piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 20

Wyszłam z pokoju. Na korytarzu minęłam tylko zaspanego Louis`a. 
-Hej Lou. - powiedziałam dając mu buziaka w policzek.-
-Hej... Ojeju... A to za co - zarumienił się.-
-A mam dobry dzionek.
-To chyba dobrze, nie ? 
-Bardzo dobrze. - powiedziałam szczerząc zęby.-
-Ale czemu masz taki dzionek ? - zapytał podejrzliwie Lou.-
-Potem ci powiem. Spadam do mojego kociaka - krzyknęłam zbiegając ze schodów.-
-No okeeeeeej. - powiedział Louis dziwnie się spoglądając na mnie i poszedł do swojego pokoju.  -
Dobra chłopaki siedzą w kuchni, a Zayn ? No własnie... - pomyślałam. -
-Chłopaaaki ! 
-Tak ? - odpowiedzieli chórkiem Liam i Niall. - 
-Gdzie jest Zayn i Hazza ? -
-Oboje gdzieś wyszli. - powiedział Niall. - 
-Że co ? - zapytałam już powoli łzy zbierały mi się do oczu. -
-Chyba do sklepu poszli, bo Zayn (...) yyy.... - zająknął się Liam . -
-Co Zayn ?
-Ummm... Nic, nic. 
Podeszłam do Liam`a. Usiadłam grzecznie obok niego i powiedziałam powoli słowo za słowem.
-Po. Co. On wyszedł ?!

-Bo musiał coś załatwić. 
-Dobra widzę, że nic nie wyciągnę od was. Idę tam !
-Nieeee... -krzyknęli ( znowu ) chórkiem.-
-Mam w dupie, czy mi pozwalacie, czy nie. - uśmiechnęłam się, na co oni się zaśmiali. Poszłam do naszej sypialni i stanęłam przed wielką szafą. Szukałam jakiegoś normalnego stroju chyba z 15 minut. W końcu znalazłam to. Zeszłam ze schodów i nagle zaczął mnie strasznie boleć brzuch. Nie wiedziałam co się dzieje. Usiadłam na schodach, na przeciwko pokoju Harr-ego. Odwróciłam się i zobaczyłam, że pokoju Hazzy, ktoś jest. Próbowałam wstać, na marne. Po chwili podbiegł do mnie Louis, wziął mnie na ręce i poszedł zanieść do naszej sypialni. Wziął do ręki telefon i chyba chciał gdzieś dzwonić. 
-Gdzie dzwonisz ? - ledwo co mogłam się odezwać. Tak strasznie bolał mnie brzuch. -
-Po karetkę ! A gdzie indziej ! 
-Nieeeee ! - Wydarłam się. - Dzwoń po Zayn`a !
-No dobra ...- odpowiedział zdenerwowany.-
Po raz pierwszy widziałam, że Lou jest taki zdenerwowany. Kurde a jak Zayn zobaczy, że boli mnie brzuch. Dostanie szału ! Już się boję ! 
-Zayn (...) Zayn ! Kurna, słuchaj mnie (...) Słuchaj coś się dzieje z Katy (...) No nie wiem co (...) Normalnie wstała, miała super dzionek (...) Katy jadłaś coś ? - zapytał mnie szeptem Lou. -
-Nie... Zeszłam na dół myślałam, ze tam jest Zayn i chciałam z nim zjeść. 
-Nie nic nie jadła (...) Kurde co ty się na mnie wydzierasz ! (...) Nie na pewno jej nic nie zrobiliśmy (...) Okej (...) Nie, ona nie chce, żeby dzwonić na pogotowie (...) Czeka za tobą (...) Dobra ale się pośpiesz (...) No pa czekamy.
- I co ? - zapytałam nadal uginając się z bólu. -
-Kazał ci coś zjeść.
-No dobra... - przytaknęłam mu, ale z niechęcią. -
Lou podał mi śniadanie, które przyniósł mi do łóżka Zayn. Jadłam i jadłam, małymi kęsami. Po 4-5 gryzach poczułam, że zaraz zwymiotuje... Wyleciałam z pokoju i szybko przez schody. Jestem taką niezdarą, że jeszcze spadłam. Zayn wchodząc do domu zauważył tylko, ze spadam ze schodów. 
-Jejuniu ! Katy ! - krzyknął Zayn.-
-Ałaaaa... 
I w tym momencie zwymiotowałam na Zayn`a.
-O nie, dzwonie po karetkę ! - wykrzyknął Zayn.-
-N...Aaaaałaaaa... Dobra dzwoń. Szybko !
-Już misia.... Już dzwonię ! 
-Kocham cię ! Ale boli....
-Ja ciebie też, ale teraz pozwól mi zadzwonić. 
-Ok.

~Oczami Zayn`a~

Nie wiem co się w ogóle dzieje z Katy ! A, może nasze dziecko umarło w jej brzuchu ?!
Nie to nie możliwe... - myślałem wsłuchując się w sygnał telefonu.-
Po 3 sygnałach ktoś odebrał.
-Dzień dobry. Poproszę karetkę na ulicę One Way 5.
-Dobrze. - odpowiedział gruby głos ze słuchawki.-
-Byle szybko... Nie wiem co się dzieje, dziewczyna w ciąży jest.
-Dobrze.
Rozłączyłem się i podszedłem do Katy.
-Już jadą. Momencik misia... Wytrzymaj...
Słyszałem tylko jak jęczy z bólu.Nie mogę tak bezczynnie patrzeć na moją żonę zwijającą się z bólu !To na pewno przez Hazzę ! Na 100 %. Dowiem się dokładnie od czego te bóle i wymioty. Przyrzekam, że jeżeli to wina Harr-ego do zabije drania osobiście go zabiję ! 

2 komentarze:

  1. Fajny ale krótki.Było by lepiej gdybście urozmaiciły wyrazy wyglądało by to profesjonalniej niż napisane słowa jak w szkole w sprawdzianie.

    OdpowiedzUsuń