I tak było... Śmiałam się w sobie, odbiło się na rzeczywistości... Wszyscy gapili się na chorą psychicznie pannę młodą , która się śmieje z czegoś, o czym nikt inny nie wie... Tylko Haruś (Harry) śmiał się razem ze mną... a potem wyszeptał "I LOVE YOU" . Nie, nie słyszałam, ale widziałam jak poruszał ustami... To było słodkie..Mąż szybko wziął mnie na stronę i powiedział, żebym się tak nie zachowywała jak prosie! To on chleje wódę litrami, a ja tylko się zaśmiałam! Zaśmiałam z czegoś tragicznego, bo Zayn już chyba mnie nie kocha. Kurde ! Jestem na ślubie MOIM ! Ja nie mogę, z siebie.... Ale już mi nie mówi, że jestem śliczna, najpiękniejsza, że mnie kocha, że nie liczy się nic oprócz mnie ! Chyba pójdę do Harr-ego, on mnie pocieszy .
-Hej, Harry.
-Co, zlitowałaś się nade mną? Nie chcę litości, zrobiłem głupstwo ! Przerwałem ślub kobiecie, którą kocham ! Nie no, nie idź, błagam.
-Ale chciałam cię i siebie pocieszyć.
-W jaki niby sposób?
-No ja pocieszam ciebie, a ty mnie? Sztama ?
-Z tobą zawsze, ślicznotko.
-Ja mam męża...
-No tak.....
-Nie. On mnie już chyba nie kocha.
-Nie mów tak. Cieszył się na ślub.
-Ale go pobiłam...Zbiłam mu jego porcelanowy ząb.
-Kupi sobie nowy.
-No, o takie pocieszenia mi chodziło.
-Hehe. Mów dalej....
-No i tak dzi....
-No, Katy, misia.... Chodź potańczyć !-przerwał nam Zayn-
-Ale leci dziwna piosenka.... [http://www.youtube.com/watch?v=CU8u3XD0Wis]
-No jakby usunąć "moja żono" jest OK.
-Zdradzasz mnie, 5 h po ślubie ?
-Minęły dopiero 2 godzinki....
-Wydaje ci się... Za dużo wypiłeś.
-No napij się...
-Nie jestem pewna... W końcu ktoś musi być trzeźwym...
-Jesteśmy w domu. Jeden drineczek ci nie zaszkodzi....
-" Whisky to nie wszystko, można bez niej żyć ! " zacytowałam, a właściwie powtórzyłam słowa piosenki-
-Nie pleć bzdur !
-No dobra.....Jeden drink. - zgodziłam się ...-
-No tak, tak.. A potem drugi, ok ?
-Nie. No, zobaczę.
-Masz.
-Dzięki. Z czym on jest?
-Nie wiem, ja nie barman.
-Dziwnie pachnie.
-Nie sraj. Pij. Do dna !
-Siedź cicho ! Piję w swoim tempie.... -odłożyłam drink po czym podeszłam do mojego męża i mocno go przytuliłam od tyłu.-
-Kochasz mnie? -zapytał-
Łzy same mi spływały na twarz. {O yeah, mam wodoodporny makijaż, bo wyglądałabym jak klaun.} Obrócił się pocałował mnie w czoło. [jestem od niego o głowę i kilka cm niższa.] Jechało od niego alkoholem..... Fuuu.... I tak go kocham.
-Tak, Zayn, kocham cię najbardziej na świecie. A ty, kochasz mnie?
W tym momencie położył na moich ustach swój palec bym była cicho.. Nie odebrałam tego źle...Ukucnął i całowaliśmy się....Bardzo namiętnie. W końcu możemy... Jesteśmy małżeństwem. Po tym jak zakończyliśmy się całować znów położył swój palec na moich ustach po czym chwycił mnie za rękę i wyprowadził domu. Zawiązał mi opaskę na oczy i kazał siedzieć cicho. Bałam się, ale ufałam mu....Wziął mnie na ręce i chyba włożył do auta. Zapiął mi pasy bezpieczeństwa... Jak na pijanego, to ma dość trzeźwy umysł. Haha. Usłyszałam po raz kolejny dźwięk zapinanych pasów.... Ufff...-odetchnęłam w myślach ze spokojem- zapiął pasy ... Na całe szczęście. Usłyszałam warkot włączanego auta.... Wyciągnęłam dłoń.... Siedział tuż obok, na miejscu kierowy...
-Nie martw się, ani się nie bój... Wszystko będzie dobrze.-powiedział-
Cofnęłam dłoń...Jechaliśmy długo... Zdążyłam zasnąć.
-No i jesteśmy, misia. Nic nie gadaj... Ciii...
Wziął mnie znów na ręce i wyciągnął ze samochodu. Prowadził mnie lekko pchając mnie w przód.
Po chwili zdjął opaskę.
-Proszę. Wszystkiego najlepszego, misia.
Zaniemówiłam.Podoba ci się? -kontynuował-
-Yyy.. Tak, jest śliczny.
-Śliczna. To willa. Nowa willa One Direction i twoja... Nasza i chłopaków.
-Od razu lepiej zabrzmiało.
Oprowadzał mnie po tym pięknym, urządzonym domu, a raczej po willi. Była cudna.
Każdy miał swój pokój. No ja i Malik wspólny, ale każdy z chłopaków ma swój i jest też kilka gościnnych i chyba dwa nieumeblowane...
Korytarz wraz ze schodami wyglądają następująco :
Nasza sypialnia tak:

PokójLouisa
---------->
A pokój Harolda w ten oto sposób
-------------><---------
Rodzinny
Salon
Kuchnia
(Katy)
<--------- To pokój Niall'a
---------->

<-----
Obok kuchnia polowa (Niall'a)To nasz ogródek :
------------------->
Pokój Liam'a :

To jest rodzinna pralnia :
-------------->
-Jest tutaj cudnie ! -wykrzyknęłam-
-No, niedługo wprowadzą się chłopaki :) . My możemy już mieszkać. Od ręki.
-Ale moje rzeczy.... Papiery....
-Wszystko jest tutaj, zobacz.
-Uff... Okej. Mamy coś w lodówce?
-Zawsze coś jest, kicia.
Oj, nowe przezwisko, kocham go po prostu ! .
-No, oki. Kocurku.
-No.. Chodź.
-Muszę coś zjeść. Niall mi się udziela. Haha.
-Oby nie.... ;) -puścił mi oczko mąż, {no mężem on jest od 10 h, ale no już jest}.-
Ugotowałam roladki z mięsem i serem (dewolaje) . Najadłam się, Zayn-owi smakowało.. Więc jestem zadowolona.
(...)
-Kicia....
-Co, kocurku ty mój ?
-Chodź przetestować nowe łóżko...
Zrobił psie oczka...
-Co? Tak po obiedzie?
-No...
-Ale jak poczuję się nie dobrze ?
-To przestaniemy.
-No dobra...Idę się przyszykować.
-Oki. Będę czekał na łóżku.
Ubrałam się ładnie, zmyłam ten makijaż ze ślubu i pomalowałam się delikatnie, zwiewnie... Jakoś , żeby pasowało do stroju.
Wyszłam, delikatnie opierając się o futrynę łazienki połączonej z sypialnią. {wszystkie łazienki są takie same, a bynajmniej strasznie podobne.... Zayn wiedział, że to lubię xD . Miłe. }... Nie wiedziałam jak mam się zachować. A tu szok ! Zayn w ubraniu skacze w butach po nowej pościeli !
-Zayn !
-Co, skarbie ?
-Co ty robisz w tych butach?! Brudzisz nam nową pościel,a tak mi się podobała !
-Żyje jeszcze.... :c
-Oj, no zejdź.... A bynajmniej zdejmij buty.
Zdjął buty, ale oczywiście rzucił je .... Jeden w kwiatach, a drugi o mało nie wybił szyby, odbił się od niej... Lucky.
-Posprzątaj to !
-Co?
-Kołdrę zrzuciłeś na ziemię, bo jest brudna, a brudne buty leżą rozrzucone po pokoju i śmierdzą ci skarpetki ! Zmień to !
-Jak?
-Kołdra... Do pralni... Nie wiem chyba trzeba 60 stopni... Nie no, aż tak dręczyć tej biednej, pobitej kołdry nie będziemy .Dawaj 50 stopni... Do przedziałku I wsypujesz proszek. Tam jest znaczek, który pokazuje ile możesz tego wsypać. Do przedziałka z kwiatkiem wlewasz płyn do płukania prania, tam też jest zaznaczone ile możesz wlać. Płyn do płukania jest na pralce... Proszek też. Buty wypsikaj Scholl-em i wystaw na wycieraczkę przed domem. Ok ?
-Yhy...
No to trzeba coś wypić, ale mi zaschło w buzi... Ech.. O, jest coś do picia... Piwo. Dobra, nie pochwalam tego, ale jeden raz nie zaszkodzi. To piwo Zayn'a. Wkurzy się. Raz kozie śmierć. Ale może w końcu zaważy mój strój.. Jest czerwony for him.
~Oczami Zayn'a~
Ulala, Katy dała mi dużo rzeczy do zrobienia.... Hmmm... Co ja miałem zrobić jako 1 ? Aaaaa... Nasypać proszku. Dobra.... -pomyślałem-
Powoli schodziłem po schodkach do pralni....Prawie się potknąłem, ale żyję.
Oki, to do bębna i proszka wsypuje do przedziałka nr. yyyyyy... Dobra, dam do I . Wsypałem tyle, żeby cały przedziałek był w proszku. Chyba dobrze. O ! Płyn. Oki, wlewam... Ojć ! Coś za dużo, bo się wylewa..... Eeeetam ! Dobra, gdzie jest Scholl ?
-Scholl, pokaż się . -wydurniałem się na głos.-Okej, mam cię. Pryskaj mi buty. {xD} .
Dobra, teraz chyba Katy mówiła, że na dwór mam wynieść. No ok. Koło basenu...Elegancka miejscówka. Butom się spodoba :). Jeeej. Umiem prać i Sholl-ować, czy jakoś tam.
Znowu po tych schodach { -,- } -pomyślałem.- Ale no już nie będę narzekał.... Chyba. Uuuuu.. Ale kręcioł w łbie.... Huhu....Dobra... Muszę wracać do Katy, bo będzie, że sobie nie radzę. Tylko wezmę wodę. Hmm. Dla niej też wezmę szklankę wody. Hehe. Może podziękuje. Kap, kap.... Dobra podkręcamy tempo.... O i już szklaneczka pełna.... Ja nie mogę . Hahahaha. Kręcioł w łbie.
I tak szedłem lekko uchlany .... Ale popijałem wodę w drodze do pokoju, także nie było aż tak źle.
Wchodzę do pokoju, a tam Katy czepiła się mojego piwa !
~Oczami Katy~
Wypiłam całą puszkę, potem drugą i trzecią... Byłam tak upita, że nie pamiętam całkowicie co się stało po tym jak mąż poszedł do pralni....
-Co się czepiasz mojego piwa? - zapytał podnosząc głos Zayn-
-Ja....? Uuuu.. Głowa mnie boli. - odparłam na jego pytanie i powoli przymykały mi się oczy.-
-Ale mieliśmy testować łóżko....
-No dobra, 10 minut. Wystarczy ci ?
-Oki ^^.
Testowaliśmy przez 9.5 minuty, bo w połowie 9 minuty się zmęczyłam.
-Co tak krótko ? Ja się nie rozkręciłem.
-Ale ja już nie mam siły dłużej ....
-Ej, no jeszcze jeden raz, proszę... Jesteśmy małżeństwem.
-No dobra, ale zachowujesz się jak dziecko, po co 20 minut skakać na łóżku? Chodź coś zjeść.
-No okej. Tylko, że ja sam nie lubię skakać ... A trampoliny nie mamy :c .
-To kupimy special 4 u.
-Jeeej !
-Chodź do kuchni....
Najedliśmy się i wróciliśmy do sypialni... Alkohol wyparował już... Chyba... Pomyślałam o nocy poślubnej, bo zbliżał się wieczór...Ciekawe czy Zayn też o tym myślał.
Poszliśmy do sypialni. Zaczęliśmy się całować... Nie fajnie troszku, bo czułam tego złamanego zęba Zayn'a i haczył mi o język. I tak po woli zaczęliśmy się zbliżać do siebie...By przeżyć noc poślubną. Wszystko było okey, do póki do naszej sypialni nie wlazł Liam.
-O kur...Co tu się dzieje ? - zapytał Liam.
Zayn zasłonił mnie, ale on sam świecił gołą dupcią.
-Liam w tej chwili zakryj oczy. -krzyczał mój zakrywacz {xD}-
Zakrył jedno oko .
-Nie mogę !
-Tak bardzo jara cię moja dupa ? Nie dosyć ci twojej dupy, Daniell ?
-O nie !
Liam poszedł do naszego łóżka zwalił z łóżka Zayn'a i kopnął go z buta w krocze.
Ja odruchowo zdarłam z łóżka prześcieradło i się nim zakryłam, bo kołdry nie było...
Liam wyszedł z pokoju zostawiając otwarte drzwi... Zrzuciłam prześcieradło z siebie i chciałam zamknąć drzwi, ale Harold wszedł do naszego pokoju i usiadł sobie na fotelu patrząc bezkarnie na nas. Ja szybko ukucnęłam, a Zayn nie mógł się odwrócić, tylko piszczał z bólu cały czas.
-Harold, wyjdź ! Natychmiast ! - zganiłam go -
-Ale co ja robię?
-Nie gap się na nas, kurw*. !!!!
-Odpier...
-Stul dziób !- wykrzyknął Zayn. Po chwili wziął poduszkę, podszedł do Harr-ego zakrywając się w go uderzył.- Nie mów tak do mojej żony, sk*rwielu !
-Zayn, nie bij go ! -zaczęłam łkać.-
-Nie martw się.. Na razie go nie zabiję. -powiedział Zayn po czym podniósł swoje bokserki i je założył.-
Wyciągnął nową kołdrę z szafy i przykrył mnie nią. Ja wróciłam na łóżko. łzy kapały mi powoli z oczu... Zayn pocałował nie w policzek . Uśmiechnęłam się.
-Kiedyś byliśmy jak bracia ! A teraz poszedłeś do tej cioty i się z nią ożeniłeś, bo k*rwa było to ci do szczęścia potrzebne !-odezwał się Hazza-
-Harry, nie znałam cię z tej strony ! I chyba już w ogóle nie chcę znać ! -wykrzyknęłam i zaczęłam mocno płakać.-
-Wypierd*laj z naszego życia, ch*ju ! Już ! Nie widzę cię !
-Wsadź sobie to w dupę ! -odpowiedział {teraz już} pyskaty Harry.-
Zayn podszedł do niego i kopnął go w plecy. Harry się odwrócił wygięty i spoliczkował go ... Po chwili się bili, a ja płakałam. Płakałam tak głośno i darłam się by przestali, że cały mokry Niall przyszedł do nas, (tłumacząc się, że brał kąpiel. ) i Lou, Liam'a za bardzo to nie obchodziło.Niall i Louis próbowali ich od siebie rozdzielić, żeby się nie pozabijali. Niall-owi ślizgały się ręce, a Lou nie miał wystarczająco sił. Ja nie mogłam podejść... Ale chyba, że....
-Niall, Lou.. Podejdźcie tutaj.
Podeszli. Poprosiłam, żeby podali mi moje ubrania ze szafy... Szybko podbiegłam do łazienki i ubrałam bluzkę i spodnie. Wpadłam pomiędzy chłopaków, mnie nie uderzą...-pomyślałam, że to najlepszy sposób.-
-Nie wpierdalaj się, s*ko ! - powiedział Hazza. -
-K*rwa, weź tak do niej nie gadaj, k*rwysynu. - bronił mnie Zayn.-
Wybiegłam z domu, a jak się okazało, Liam napisał do reporterów, żeby tutaj przyjechali, na szczęście drzwi były zakluczone..... Wyszłam tam, w samej bluzce i z a dużych spodniach. Musiałam się co chwile podciągać, a reporterzy zadawali mi pytania, co się stało tej nocy. N to super, k*rwa! -pomyślałam.-





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz