-A jak pani sądzi ? -zapytałam ironicznie-
-No nie wiem, różnie to bywa.
-Wzięłam z nim ślub, było przyjęcie... I noc poślubna, takie to skomplikowane dla pani, pani reporterko?
-Nie, to nie jest wcale skomplikowane dla mnie.
-Sądzę, że jednak jest.
-To niech pani tak nie sądzi.
Wreszcie ktoś kazał jej ode mnie odejść i podeszła reporterka innego kanału w TV.
-Dzień dobry. Jestem Kornelia Matyson.
-Miło mi, Katy Malik.
-Gdzie odbył się wasz ślub i przyjęcie z Zayn-em ?
-W naszym starym domu, w Los Angeles.
-Ilu było gości?
-Na te pytanie chyba nie muszę pani odpowiadać, prawda?
-Nie, nie musi, pani.
-Dziękuję.
-Jak wyobrażała sobie pani tę pierwszą noc, z Zayn-em Malik-iem ?
-Tak samo jak się wydarzyło...
-Czyli była pani zadowolona?
-Owszem.
-To był pani pierwszy stosunek?
-Nie, gdyż w przeszłości zostałam zgwałcona.
-Współczuję. Urodziła pani dziecko gwałciciela?
-Owszem, chłopczyka. Niedorozwiniętego .... -mówiąc to w oczach pojawiły mi się łzy-
-Dobrze, dziękuję za wywiad. Nie będę pani dłużej męczyć. Do widzenia.
-Do widzenia.
Wróciłam do domu ignorując innych reporterów, kamerzystów itp. Gdy weszłam do domu, na korytarzu leżał pobity Harry ... A reszty chłopaków nigdzie nie widziałam. Poszłam zobaczyć do kuchni... Nie było, do kuchni polowej... No tam był jak zwykle Niall...W łazience był któryś z chłopaków, ale powiedział "zajęte" , więc to nie Zayn. Liam był w swoim pokoju... No czyli poszukujemy Zayn'a . (...) Był w naszej sypialni...
-I co pomogłaś loczkowi ? -zapytał podnosząc na mnie głos.-
-Nie... Wiedziałam, że po ślubie nie będziesz już mnie tak kochał, nawet nie udajesz.... To było tylko po to, żeby się przelecieć? Wiedziałeś, że przed ślubem nie ma mowy, więc mi się oświadczyłeś ! A za 2 dni rozwód ? Ja cię naprawdę kocham ! Ale skoro ty mnie już nie, to pójdę do Hazzy.
Wiem, lekko przesadziłam, ale miałam już tego dosyć ! Nie czułam już, że jestem ładna i kochana ! Niech się Zayn wypcha takim ślubem !
Już chciałam wyjść, ale Zayn złapał mnie za nadgarstek. Odwróciłam się... Złapał mnie za drugi i przydusił do szafy. szafa się otworzyła, a ja do niej wpadłam i obiłam sobie głowę. Ale Zayn cały czas trzymał mnie za te nadgarstki... Walnął mnie na łóżko i zaczął coś pomrukiwać pod nosem.
Usłyszałam tylko : "Nie wolno ci tak gadać ! Jesteś moją własnością, czy tego chcesz, czy nie ! Teraz już jesteś moja. A ja cię nikomu nie oddam."
-Pod jakim względem nie oddasz? Bo mnie kochasz, czy chcesz mnie wykorzystywać?
W tym momencie wyszarpnęłam się Zayn-owi i uciekłam na korytarz. Podbiegłam do Hazzy .
-Harry, nic ci nie jest?
-Teraz, ty k*rwo się o mnie martwisz?! Nie widzisz, że za późno !?
-Nie mów tak do mnie, sk*rwielu !
-Phi.
-Pomóc ci czy nie ? Zawsze mogę odejść i oglądać TV lub uciekać przed Zayn-em. -Ehe.
-Dobra, papa.
-Ej, nie.. Pomóż mi !
-Co? Ja ciebie nie słyszę.. Mów głośniej...
Pokazałam mu fakacza na ustach, żeby się zamknął.. Zadziałało.
No poszłam oglądać TV, ale tam był Zayn. Jak się zapędziłam to się obaliłam, a on po prostu sobie podszedł, złapał mnie za rękę i zaprowadził do salonu.
-No co? Chcesz mnie skrzywdzić, znowu ?
-Nie chciałem razem pooglądać telewizję. Coś źle ?
-Nie. To znaczy TAK. Moje uczucia. Dla ciebie... Chyba rozumiesz...
-Nie za bardzo. Usiądziesz mi na kolanach ?
-Nie mam zamiaru ci tłumaczyć. Dobra. -powiedziałam to i usiadłam na kolanach męża.-
-Nie, to nie.
-Już mnie nie kochasz, prawda?
Pocałował mnie, i czułam , że wymienił tego zęba... Już nie haczył mi o język pod czas pocałunku. Nie chciałam się z nim całować, ale za bardzo go kocham i całowałam się z bardzo namiętnie, jak nigdy dotąd. Dziwne.
-Jak to nie kocham cię. Wymieniłem ten ząb, co mi rozwaliłaś łydką... Kocham cię.
-Ale ja tego nie czuję !
-To co mam robić, żebyś czuła ?
-[http://www.youtube.com/watch?v=M93nWdvlSrc Puść Sobie ;)] Masz mi mówić, że jestem piękna... Że mnie kochasz.. Co 5 minut ! Tak jak było przed ślubem ! Bo ja się czuję jak ....
-Przepraszam.
-Jak jakaś istota, której nikt nie kocha ! Brzydka istota.
Wzięłam na kolana laptopa Lou i pokazałam Zayn-owi jak się czuję .
-Czuję się jak ta istota z filmu "istota" .Tylko, że ta istota jest ładniejsza ode mnie.
-Nie ... Ty jesteś najładniejsza. -usłyszałam głos Harolda.-
-Harry ?
-Co znowu chcesz, śmieciu ?
Zayn już wstał z kanapy . Ja też wstałam .... Weszłam na kanapę i zaczęłam całować Zayn'a.
Faceci tracą świadomość gdy się ich całuje.
Dałam znak Hazzie, żeby wyszedł z pokoju ... Zrobił co kazałam.
-Kocham cię, kocurku.
-Miauuuu... -mruknął jak kot Zayn-
-Haha.
-Harry !
Znowu pocałowałam Zayn'a .... I znowu dałam znak Harr-emu. Tym razem nie wyszedł. Tylko poszedł do mnie i walnął mnie w głowę tak, że upadłam na drewnianą ławę i roztrzaskałam sobie głowę. Było dużo krwi... A mi było coraz cieplej...Dalej nic nie pamiętam.
~Oczami Zayn'a~
-Coś ty jej znowu zrobił !?
Wziąłem żonę na ręce, włożyłem ją do samochodu.
Pojechał ze mną Liam i opatrzył tymczasowo Katy.
-Nie możesz jechać szybciej, dupcio ?
-K*rwa, Liam. Przestań z tym... Ale dziękuję za pomoc. Katy bez ciebie pewnie umarłaby....
-Najpierw dojedź do szpitala, dupcio.
-Pilnuj jej.
-No tag.
-Patrz czy się nie wykrwawia.
-Patrzę na nią.
-Tylko jej nie dotykaj ! Bo wyrwę ci jaja !
-No jasne, a jak będę musiał zmienić jej opatrunek?
-To powiesz mi , to znaczy zapytasz się.
-Okey... Wyluzuj, dupcio .
-K*RWA, LIAM !
-No, okey.
Dojechaliśmy po jakiejś godzinie. W tym czasie Liam zmienił 3 razy opatrunek Katy. Oczywiście się pytał. wszystkie cztery opatrunki były całe we krwi, no ten czwarty był biało-czerwony.
-Halo? Pomocy ! -krzyczałem trzymając Katy na rękach.- Ona się wykrwawi !
-Już. Dajcie nosze ! -wykrzyknęła pielęgniarka mierząc Katy ciśnienie krwi.-
Zabrali ją na noszach do jakieś sali. A ja zadzwoniłem do Hazzy. Byłem taki wk*rwiony !
-No cze...Hazza.. To ja , Katy. -podszywałem się pod Katy, chyba mi wybaczy-
-Co chcesz s*ko ?!
-Podać ci męża do telefonu, słodki.
-Aha.
-No siema, sk*rwielu ! -powiedziałem już normalnym głosem-
-Co chcesz cioto ?!
-Podziękować ci za to, że o mało nie zabiłeś mojej żony....
-Przecie ze mną gadała.
-Nie, to ja gadałem.
-Serio sądzisz, że jestem słodki . Umówimy się ?
-Chyba cię coś boli s*ko.
-No dobra, ch*ju.
-K*rwa ! Stul dziób !
-No dobra, cip* .
-Chciałem ci powiedzieć, że rozwaliłeś nasz 1 dzień razem. -zacząłem płakać-
-Ty płaczesz?
-Tak. Bo na prawdę ją kocham ! Jeżeli ona umrze... Ja się zabiję, tylko ciebie najpierw. Obiecuję.
-Sam sobie rozpierdo*iłeś 1 dzień ! Po co ją za nadgarstki łapałeś?
-Skąd to wiesz ?!
-Yyy..... Ta...
-Katy ci mówiła ?
-Tak.
-Nie.. Ja nie wiem co mam robić, bro. help.
-Nie, nie, nie powiem ci co masz zrobić. Chyba, że się ze mną umówisz....
-Chyba cię coś boli, chłopczyku.
-To nie. Pa... Ładnego masz. I Katy też ma ładną... Haha...
-Ty ! .... -chciałem mu coś powiedzieć, ale przerwał rozmowę-
Przyglądał mi się .... I Katy też. Ja go zabiję. Przysięgam. -pomyślałem.-
-Zayn ! Byłem u Katy ! Ona żyje ! Chodź !
Popłakałem się gdy to usłyszałem .
-BIEGNĘ !
(...)
-Kochanie...
-Kocham cię, Zayn.
-Ja ciebie też, myszko. Jesteś dla mnie najcudowniejszą i najdzielniejszą kobietą na świecie.
-Kocham cię, najbardziej.
-Nawet nie wiesz jak ja bardzo ciebie kocham.
Klęczałem przy jej łóżku szpitalnym i całowałem ją w rękę chyba z 10 razy. W końcu pielęgniarka wyszła i całowaliśmy się. Liam wyszedł, żeby nam nie przeszkadzać.... troszku nas poniosło, ale za bardzo ją kocham, żeby tylko siedzieć przy jej łóżku i nie móc nawet się nią całować.
-Pani.... Yhym ! Mogę państwu przerwać? W domu dość się wybawicie... Ok? Awięc, pani Malik, tak ? Czy mówić Sheppard ?
-Malik proszę. Jestem już mężatką.
-Dobrze... Zapraszam ze mną. Może pani wstać. Zapraszam, zrobimy pani test ciążowy... Uprawiała pani już seks, tak ?
-Tak. Z mężem, w noc poślubną.
-Dobrze, więc zapraszam ze mną.
-Chwileczka...
-Dobrze, ja poczekam.
-Już, możemy iść.
-Woli pani stary sposób, czyli, że pójdzie pani do ubikacji i sama zrobi sobie test czy ...
-Stary sposób.
-Dobrze. Proszę poczekać, zaraz przyniosę pani test.
-Dobrze.
(...)
-Kiedy odbywała pani stosunek z mężem?
-Wczoraj.
-O, no to niestety nie mogę dać pani testu, dlatego, że test nie wyszedłby, gdyż trzeba go robić tydzień po stosunku, lub później.. Byle nie za późno, bo może być niespodzianka. Niektórym kobietom nie rośnie aż taki duży brzuch jak większości. Dziecko układa się wtedy pod żebrami.
-Dobrze, dziękuję. A kiedy dostanę wypis?
-Jutro po południu.
-A mąż może zostać na noc? Błagam panią.
-Nie powinnam, ale zgodzę się.
-Bardzo pani dziękuję !
-Nie ma za co.
(...)
-Kochanie... Możesz zostać na noc... --powiedziałam to, widząc, że Zayn już o siebie zadbał... leżał na moim łóżku.-
-Wiem. Już się zadomowiłem.
-Widzę. Ale nie możemy tego tutaj robić, także opanuj się leciutko.
-Nie możemy się całować?
-Możemy, ale bez przesady.
-Dobrze, misia.
(...) Oglądaliśmy cały czas TV szpitalne, które było w mojej sali. Leżeliśmy na jednoosobowym łóżku. Haha.
-Ziewnęłam- Misiek, ja już pójdę spać. Dobranoc.
-Dobranoc, kochanie.
Pocałowaliśmy się i położyłam się spać.
W domciu :
~Oczami Liam'a ~
Wróciłem autobusem troszkę wcześniej do domu, tłumacząc, że Daniell czeka na mnie. Ale nie było jej, bo to był żart.
-DOBRA, O TAK, ŚLICZNIE, TROSZKĘ W LEWO , BRAWO, CHŁOPAKI !-powiedziałem.-
No to już mamy piękne powitanie nad drzwiami dla tych słodkich gołąbków, od których chce się rzygać, ale ich kochamy {<33} . Hazza, czemu nam nie pomagałeś? Myśleliśmy, że jesteś w sklepie kupić Niall-owi jedzenie !~
-Bo jestem ch*jem. Moja wina ?
-Nie, nie jesteś. Chociaż przygotuj z Lou przekąski. -powiedziałem.
Harr-emu nagle, podejrzanie otworzyły się bardzo szeroko oczy... Jakby miały wyskoczyć z orbit...
Poszli do kuchni polowej. Nie wiem czemu, ale zakazałem tam chodzić. Miałem złe przeczucia, że Harry chce się wyżyć na Lou. W ten sposób co lubią. Bleeeeeeee... Ale jak kto woli xD .
~Oczami Katy~
Jeszcze lekko pobolewa mnie głowa, ale jest lepiej niż było. Nigdy już nie odezwę się do Harolda.
A pomyśleć, że rozważałam to by powiedzieć "Nie." Zayn-owi przy ołtarzu . K*rwa jaka ja żałosna jestem. Chyba mam coś z banią nie tak. Jak ja mogłam tak w ogóle myśleć !? Zayn to moja jedyna i największa miłość. A Harry to ćpun ! No nie jest na serio, ale nienawidzę go ! Zepsuł mi 1 dzień małżeństwa. A pielęgniarka zabroniła nam się kochać przez tydzień. Przez niego....Harr-ego. Ciekawe co on by zrobił gdyby jego żona nie mogła z nim się kochać przez tydzień. Umarłby chyba, albo zdradził. Chamidło największa na świecie. Ugh !
(...)
Była cisza między nami (mną, a Zayn-em), ale na szczęście tylko przez chwilkę. Powiedział, że się zamyślił o mnie. Kochany jest. Nie wyobrażam sobie innego faceta, który mógłby być na miejscu Zayn'a . I nie chcę sobie go wyobrażać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz