niedziela, 14 lipca 2013

Rozdział 15 cz. I

-Dziękuję. Misia ja pójdę pogadać z lekarzem ok ?
-Dobrze idź. Ja się zacznę szykować do domu.
-Nie... 
-Ale...
-Żadne ale. Dopóki nie wrócę masz leżeć. - rozkazałem Katy.-
-No...no dobra. - odpowiedziała ze smutną minką. Wyszedłem z pokoju Katy, i udałem się w stronę gabinetu lekarza, który opiekował się stanem zdrowia Katy. Stanąłem przed drzwiami i lekko w nie zapukałem.
-Proszę.- usłyszałem głos lekarza i wyszedłem z gabinetu. - 
-Dzień dobry. - powiedziałem
-Dzień dobry. Przyszedł pan po wypis dla panny Katy Sheppard ? - po raz pierwszy nie powiedział na nią Malik.
-Tak. Da... - przerwał mi lekarz -
-Właśnie miałem do niej iść i dać jej wypis. Ale skoro pan tu jest to proszę. - podał mi karteczkę z wypisem. 
-Dziękuję panu bardzo. Bo my jutro mamy ślub i ważne było dla nas dostanie tego wypisu.
-No to szczęścia na nowej drodze życia.
-Dziękujemy. - wyszedłem z gabinetu i krzyknąłem "Jeeeeest !!!" 
-Ale proszę zachować spokój. Tu jest szpital. - powiedziała złowrogo pielęgniarka.
-Dobrze, przepraszam - poszedłem w stronę pokoju numer 69, kiedy dostałem telefon. Spojrzałem na wyświetlacz "Hazza". Odebrałem. 
-No siema stary - powiedział Harry.
-No hej - odpowiedziałem.
-I jak tam z Katy ? Martwimy się wszyscy o nią.
-Za godzinę będziemy w domu.
-No to super. Dobra to nie przeszkadzam. Czekamy.
-No ok pa.

~Oczami Hazzy~

-Chłopaki ! Katy i Zayn będą tu za godzinę. !
-To zabieramy się do roboty. Na jakiej ulicy ma się odbyć wesele ? - zapytał Lou.
-One Love - krzyknął z góry Liam.
-Dobra to ja już tam jadę, a wy dowieźcie mi dekoracji -- powiedział Louis.
-No spoko. To jedź już. - powiedziałem 
-Harry ? - zapytał Niall
-Nom co ?
-Ale jedzenia będzie dużo nie ?
-Hahahahaha - wybuchnąłem śmiechem - Pewnie, że tak. To jest wesele. 
-No to fanie - zawstydził się Niall.

~Oczami Zayn`a~ 

Wszedłem do pokoju Katy. Patrzę a ona się pakuje. 
-Co ja ci powiedziałem ? 
-Trudno. Mam to w nosie. Kurde ja już chcę do domu. - powiedziała Katy, a w jej oczach stanęły łzy.
-Kochanie nie płacz. - przytuliłem ją. - Dostałem wypis, idziemy dziś do domu.
-Co?!
-No tak.
-Matko Zayn. Nawet nie wiesz jak się cieszę.
-Oj... wyobraź sobie, że wiem. - Laty się spakowała. Oczywiście jej pomogłem. Wyszliśmy ze szpitala, wsiedliśmy w limuzynę i dojechaliśmy do domu.
-Jesteśmy ! - krzyknąłem. Chłopaki przybiegli do nas tak szybko jakby mieli motorki w dupie.
-Hej Katy ! Jak się czujesz ? Pamiętasz nas ? Jesteś...
-Chłopaaaaki !!! - wydarłem się na cały dom.
-Co ? - spytali zdziwieni
-Ona wszystko pamięta ! To po pierwsze, a po drugie gdzie jest Lou ? - zapytałem
-Pojechał przygotować salę na wesele. - powiedział Liam

~Oczami Katy ~

Jaką salę ? Przecież ja chcę wesele w naszym domu. Jest ogromny, ma basen itp.
-Zayn kochanie ! - krzyknęłam
-Tak słońce ! - odkrzyknął. Byłam w kuchni a on w salonie więc trzeba było krzyczeć.
-Mogę cię prosić ?!
-Oczywiście skarbie ! - Zayn podszedł do mnie i przytulił się od tyłu.
-Słucham ? - szepnął mi do ucha.
-Możemy pojechać na tę salę ?
-No ba, że możemy. Po za tym musimy jeszcze zawieźć Lou dekoracje.
-No właśnie. Ja chcę tam jechać, bo ja... chcę odwołać tę salę, a wesele mieć w domu.
-Cooo ?! Tam jest wszystko...
-Wiem... ale ja chcę w domu !
-No dobrze. 

2 komentarze: