poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 22

Stwierdziliśmy z Katy, że wyjazd nie ma sensu, ponieważ Katy musi leżeć w łóżku, a ja muszę załatwić parę spraw. Po 2 godzinach pielęgniarka przyniosła wypis Katy. Zaczęliśmy się pakować.
-Kotku. Słuchaj. Ja mam nadzieję, ze ty nie masz zamiaru nic zrobić Harry`emu. - powiedziała spokojnie Katy. -
Wiedziałem, że to powie. Kurde ona kocha mnie, czy Harry`ego ?!
-A co ty się tym Harry`m tak przejmujesz. Przez niego mogłaś stracić dziecko ! - wykrzyknąłem.-
Nie powinienem tak reagować. 
-Wiem...Przepraszam, już nic nie  będę mówić. - w jej oczach stanęły łzy. -
-Misia ja... Ja... - nie wiedziałem co powiedzieć. 
Wiedziałem, że ją zraniłem, całe nasze szczęście i nasze życie wali  się przez tego gnojka !

~Oczami Katy ~

Zranił mnie, okrutnie mnie zranił ! Jak on mógł to zrobić ! Robił to specjalnie !
-Zamknij się ! Wiedziałam, że tak będzie ! - wykrzyknęłam przez łzy, po czym zaczęłam uciekać w stronę wyjścia ewakuacyjnego. -
-Katy ! Katy zaczekaj ! - krzyczał za mną Zayn. -
Nie chciałam za nim czekać. Nie miałam ochoty ! Po co on mi się w ogóle oświadczał ! Chciał mnie tylko przelecieć ! On mnie w ogóle nie kochał ! Poczułam, że ktoś mnie łapie za nadgarstek. Odwróciłam się i zobaczyłam go. Zobaczyłam Nathan`a.
-Nathan ? Co ty tu robisz ? - zapytałam wystraszona. -
Co jeśli znów będzie chciał mnie wykorzystać, a potem zostawi ?
-Ja... - nie dokończył zdania, bo oczywiście pan Malik musiał wtrącić swoje trzy grosze ! -
Ughhh...! Po co oni odwalają tą szopkę ! 
-Katy ! Wsiadaj do samochodu ! W tej chwili ! - powiedział wściekły na mnie mąż.-
 No ale co ja mu do jasnej cholery zrobiłam ? 
-Nie ! - odwarknęłam mu. -
Co on sobie myślał ? Powie Katy wsiadaj do samochodu, a ja pójdę ? Po moim trupie.
-Katy powiedziałem coś ! -  teraz jego oczy ze złości zrobiły się jeszcze bardziej czarne. -
Wystraszyłam się, i to nie żarty. Tylko dwa razy widziałam jak jego oczy robią się czarne. Tylko wtedy te oczy nie były takie czarne na  mnie, tylko na Hazzę. Boję się na serio. 
-Nie interesuje mnie to co powiedziałeś ! Dobrze wiesz, że jestem w ciąży i nie mogę się prze ten tydzień przemęczać, a ty robisz wszystko, żeby i to dziecko umarło ! Jesteś nikim ! Nienawidzę cię ! Zaczęłam płakać. 
Szybko podbiegłam do pierwszej lepszej taksówki. Powiedziałam kierowcy alby zabrał mnie na ulicę One Way 5 .

~ 10 minut później ~

-Proszę, reszty nie trzeba. Do widzenia. - powiedziałam, po czym wyszłam z auta.-
Zobaczyłam, że auto Zayn`a stoi. Bałam się. Bałam się jak zareaguje na moje słowa. Przesadziłam i to bardzo. Żałuję tego co powiedziałam. On się tak stara. Taksówka dopiero teraz odjechała. Co ja narobiłam. Usiadłam na schodach przy wejściu i zaczęłam płakać. Stwierdziłam, że tak nie mogę siedzieć. Do domu też nie chcę wracać. Ok. Pójdę na spacer. Sięgnęłam po telefon do torebki. Pusto. nawet nie ma jednej, głupiej wiadomości, zero nieodebranych połączeń. Ładnie to się martwi o swoją żonę i dziecko. Tylko czy on chce mieć ze mną to dziecko ? To było pytanie - pomyślałam - Poszłam do Wesołego Miasteczka, tak popatrzeć na ludzi, którzy mają powód do szczęścia. Wychodziłam z wesołego miasteczka. Chciałam sprawdzić godzinę w telefonie. Patrze a tam 250 nieodebranych połączeń i 150 sms od : Kotek Zayn <3. Zobaczyłam ostatniego sms. 

Katy ! Martwię się ! Przepraszam ! Pogadajmy ! Jeżeli do 22:50 nie oddzwonisz albo nie odpiszesz jedziemy Cię szukać.

                                                                                              Zayn x

Dobra jest 22:30 zdążę zadzwonić. Wybrałam numer Zayn`a. Już po 1 sygnale odebrał.
-Katy  !? Matko gdzie ty jesteś ?! Boję się o ciebie i dziecko. Przepraszam. - powiedział z taką troską jak jeszcze nigdy. -
Nigdy tak nie mówił. Słyszałam, że płacze. 
-Zayn, kotku. Nie martw się. Żyję, jestem w Wesołym Miasteczku. -  odwróciłam się, patrzę a tam pięciu chłopaków w kominiarkach z pistoletami. Usłyszałam jak szczelają. -
-Katy ! Co się tam dzieje.
Szybko pobiegłam schować się w krzaki. 
Chciałam cofnąć się w czasie. Po co ja szłam do tego pieprzonego Wesołego Miasteczka. 
-Zayn ! Tu jest pięciu gości w kominiarkach i szczelają z pistoletu ! Boję się ! - mówiłam szeptem, ale szepcząc krzyczałam. -  
-Katy podaj mi ulice ! Szybko ! 
-Nie wiem jest ciemno. Wiem tylko, ze ja szłam tylko 10 minut od naszego domu. Szłam bardzo wolno. 
-Wiem gdzie ! Schowaj się w krzaki pod drzewkiem ! 
-Jetem w nich ! 
-I bądź. Zaraz po ciebie przyjadę ! Nie martw się ! Wszystko będzie dobrze !
-Czekam. - już chciałam się rozłączyć, ale usłyszałam, że Zayn coś jeszcze mówi. - 
-Czekaj ! Nie rozłączaj się ! - krzyknął do słuchawki. 
Słychać było, że jest podenerwowany, gorzej niż ja. Chociaż ja to bardziej się bałam. 
-Dobra, gdzie jesteś ? 
-Pod Wesołym Miasteczkiem. Nie widzisz mojego samochodu ? - zapytał, tak jakby stracił na coś nadzieję.  -
-Widzę. 
-Matko, ale mi strachu napędziłaś. Słuchaj mnie teraz uważnie ok ? 
-No, ale szybko... Idą w moją stronę ! Zayn, boję się ! 
-Nie bój się. Jestem obok Ciebie z chłopakami ! Spokojnie, Katy tylko spokojnie. 
-Dobra mów szybko ! 
-Wylecisz szybko z tych krzaków, wpadniesz do nas do samochodu i odjedziemy. Musisz szybko biec, misia. 
-Ok postaram się. Dobra zaraz będę w samochodzie. - wybiegłam szybko z krzaków. Usłyszałam tylko, że ktoś szczela w moją stronę. Potem była już tylko ciemność ...

Rozdział 21

Po około 5 minutach karetka była już pod domem. 
-Tu, proszę, tu jest dziewczyna - powiedziałem.- 
Byłem zdenerwowany jak nigdy. Co będzie jak Katy nie urodzi tego dziecka. Albo co gorsze ona umrze. Nie no ja już nie mam siły. Nawet jeden dzień nie może być normalny, musi coś się wydarzyć. No, ale przecież czemu obwiniam Katy... Nie ona jest winna temu wszystkiemu ! To nie jej wina. To na pewno wina Harry`ego. Nie odpuszczę gnojkowi. Pożałuje.. I będzie bał się mnie do końca życia, jeżeli przez niego coś będzie Katy ! Nie no ja mam dosyć. Chyba będę musiał wyjechać z Katy na parę tygodni, żebyśmy oboje, tylko we dwó... Trójkę odpoczęli. 
-Zabieramy ją - powiedział facet który miał około 25 lat.-
-Ale... Jak to... Co z nią ? - spytałem wystraszony.-
Bo niby po co mieliby zabierać Katy do szpitala.
Biedulka tyle życia spędziła już w szpitalu i spędzi jeszcze więcej.
-Nie wiemy dokładnie. Musimy porobić jej badania. - odpowiedział spokojnie ratownik medyczny. -Kurde jak on może być taki spokojny skoro, ktoś może na tym ucierpieć ! Tak nie będziemy grać ! 
-Ale ona i dziecko będą żyli ? - spytałem tak, jakbym miał pytać się o wyrok śmierci. - 
-Spokojnie nic im nie grozi. - powiedział ze sztucznym uśmiechem. -
No i co się durnowato śmiejesz - pomyślałem - 

~ 3 godziny później ~

Czekam już na tym korytarzu wieczność. Dobra chyba pora zadzwonić do chłopaków. Wyjąłem telefon z kieszeni i zadzwoniłem na domowy. Po 4 sygnałach usłyszałem głos Harr`ego.
-Mów - powiedział Hazza. 
Co oni w tym domu odwalali. W tle było słychać śmiechy. Katy w szpitalu a oni się śmieją z nie wiadomo czego. Co za idioci. !
-Jestem w szpitalu razem z Katy ! Nie wiem co się dzieje ! - powiedziałem spanikowany. -
Wiedziałem, że Harry`ego będzie to gówno odchodziło. Miałem rację.
-A co mnie ta twoja Katy !Debilka, która cię wykorzystuje i tyle ! Chciała tylko pieniędzy. Gdyby cię kochała, już dawno nosiłaby twoje dziecko !
-Kurde ona jest w ciąży ! - teraz już się wkurzyłem nie na żarty.-

-Cooooooo???!!!  
Był taki zszokowany, że chciałbym zobaczyć teraz jego minkę. 
-Przyjedźcie do tego szpitala co zawsze, to wam wytłumaczę. Ja muszę kończyć bo idzie lekarz.
-Ok pa. - powiedział nadal takim głosem, jakby zaraz mieli go zabić. -
Podszedłem do lekarza.
-Dzień dobry. Jestem Zayn Malik, mąż Katy Malik. - powiedziałem głosem panikującym.-
-O dzień dobry. - odpowiedział ze sztucznym uśmiechem. -
Czemu wszyscy lekarze dają takie sztuczne uśmiechy ?-zadałem sobie pytanie retoryczne-
-I jak z nią panie doktorze ? 
-Jest dobrze, nawet bardzo. Ma tylko zapalenia macicy. Za 2 godzinki powinna wyjść ze szpitala, ale będzie musiała leżeć przez tydzień w łóżku, aby dziecku nic ni zagrażało.
-Dobrze. A można wiedzieć przez co ma to zapalenie ?
-Jeden dzień zrobieniem testu ciążowego, pani Katy współżyła. Z tego co nam powiedziała, nie chciała tego. Dobrze to nie ważne współżyła z panem chwila Harry`m Styles`em. - wiedziałem. -
Wiedziałem, że to przez tego drania ! Jak coś się stanie Katy albo dziecku nie wybaczę mu tego ! Jest takim draniem ! 
-Dziękuję... - lekarz już odchodził, ale ja go jeszcze zatrzymałem. - Przepraszam a czy Katy może leżeć, też na świeżym powietrzu ?
-Oczywiście, że tak. A teraz przepraszam muszę już iść. Niedługo pielęgniarka przyniesie wypis.
-Dobrze. Dziękuję. 
Odetchnąłem z ulgą, że Katy i dziecku nic nie jest. Poszedłem do jej pokoju, oczywiście jak zawsze numer 69. 
-Cześć misia. Jak się czujesz ? - zapytałem z troską. -
Widziałem w jej oczach ten strach. Wszystko prze tego cholernego dupka ! 
-Cześć Zayn. Dzięki, dobrze, ale się boję. Boję się, że stracimy następne dziecko, tylko przez to, że Harry`emu zachciało się wejść do tej głupiej łazienki ! - krzyknęła, ze łzami w oczach.-
Nie dziwiłem się jej, że się bała. Całe życie ma przekichane. Tak bardzo chcę je odmienić. Chcę alby była szczęśliwa, ze mną. Wszystko jak zawsze rozwala Harry ! Ja go dopadnę ! 
-Kochanie nie bój się. Jestem przy tobie. Pamiętaj, nigdy Cię nie opuszczę. Powiem chłopakom, żeby cię nie dotykali, nic. Zobaczysz wszystko będzie dobrze. Będziemy szczęśliwą rodzinką, z szczęśliwym maluszkiem. Będziemy wszyscy wyjeżdżać w trasy koncertowe, na koncertach będziecie z nami na scenie. Będziemy najszczęśliwszą rodzinką. Zobaczysz ! 
-Nie mogę się już doczekać, kiedy maluch przyjdzie na świat.
-Ja też. 



piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 20

Wyszłam z pokoju. Na korytarzu minęłam tylko zaspanego Louis`a. 
-Hej Lou. - powiedziałam dając mu buziaka w policzek.-
-Hej... Ojeju... A to za co - zarumienił się.-
-A mam dobry dzionek.
-To chyba dobrze, nie ? 
-Bardzo dobrze. - powiedziałam szczerząc zęby.-
-Ale czemu masz taki dzionek ? - zapytał podejrzliwie Lou.-
-Potem ci powiem. Spadam do mojego kociaka - krzyknęłam zbiegając ze schodów.-
-No okeeeeeej. - powiedział Louis dziwnie się spoglądając na mnie i poszedł do swojego pokoju.  -
Dobra chłopaki siedzą w kuchni, a Zayn ? No własnie... - pomyślałam. -
-Chłopaaaki ! 
-Tak ? - odpowiedzieli chórkiem Liam i Niall. - 
-Gdzie jest Zayn i Hazza ? -
-Oboje gdzieś wyszli. - powiedział Niall. - 
-Że co ? - zapytałam już powoli łzy zbierały mi się do oczu. -
-Chyba do sklepu poszli, bo Zayn (...) yyy.... - zająknął się Liam . -
-Co Zayn ?
-Ummm... Nic, nic. 
Podeszłam do Liam`a. Usiadłam grzecznie obok niego i powiedziałam powoli słowo za słowem.
-Po. Co. On wyszedł ?!

-Bo musiał coś załatwić. 
-Dobra widzę, że nic nie wyciągnę od was. Idę tam !
-Nieeee... -krzyknęli ( znowu ) chórkiem.-
-Mam w dupie, czy mi pozwalacie, czy nie. - uśmiechnęłam się, na co oni się zaśmiali. Poszłam do naszej sypialni i stanęłam przed wielką szafą. Szukałam jakiegoś normalnego stroju chyba z 15 minut. W końcu znalazłam to. Zeszłam ze schodów i nagle zaczął mnie strasznie boleć brzuch. Nie wiedziałam co się dzieje. Usiadłam na schodach, na przeciwko pokoju Harr-ego. Odwróciłam się i zobaczyłam, że pokoju Hazzy, ktoś jest. Próbowałam wstać, na marne. Po chwili podbiegł do mnie Louis, wziął mnie na ręce i poszedł zanieść do naszej sypialni. Wziął do ręki telefon i chyba chciał gdzieś dzwonić. 
-Gdzie dzwonisz ? - ledwo co mogłam się odezwać. Tak strasznie bolał mnie brzuch. -
-Po karetkę ! A gdzie indziej ! 
-Nieeeee ! - Wydarłam się. - Dzwoń po Zayn`a !
-No dobra ...- odpowiedział zdenerwowany.-
Po raz pierwszy widziałam, że Lou jest taki zdenerwowany. Kurde a jak Zayn zobaczy, że boli mnie brzuch. Dostanie szału ! Już się boję ! 
-Zayn (...) Zayn ! Kurna, słuchaj mnie (...) Słuchaj coś się dzieje z Katy (...) No nie wiem co (...) Normalnie wstała, miała super dzionek (...) Katy jadłaś coś ? - zapytał mnie szeptem Lou. -
-Nie... Zeszłam na dół myślałam, ze tam jest Zayn i chciałam z nim zjeść. 
-Nie nic nie jadła (...) Kurde co ty się na mnie wydzierasz ! (...) Nie na pewno jej nic nie zrobiliśmy (...) Okej (...) Nie, ona nie chce, żeby dzwonić na pogotowie (...) Czeka za tobą (...) Dobra ale się pośpiesz (...) No pa czekamy.
- I co ? - zapytałam nadal uginając się z bólu. -
-Kazał ci coś zjeść.
-No dobra... - przytaknęłam mu, ale z niechęcią. -
Lou podał mi śniadanie, które przyniósł mi do łóżka Zayn. Jadłam i jadłam, małymi kęsami. Po 4-5 gryzach poczułam, że zaraz zwymiotuje... Wyleciałam z pokoju i szybko przez schody. Jestem taką niezdarą, że jeszcze spadłam. Zayn wchodząc do domu zauważył tylko, ze spadam ze schodów. 
-Jejuniu ! Katy ! - krzyknął Zayn.-
-Ałaaaa... 
I w tym momencie zwymiotowałam na Zayn`a.
-O nie, dzwonie po karetkę ! - wykrzyknął Zayn.-
-N...Aaaaałaaaa... Dobra dzwoń. Szybko !
-Już misia.... Już dzwonię ! 
-Kocham cię ! Ale boli....
-Ja ciebie też, ale teraz pozwól mi zadzwonić. 
-Ok.

~Oczami Zayn`a~

Nie wiem co się w ogóle dzieje z Katy ! A, może nasze dziecko umarło w jej brzuchu ?!
Nie to nie możliwe... - myślałem wsłuchując się w sygnał telefonu.-
Po 3 sygnałach ktoś odebrał.
-Dzień dobry. Poproszę karetkę na ulicę One Way 5.
-Dobrze. - odpowiedział gruby głos ze słuchawki.-
-Byle szybko... Nie wiem co się dzieje, dziewczyna w ciąży jest.
-Dobrze.
Rozłączyłem się i podszedłem do Katy.
-Już jadą. Momencik misia... Wytrzymaj...
Słyszałem tylko jak jęczy z bólu.Nie mogę tak bezczynnie patrzeć na moją żonę zwijającą się z bólu !To na pewno przez Hazzę ! Na 100 %. Dowiem się dokładnie od czego te bóle i wymioty. Przyrzekam, że jeżeli to wina Harr-ego do zabije drania osobiście go zabiję ! 

czwartek, 18 lipca 2013

Rozdział 19

Obudziłam się znowu w szpitalu... K*rwa, po raz kolejny ! -pomyślałam.- Nie było Zayn'a.... Byli tylko Lou, Niall i Liam.  
-Gdzie Zayn !?
Zaczęłam się szarpać. Chciałam uciec, do niego.. Wszystko mu wyjaśnić.
-Zayn złożył już chyba papiery. -powiedział Liam.-
-Co?! Puść mnie ! Błagam !
-Masz motylka w żyle.. Nie mogę.
Wyrwałam motylka.
-Już nie. Puść mnie.
-No idź . 
-Kochany jesteś.
No i biegnę w piżamie przez ogromne miasto... Złapałam taxi. 
(...)
Jestem w domu... O! Zayn jest w sypialni ! Zauważyłam go przez okno.
Wbiegłam do willi... szybko po schodach do góry ... No i jestem. Zakluczone ! 
Chwila gdzie ja miałam klucz?
Pójdę do jakiegoś z chłopaków.... Pewnie w pokoju Lou będzie.
No i klucz był.... Otworzyłam drzwi....
-Zayn ! -wykrzyknęłam-
Zayn leżał na łóżku oglądając nasz album ze zdjęciami.
-Katy? Co ty tu robisz?!
-Ja.... 
-No co wróciłaś do Hazzy, ale nie trafiłaś do jego pokoju ?
-Złożyłeś już papiery ? 
-Nie. Zastanawiam się czy podpisać. 
-Nie podpisuj, błagam cię !.
-Musisz mnie lepiej przekonać.
I tak wytłumaczyłam mu wszystko... Uwierzył. Na całe szczęście. Poszedł do Harolda. Coś podejrzanie cicho..... Weszłam powoli do pokoju, a tam Zayn'a nie ma. 
-Gdzie Zayn?
-Poszedł z jakimiś kartkami gdzieś...
-NIE !
Zbiegłam, a właściwie zeskoczyłam ze schodów i za nim... Tyle, że już jechał... Zniknął za zakrętem.. Musiał wziąć piep*zony samochód !  Ale chwila... Co to? Zayn wycofał auto i naciska 2 razy klakson, żebym podeszła do auta. Biegłam co sił. Przy aucie się wywaliłam i nie miałam siły wstać {xD} Zayn wyszedł z auta, wziął mnie na ręce i włożył do auta, zapiął mój pas i swój i pojechaliśmy.. Nie wiem gdzie i byłam w piżamie. Ach.
-Jesteśmy.
-Ale czemu przed szpitalem.
-Odwiozłem cię. Przecież biegłaś... 
-Poczekaj chwilę... Chodź .... 10 minut.
-No dobra.
Podeszłam do tej pielęgniarki i powiedziałam, że chcę test ciążowy. 
-Jest pani tydzień po ..
-Tak, tak !
Zrobiłam test i podeszła do Zayn'a.
-Zayn, zobacz, będziesz tatusiem.Chcesz mnie teraz zostawić?
-Co? Yyy... Nie to jet nie możliwe ! 
-A jednak . Zobacz... Wszystko jest potwierdzone !
-Pomyłka ... Zrób 2 test.
-Mogę dopiero po tygodniu.
-No to niestety.
-To chodź do lekarza... Do ginekologa. 
Poszliśmy byłam tak zdesperowana, że zrobiłaby wszystko...A Hazza jak zwykle musiał nam rozpie*dolić życie gdy było tak pięknie.
-Dzień dobry. Ja mam test ciążowy .. Pan potwierdzi. Błagam.
-A ten mężczyzna to kto?
-Mój mąż.
-Dobrze, niech pan tu usiądzie.... Pacjentka niech się rozbierze.
Coś tam mi robił... Nie wiem jak to powiedzieć. No i wyszło, że będziemy rodzicami.
-Gratuluję panu... Będzie pan ojcem.
Zmuliło coś go bo zemdlał.  Bywa....
(...)
Zayn obudził się po 2 h. 
-I co, na serio będę tatą?
-A jak  myślisz ? Tak.
-Skąd wiesz, że to nie Harr-ego ?
-Bo wiem. Bo tamto dziecko byłoby niechciane. A ja tego chcę. 
-Chciałaś mieć dziecko ze mną?
-Tak, bo cię kocham. A Harry cię oszukał. 
-Może i masz rację.
Wzięłam jego dłoń i położyłam na moim brzuchu po czym pocałowałam go w policzek i usiadłam z 2 strony łóżka... Potrzebował czasu na przemyślenia. Też bym potrzebowała na jego miejscu...
 Wróciliśmy do domu.. Ja kierowałam autem.  Zayn nie odzywał się do mnie w ogóle .. Nic.... No trudno.
(...)
Gdy się ściemniło położyłam się spać. Zayn cały czas oglądał TV ... To trudny człowiek, ale takiego kocham. 

Ranem :

Obudziłam się, ale było jakoś inaczej... Okna otwarte. ładnie pachniało w pokoju (nie jechało skarpetkami Zayn'a) , a na łóżku śniadanie na tacy... 
-Uuuuu.. Od kogo to? -mówię czasem sama do siebie.- śniadanko, sok, różyczka(czerwona) i list.
A w liście pisało tak :

"Wybacz, misia, że nie wierzyłem w to co mówisz... Źle się z tym czuję. Cieszę się, że będziemy mieli razem bobaska. Kocham cię. 

                                                                                                                       Zayn . ♥ "

Rozdział 18

-No to jesteśmy...-powiedział uroczo Zayn otwierając mi drzwi od samochodu.- Proszę, piękna.
-Dziękuję.No daruj sobie -pomyślałam- Jakiż ciebie dżentelmen . 
-Hehe.
Otworzył mi drzwi, a tam wyskakują z szaf chłopaki krzycząc "WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO !" i sypią na nas konfetti . We wejściu do domu (w budynku) były kartki przyczepione do sznurka i pisało na nich "WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, GOŁĄBKI". To było takie słodkie. Pocałowałam Zayn'a w usta, a potem chłopców, którzy się tak wysilili w policzki. Zayn był zazdrosny, więc znowu go pocałowałam, teraz dłużej .
Chemię między nami czują wszyscy... Mówią na nas "GOŁĄBKI" .  Cute guys and cute husband . 
-Hazza nie brał w tym udziału, nie pomagał nam, nie wiem czemu. Mówił, że jest ch*jem .-powiedział Liam.-
-Ja ? -zapytał Zayn i już zaczął się gotować.-
-Nie... Na samego siebie mówił.
-I bardzo dobrze mu tak. Bo to ch*j. Masz coś do tego ?
-Nie, ale to członek zespołu, a co ważniejsze, rodziny. 
-Liam ma rację ...  Ale Harry sam się tak źle zachowuje.-weszłam do rozmowy.-
-No zasłużył. Podglądał nas jak... Yhym... 
-No ty też, ale to nie tak samo... Harry patrzył mu na ....Wiesz...  -dopowiedziałam.-
-Osz...  
-No, niestety.... -dopowiedział Zayn.-
-No to nieźle.
-Jestem na niego taka zła, że...- ,że przy mówieniu tego zaczęłam płakać.-
Zayn objął mnie i cmoknął w czoło. Przez resztę rozmowy przytulał mnie, a głowę miał odwróconą w stronę Liam'a ... Oto ich dalsza rozmowa... (Ja sie nie udzielałam ....) :
-I wszystko?
-No wszystko. I powiedział, że mam ładnego...A Katy....
-Ugh ! 
Matyldo..-pomyślałam.- Nie ma dosyć Lou? Nie chcę nikogo obrażać, ale czepiać się nas i jak wyglądamy pod ubraniem? Zaczynam się go bać. 
-Mam już go dosyć. Podgląda nas. Chyba będę przekluczał drzwi, a dziurkę od klucza zalepiał na noc.
-I tak nie pomoże.
-No, a co mam wymyślić ? Wy będziecie mieli klucze ... Takie na wszelki wypadek, ale strzeżcie ich jak oczu w głowie... Bo wam wyrwę jaja. 
-Jasne.
-Żartuję, ale jak trafi w ręce Hazzy to zmieniam otwór do klucza.
-Spoko.
-Dobra, idziemy do siebie. Narka, chłopaki.
-Pa.{Liam}
-Siema.{Lou}
-Na razie. {Niall}
(...) 
-Chodź , misia. -powiedział do mnie mąż.-
-Źle się czuję.
-Chcesz wody ?
-Jeśli mógłbyś...
-Zawsze, piękna.
-Kochany jesteś.
-Ty też. Kocham cię, misia.
(...)
-Proszę, to twoja woda....
-Dziękuję.
-Chodź do sypialni.
-Ok.
(...) 
Przebrałam się w piżamę Zayn też się przebrał i położyliśmy się na łóżku. Odpoczywaliśmy... W końcu pocałował mnie, a ja oddałam mu gest. Po chwili już się całowaliśmy tak poważniej..{xD}
-Lubisz loczka ?
-Kiedyś. Teraz już nie.
-A mnie ?
-Ciebie ? Ciebie nie idzie lubić.
-Co ? Czyli...
-Ciebie idzie tylko kochać.
-"Feel this moment".
-Nie mogę. Pielęgniarka mi zabroniła . Zrozum, Zayn.
-Rozumiem, ale "poczuj ten moment"... Chociażby ten pocałunek.
Zayn mnie pocałował,a ja miałam poczuć to co czuje on. Zamknęłam oczy. Siedzieliśmy na łóżku, ale się obaliliśmy, wciąż się całując. 

Siedem dzionków later :

Rano wstałam wcześnie.... Zrobiłam dla wszystkich śniadania i zaniosłam każdemu chłopakowi śniadanko... Niall, Lou, Liam podziękowali .. Hazza nawet się nie wysilił... A dostał przecież jeść. 
Mężuś jeszcze śpi... śniadanie na łóżku leży... Idę wziąć prysznic.
Nagle ktoś wszedł do mnie pod prysznic.... Myślałam, że to Zayn.. Bo on nigdy nie mówi jak się zakrada... Miałam zamydlone oczy, robiłam wszystko na dotyk. Ale wyszłam z pod prysznica osuszyć oczy i weszłam z powrotem...Zamiast Zayn'a był tam Harry ! To on się zakradł ! 
Szybko wybiegłam z łazienki i wlazłam cała mokra,od piany na łózko. Przykryłam się i budzę Zayn'a. 
-ZAYN ! , ZAYN ! BUDŹ SIĘ, QUICK !
Hazza zdążył dojść i położył się obok mnie... Musnął wargami moje wargi ... Wystraszyłam się.
-Nie bój się, ptaszyno.
-Jesteś pedofilem.-szepnęłam-
-Nie... Ci.... Bo obudzisz męża....
W tym momencie ręka Zayn'a chwyciła Harr-ego za szyję. Zayn nie spał, tylko udawał... Rzucił się na niego i zaczął go dusić. Krzyczałam, żeby przestał. Ale z jednej strony ma za swoje... 
-Co ci zrobił?
-Wszedł  pod prysznic gdy się kąpałam...Myślałam, że to ty.. Więc...
-Coś ty jej, k*rwa zrobił ?! Jak mogłeś?! Wiedziałeś, że to moja żona, a ją chciałeś przelecieć?! Ja ci tego k*rwa nie popuszczę ! Jutro będziesz na własnym pogrzebie w pięknej złotej trumnie, a wszyscy będą płakać, oprócz mnie. No może trochę, ale zasłużyłeś sobie no to ! 
Akcja przeniosła się na korytarz... Nagle przestałam słyszeć ciężkie wdechy i wydechy Harr-ego.
-Zayn ! Ty go zabiłeś ! Wyszłam goła na korytarz. {nie było tam nikogo oprócz Zayn'a i Harr-ego.}
-Idź się ubierz !
-Idę....-,-
-No i co sk*rwielu. Miło tak?
Harry pokazał mi gest ... Żeby Zayn go już nie dusił.Kazałam Zayn-owi to zrobić. Zrobił .
-Nie. Nie miło. No sorry, c*po.
-Stul dziób.
-Harry, nie dogaduj mu tak. To go wkurza. -powiedziałam.
-Yhym.. Ała, moje gardło...
-Przyniosę ci..
-Nic mu nie przyniesiesz ! K*rwa chciał cię przelecieć !
-I udało mi się . Haha.-powiedział Hazza.
-Co? Zrobił ci to, Katy?
Popłakałam się.. To wystarczająca odpowiedź.
-K*RWA ! Przeleciałeś ją ! Ty k*rwa ch*ju  jeb*ny ! 
-Zayn... Źle się czuję.
-Pielęgniarka nie kazała jej się bzykać przez tydzień, sk*rwielu ! Bo coś złego jej się stanie ! Nawet, że ją przeleciałeś, dobra... Ale jak umrze ?! Ty też umrzesz... Prosta odpowiedź. Dzisiaj był ostatni dzień, miała iść się zgłosić do lekarza... Nie mogłeś do jutra poczekać?! Serio?!
-Nie, nie mogłem. Ona jest za bardzo seksowna. Peszek.
-Ale to moja żona.., a nie twoja.  TRUDNO ZROZUMIEĆ? Wiem, że jest seksowna.
-Tak, trudno. Bo ona mnie tym seksem w sobie prowokuje ! 
-To k*rwa nie patrz ! Proste? Proste !
-Nie, pogięte. Hahaha.
-Harry ! Weź się ogarnij ! Ja tego nie chciałam !
-Chciałaś !
-Nie ! Myślałam, że jesteś Zayn-em ! Miałam zamydlone oczy... Kąpałam się, tylko mój mąż może tak robić ! Nienawidzę cię !
Po powiedzeniu tego wróciłam do pokoju i kontynuowałam kąpiel. Tyle, że zakluczyłam tym razem drzwi. 

Godzinkę później :

Wyszłam z łazienki...Widzę Zayn'a.
-O, Zayn.
Próbowałam się do niego przytulic, ale on mnie odrzucał.
-Nie.
-Co nie ?
-Chciałaś tego ! Hazza mi powiedział. Jutro składam papiery o rozwód. 
Serce mi pękło w tym momencie, spadłam z łóżka i straciłam przytomność. 

Rozdział 17

-Czy uprawiała pani seks z Zayn-em Malik-iem? -zapytała reporterka jakiegoś powalonego kanału, którego nie oglądam-
-A jak pani sądzi ? -zapytałam ironicznie-
-No nie wiem, różnie to bywa.
-Wzięłam z nim ślub, było przyjęcie... I noc poślubna, takie to skomplikowane dla pani, pani reporterko? 
-Nie, to nie jest wcale skomplikowane dla mnie.
-Sądzę, że jednak jest.
-To niech pani tak nie sądzi.
Wreszcie ktoś kazał jej ode mnie odejść i podeszła reporterka innego kanału w TV.
-Dzień dobry. Jestem Kornelia Matyson. 
-Miło mi, Katy Malik.
-Gdzie odbył się wasz ślub i przyjęcie z Zayn-em ?
-W naszym starym domu, w Los Angeles.
-Ilu było gości?
-Na te pytanie chyba nie muszę pani odpowiadać, prawda?
-Nie, nie musi, pani.
-Dziękuję.
-Jak wyobrażała sobie pani tę pierwszą noc, z Zayn-em Malik-iem ?
-Tak samo jak się wydarzyło...
-Czyli była pani zadowolona?
-Owszem.
-To był pani pierwszy stosunek?
-Nie, gdyż w przeszłości zostałam zgwałcona. 
-Współczuję. Urodziła pani dziecko gwałciciela?
-Owszem, chłopczyka. Niedorozwiniętego .... -mówiąc to w oczach pojawiły mi się łzy-
-Dobrze, dziękuję za wywiad. Nie będę pani dłużej męczyć. Do widzenia.
-Do widzenia.
Wróciłam do domu ignorując innych reporterów, kamerzystów itp. Gdy weszłam do domu, na korytarzu leżał pobity Harry ... A reszty chłopaków nigdzie nie widziałam. Poszłam zobaczyć do kuchni... Nie było, do kuchni polowej... No tam był jak zwykle Niall...W łazience był któryś z chłopaków, ale powiedział "zajęte" , więc to nie Zayn.  Liam był w swoim pokoju... No czyli poszukujemy Zayn'a . (...) Był w naszej sypialni...
-I co pomogłaś loczkowi ? -zapytał podnosząc na mnie głos.-
-Nie... Wiedziałam, że po ślubie nie będziesz już mnie tak kochał, nawet nie udajesz.... To było tylko po to, żeby się przelecieć? Wiedziałeś, że przed ślubem nie ma mowy, więc mi się oświadczyłeś ! A za 2 dni rozwód ? Ja cię naprawdę kocham ! Ale skoro ty mnie już nie, to pójdę do Hazzy.
Wiem, lekko przesadziłam, ale miałam już tego dosyć ! Nie czułam już, że jestem ładna i kochana ! Niech się Zayn wypcha takim ślubem !
Już chciałam wyjść, ale Zayn złapał mnie za nadgarstek. Odwróciłam się... Złapał mnie za drugi i przydusił do szafy. szafa się otworzyła, a ja do niej wpadłam i obiłam sobie głowę. Ale Zayn cały czas trzymał mnie za te nadgarstki... Walnął mnie na łóżko i zaczął coś pomrukiwać pod nosem.
Usłyszałam tylko : "Nie wolno ci tak gadać ! Jesteś moją własnością, czy tego chcesz, czy nie ! Teraz już jesteś moja. A ja cię nikomu nie oddam."
-Pod jakim względem nie oddasz? Bo mnie kochasz, czy chcesz mnie wykorzystywać?
W tym momencie wyszarpnęłam się Zayn-owi i uciekłam na korytarz. Podbiegłam do Hazzy .
-Harry, nic ci nie jest?
-Teraz, ty k*rwo się o mnie martwisz?! Nie widzisz, że za późno !?
-Nie mów tak do mnie, sk*rwielu !
-Phi.
-Pomóc ci czy nie ? Zawsze mogę odejść i oglądać TV lub uciekać przed Zayn-em. 
-Ehe. 
-Dobra, papa.
-Ej, nie.. Pomóż mi !
-Co? Ja ciebie nie słyszę.. Mów głośniej...
Pokazałam mu fakacza na ustach, żeby się zamknął.. Zadziałało.
No poszłam oglądać TV, ale tam był Zayn. Jak się zapędziłam to się obaliłam, a on po prostu sobie podszedł, złapał mnie za rękę i zaprowadził do salonu. 
-No co? Chcesz mnie skrzywdzić, znowu ?
-Nie chciałem razem pooglądać telewizję.  Coś źle ? 
-Nie. To znaczy TAK. Moje uczucia. Dla ciebie... Chyba rozumiesz...
-Nie za bardzo. Usiądziesz mi na kolanach ?
-Nie mam zamiaru ci tłumaczyć. Dobra. -powiedziałam to i usiadłam na kolanach męża.-
-Nie, to nie. 
-Już mnie nie kochasz, prawda?
Pocałował mnie, i czułam , że wymienił tego zęba... Już nie haczył mi o język pod czas pocałunku. Nie chciałam się z nim całować, ale za bardzo go kocham i całowałam się z bardzo namiętnie, jak nigdy dotąd. Dziwne.
-Jak to nie kocham cię. Wymieniłem ten ząb, co mi rozwaliłaś łydką... Kocham cię.
-Ale ja tego nie czuję ! 
-To co mam robić, żebyś czuła ? 
-[http://www.youtube.com/watch?v=M93nWdvlSrc Puść Sobie ;)]  Masz mi mówić, że jestem piękna... Że mnie kochasz.. Co 5 minut ! Tak jak było przed ślubem ! Bo ja się czuję jak ....
-Przepraszam.
-Jak jakaś istota, której nikt nie kocha ! Brzydka istota. 
Wzięłam na kolana laptopa Lou i pokazałam Zayn-owi jak się czuję .
-Czuję się jak ta istota z filmu "istota" .Tylko, że ta istota jest ładniejsza ode mnie.
-Nie ... Ty jesteś najładniejsza. -usłyszałam głos Harolda.-
-Harry ?
-Co znowu chcesz, śmieciu ? 
Zayn już wstał z kanapy . Ja też wstałam .... Weszłam na kanapę i zaczęłam całować  Zayn'a.
Faceci tracą świadomość gdy się ich całuje. 
Dałam znak Hazzie, żeby wyszedł z pokoju ... Zrobił co kazałam. 
-Kocham cię, kocurku.
-Miauuuu... -mruknął jak kot Zayn-
-Haha. 
-Harry !
Znowu pocałowałam Zayn'a .... I znowu dałam znak Harr-emu. Tym razem nie wyszedł. Tylko poszedł do mnie i walnął mnie w głowę tak, że upadłam na drewnianą ławę i roztrzaskałam sobie głowę. Było dużo krwi... A mi było coraz cieplej...Dalej nic nie pamiętam.

~Oczami Zayn'a~ 

-Coś ty jej znowu zrobił !?
Wziąłem żonę na ręce, włożyłem ją do samochodu. 
Pojechał ze mną Liam i opatrzył tymczasowo Katy. 
-Nie możesz jechać szybciej, dupcio ?
-K*rwa, Liam. Przestań z tym... Ale dziękuję za pomoc. Katy bez ciebie pewnie umarłaby....
-Najpierw dojedź do szpitala, dupcio.
-Pilnuj jej.
-No tag.
-Patrz czy się nie wykrwawia.
-Patrzę na nią.
-Tylko jej nie dotykaj ! Bo wyrwę ci jaja !
-No jasne, a jak będę musiał zmienić jej opatrunek?
-To powiesz mi , to znaczy zapytasz się. 
-Okey... Wyluzuj, dupcio .
-K*RWA, LIAM !
-No, okey.
Dojechaliśmy po jakiejś godzinie. W tym czasie Liam zmienił 3 razy opatrunek Katy. Oczywiście się pytał. wszystkie cztery opatrunki były całe we krwi, no ten czwarty był biało-czerwony. 
-Halo? Pomocy ! -krzyczałem trzymając Katy na rękach.-  Ona się wykrwawi !
-Już. Dajcie nosze ! -wykrzyknęła pielęgniarka mierząc Katy ciśnienie krwi.-
Zabrali ją na noszach do jakieś sali. A ja zadzwoniłem do Hazzy. Byłem taki wk*rwiony !
-No cze...Hazza.. To ja , Katy. -podszywałem się pod Katy, chyba mi wybaczy-
-Co chcesz s*ko ?!
-Podać ci męża do telefonu, słodki.
-Aha.
-No siema, sk*rwielu ! -powiedziałem już normalnym głosem-
-Co chcesz cioto ?!
-Podziękować ci za to, że o mało nie zabiłeś mojej żony....
-Przecie ze mną gadała.
-Nie, to ja gadałem.
-Serio sądzisz, że jestem słodki . Umówimy się ?
-Chyba cię coś boli s*ko.
-No dobra, ch*ju.
-K*rwa ! Stul dziób !
-No dobra, cip* . 
-Chciałem ci powiedzieć, że rozwaliłeś nasz 1 dzień razem. -zacząłem płakać-
-Ty płaczesz?
-Tak. Bo na prawdę ją kocham ! Jeżeli ona umrze... Ja się zabiję, tylko ciebie najpierw. Obiecuję.
-Sam sobie rozpierdo*iłeś 1 dzień ! Po co ją za nadgarstki łapałeś? 
-Skąd to wiesz ?!
-Yyy..... Ta...
-Katy ci mówiła ?
-Tak.
-Nie.. Ja nie wiem co mam robić, bro. help.
-Nie, nie, nie powiem ci co masz zrobić. Chyba, że się ze mną umówisz....
-Chyba cię coś boli, chłopczyku.
-To nie. Pa... Ładnego masz. I Katy też ma ładną... Haha...
-Ty ! .... -chciałem mu coś powiedzieć, ale przerwał rozmowę-

Przyglądał mi się .... I Katy też. Ja go zabiję. Przysięgam. -pomyślałem.-
-Zayn ! Byłem u Katy ! Ona żyje ! Chodź !
Popłakałem się gdy to usłyszałem .
-BIEGNĘ !
(...)
-Kochanie...
-Kocham cię, Zayn.
-Ja ciebie też, myszko. Jesteś dla mnie najcudowniejszą i najdzielniejszą kobietą na świecie.
-Kocham cię, najbardziej.
-Nawet nie wiesz jak ja bardzo ciebie kocham.
Klęczałem przy jej łóżku szpitalnym i całowałem ją w rękę chyba z 10 razy. W końcu pielęgniarka wyszła i całowaliśmy się.  Liam wyszedł, żeby nam nie przeszkadzać.... troszku nas poniosło, ale za bardzo ją kocham, żeby tylko siedzieć przy jej łóżku i nie móc nawet się  nią całować.
-Pani.... Yhym ! Mogę państwu przerwać? W domu dość się wybawicie... Ok? Awięc, pani Malik, tak ? Czy mówić Sheppard ? 
-Malik proszę. Jestem już mężatką. 
-Dobrze... Zapraszam ze mną. Może pani wstać. Zapraszam, zrobimy pani test ciążowy... Uprawiała pani już seks, tak ?
-Tak. Z mężem, w noc poślubną.
-Dobrze, więc zapraszam ze mną. 
-Chwileczka...
-Dobrze, ja poczekam.
-Już, możemy iść.
-Woli pani stary sposób, czyli, że pójdzie pani do ubikacji i sama zrobi sobie test czy ...
-Stary sposób.
-Dobrze. Proszę poczekać, zaraz przyniosę pani test.
-Dobrze.
(...)
-Kiedy odbywała pani stosunek z mężem?
-Wczoraj.
-O, no to niestety nie mogę dać pani testu, dlatego, że test nie wyszedłby, gdyż trzeba go robić tydzień po stosunku, lub później.. Byle nie za późno, bo może być niespodzianka. Niektórym kobietom nie rośnie aż taki duży brzuch jak większości. Dziecko układa się wtedy pod żebrami. 
-Dobrze, dziękuję. A kiedy dostanę wypis?
-Jutro po południu.
-A mąż może zostać na noc? Błagam panią.
-Nie powinnam, ale zgodzę się.
-Bardzo pani dziękuję !
-Nie ma za co.
(...)
-Kochanie... Możesz zostać na noc... --powiedziałam to, widząc, że Zayn już o siebie zadbał... leżał na moim łóżku.-
-Wiem. Już się zadomowiłem.
-Widzę. Ale nie możemy tego tutaj robić, także opanuj się leciutko.
-Nie możemy się całować?
-Możemy, ale bez przesady.
-Dobrze, misia.
(...) Oglądaliśmy cały czas TV szpitalne, które było w mojej sali. Leżeliśmy na jednoosobowym łóżku. Haha.
-Ziewnęłam- Misiek, ja już pójdę spać. Dobranoc.
-Dobranoc, kochanie.
Pocałowaliśmy się i położyłam się spać.

W domciu :

~Oczami Liam'a ~

Wróciłem autobusem troszkę wcześniej do domu, tłumacząc, że Daniell czeka na mnie.  Ale nie było jej, bo to był żart.
-DOBRA, O TAK, ŚLICZNIE, TROSZKĘ W LEWO , BRAWO, CHŁOPAKI !-powiedziałem.-
No to już mamy piękne powitanie nad drzwiami dla tych słodkich gołąbków, od których chce się rzygać, ale ich kochamy {<33} . Hazza, czemu nam nie pomagałeś? Myśleliśmy, że jesteś w sklepie kupić Niall-owi jedzenie !~
-Bo jestem ch*jem. Moja wina ?
-Nie, nie jesteś. Chociaż przygotuj z Lou przekąski. -powiedziałem.
Harr-emu nagle, podejrzanie otworzyły się bardzo szeroko oczy... Jakby miały wyskoczyć z orbit...
Poszli do kuchni polowej. Nie wiem czemu, ale zakazałem tam chodzić. Miałem złe przeczucia, że Harry chce się wyżyć na Lou. W ten sposób co lubią. Bleeeeeeee... Ale jak kto woli xD .

~Oczami Katy~ 

Jeszcze lekko pobolewa mnie głowa, ale jest lepiej niż było. Nigdy już nie odezwę się do Harolda. 
A pomyśleć, że rozważałam to by powiedzieć "Nie." Zayn-owi przy ołtarzu . K*rwa jaka ja żałosna jestem. Chyba mam coś z banią nie tak. Jak ja mogłam tak w ogóle myśleć !? Zayn to moja jedyna i największa miłość. A Harry to ćpun ! No nie jest na serio, ale nienawidzę go ! Zepsuł mi 1 dzień małżeństwa. A pielęgniarka zabroniła nam się kochać przez tydzień. Przez niego....Harr-ego. Ciekawe co on by zrobił gdyby jego żona nie mogła z nim się kochać przez tydzień. Umarłby chyba, albo zdradził. Chamidło największa na świecie. Ugh !
(...)
Była cisza między nami (mną, a Zayn-em), ale na szczęście tylko przez chwilkę. Powiedział, że się zamyślił o mnie. Kochany jest. Nie wyobrażam sobie innego faceta, który mógłby być na miejscu Zayn'a . I nie chcę sobie go wyobrażać. 

Rozdział 16cz. II


I tak było... Śmiałam się w sobie, odbiło się na rzeczywistości... Wszyscy gapili się na chorą psychicznie pannę młodą , która się śmieje z czegoś, o czym nikt inny nie wie... Tylko Haruś (Harry) śmiał się razem ze mną... a potem wyszeptał "I LOVE YOU" . Nie, nie słyszałam, ale widziałam jak poruszał ustami... To było słodkie..Mąż szybko wziął mnie na stronę i powiedział, żebym się tak nie zachowywała jak prosie! To on chleje wódę litrami, a ja tylko się zaśmiałam! Zaśmiałam z czegoś tragicznego, bo Zayn już chyba mnie nie kocha. Kurde ! Jestem na ślubie MOIM ! Ja nie mogę, z siebie.... Ale już mi nie mówi, że jestem śliczna, najpiękniejsza, że mnie kocha, że nie liczy się nic oprócz mnie ! Chyba pójdę do Harr-ego, on mnie pocieszy .
-Hej, Harry.
-Co, zlitowałaś się nade mną? Nie chcę litości, zrobiłem głupstwo ! Przerwałem ślub kobiecie, którą kocham ! Nie no, nie idź, błagam.
-Ale chciałam cię i siebie pocieszyć.
-W jaki niby sposób?
-No ja pocieszam ciebie, a ty mnie? Sztama ?
-Z tobą zawsze, ślicznotko.
-Ja mam męża...
-No tak.....
-Nie. On mnie już chyba nie kocha.
-Nie mów tak. Cieszył się na ślub.
-Ale go pobiłam...Zbiłam mu jego porcelanowy ząb.
-Kupi sobie nowy.
-No, o takie pocieszenia mi chodziło.
-Hehe. Mów dalej.... 
-No i tak dzi....
-No, Katy, misia.... Chodź potańczyć !-przerwał nam Zayn-
-Ale leci dziwna piosenka.... [http://www.youtube.com/watch?v=CU8u3XD0Wis]
-No jakby usunąć "moja żono" jest OK.
-Zdradzasz mnie, 5 h po ślubie ?
-Minęły dopiero 2 godzinki....
-Wydaje ci się... Za dużo wypiłeś.
-No napij się... 
-Nie jestem pewna... W końcu ktoś musi być trzeźwym...
-Jesteśmy w domu. Jeden drineczek ci nie zaszkodzi....
-" Whisky to nie wszystko, można bez niej żyć ! " zacytowałam, a właściwie powtórzyłam słowa piosenki-
-Nie pleć bzdur !
-No dobra.....Jeden drink. - zgodziłam się ...-
-No tak, tak.. A potem drugi, ok ?
-Nie. No, zobaczę.
-Masz.
-Dzięki. Z czym on jest?
-Nie wiem, ja nie barman.
-Dziwnie pachnie.
-Nie sraj. Pij. Do dna !
-Siedź cicho ! Piję w swoim tempie.... -odłożyłam drink po czym podeszłam do mojego męża i mocno go przytuliłam od tyłu.-
-Kochasz mnie? -zapytał-
Łzy same mi spływały na twarz. {O yeah, mam wodoodporny makijaż, bo wyglądałabym jak klaun.} Obrócił się pocałował mnie w czoło. [jestem od niego o głowę i kilka cm niższa.] Jechało od niego alkoholem..... Fuuu.... I tak go kocham.
-Tak, Zayn, kocham cię najbardziej na świecie. A ty, kochasz mnie?
W tym momencie położył na moich ustach swój palec bym była cicho.. Nie odebrałam tego źle...Ukucnął i całowaliśmy się....Bardzo namiętnie. W końcu możemy... Jesteśmy małżeństwem.  Po tym jak zakończyliśmy się całować znów położył swój palec na moich ustach po czym chwycił mnie za rękę i wyprowadził  domu. Zawiązał mi opaskę na oczy i kazał siedzieć cicho. Bałam się, ale ufałam mu....Wziął mnie na ręce i chyba włożył do auta. Zapiął mi pasy bezpieczeństwa... Jak na pijanego, to ma dość trzeźwy umysł. Haha. Usłyszałam po raz kolejny dźwięk zapinanych pasów.... Ufff...-odetchnęłam w myślach ze spokojem- zapiął pasy ... Na całe szczęście. Usłyszałam warkot włączanego auta.... Wyciągnęłam dłoń.... Siedział tuż obok, na miejscu kierowy...
-Nie martw się, ani się nie bój... Wszystko będzie dobrze.-powiedział-
Cofnęłam dłoń...Jechaliśmy długo... Zdążyłam zasnąć. 
-No i jesteśmy, misia. Nic nie gadaj... Ciii...
Wziął mnie znów na ręce i wyciągnął ze samochodu. Prowadził mnie lekko pchając mnie w przód. 
Po chwili zdjął opaskę.
-Proszę. Wszystkiego najlepszego, misia.
Zaniemówiłam.
Podoba ci się? -kontynuował-
-Yyy.. Tak, jest śliczny.
-Śliczna. To willa. Nowa willa One Direction i twoja... Nasza i chłopaków.
-Od razu lepiej zabrzmiało.
Oprowadzał mnie po tym pięknym, urządzonym domu, a raczej po willi. Była cudna.
Każdy miał swój pokój. No ja i Malik wspólny, ale każdy z chłopaków ma swój i jest też kilka gościnnych i chyba dwa nieumeblowane... 
Korytarz wraz ze schodami wyglądają następująco : 
 


 Nasza sypialnia tak:                                                          

       Pokój
       Louisa
       ---------->

 Łazienka wygląda tak:



A pokój Harolda w ten oto sposób 
------------->

<---------
Rodzinny
Salon




Kuchnia 
(Katy)
<---------        

To pokój Niall'a
---------->



 <-----
Obok kuchnia polowa (Niall'a)


                          
                                               To nasz ogródek :
                                                ------------------->


Pokój Liam'a :





                                                          To jest                                                                    rodzinna                                                                  pralnia :
                                                      -------------->


-Jest tutaj cudnie ! -wykrzyknęłam-
-No, niedługo wprowadzą się chłopaki :) . My możemy już mieszkać. Od ręki.
-Ale moje rzeczy.... Papiery....
-Wszystko jest tutaj, zobacz.
-Uff... Okej. Mamy coś w lodówce?
-Zawsze coś jest, kicia.
Oj, nowe przezwisko, kocham go po prostu ! .
-No, oki. Kocurku. 
-No.. Chodź.
-Muszę coś zjeść. Niall mi się udziela. Haha.
-Oby nie.... ;) -puścił mi oczko mąż,  {no mężem on jest od 10 h, ale no już jest}.-
Ugotowałam roladki z mięsem i serem (dewolaje) . Najadłam się, Zayn-owi smakowało.. Więc jestem zadowolona.
(...)
-Kicia....
-Co, kocurku ty mój ?
-Chodź przetestować nowe łóżko...
Zrobił psie oczka...
-Co? Tak po obiedzie?
-No...
-Ale jak poczuję się nie dobrze ?
-To przestaniemy.
-No dobra...Idę się przyszykować.
-Oki. Będę czekał na łóżku.
Ubrałam się ładnie, zmyłam ten makijaż ze ślubu i pomalowałam się delikatnie, zwiewnie... Jakoś , żeby pasowało do stroju.
Wyszłam, delikatnie opierając się o futrynę łazienki połączonej z sypialnią. {wszystkie łazienki są takie same, a bynajmniej strasznie podobne.... Zayn wiedział, że to lubię xD . Miłe. }... Nie wiedziałam jak mam się zachować. A tu szok ! Zayn w ubraniu skacze w butach po nowej pościeli !
-Zayn !
-Co, skarbie ?
-Co ty robisz w tych butach?! Brudzisz nam nową pościel,a tak mi się podobała !
-Żyje jeszcze.... :c
-Oj, no zejdź.... A bynajmniej zdejmij buty.
Zdjął buty, ale oczywiście rzucił je .... Jeden w kwiatach, a drugi o mało nie wybił szyby, odbił się od niej... Lucky.
-Posprzątaj to !
-Co?
-Kołdrę zrzuciłeś na ziemię, bo jest brudna, a brudne buty leżą rozrzucone po pokoju i śmierdzą ci skarpetki ! Zmień to !
-Jak?
-Kołdra... Do pralni... Nie wiem chyba trzeba 60 stopni... Nie no, aż tak dręczyć tej biednej, pobitej kołdry nie będziemy .Dawaj 50 stopni... Do przedziałku I wsypujesz proszek. Tam jest znaczek, który pokazuje ile możesz tego wsypać. Do przedziałka z kwiatkiem wlewasz płyn do płukania prania, tam też jest zaznaczone ile możesz wlać. Płyn do płukania jest na pralce... Proszek też. Buty wypsikaj Scholl-em i wystaw na wycieraczkę przed domem. Ok ?
-Yhy...

No to trzeba coś wypić, ale mi zaschło w buzi... Ech.. O, jest coś do picia... Piwo. Dobra, nie pochwalam tego, ale jeden raz nie zaszkodzi. To piwo Zayn'a. Wkurzy się. Raz kozie śmierć.  Ale może w końcu zaważy mój strój.. Jest czerwony for him.


~Oczami Zayn'a~
Ulala, Katy dała mi dużo rzeczy do zrobienia.... Hmmm... Co ja miałem zrobić jako 1 ? Aaaaa... Nasypać proszku. Dobra.... -pomyślałem- 
Powoli schodziłem po schodkach do pralni....Prawie się potknąłem, ale żyję. 
Oki, to do bębna i proszka wsypuje do przedziałka nr. yyyyyy... Dobra, dam do I . Wsypałem tyle, żeby cały przedziałek był w proszku. Chyba dobrze. O ! Płyn. Oki, wlewam... Ojć ! Coś za dużo, bo się wylewa..... Eeeetam ! Dobra, gdzie jest Scholl ? 
-Scholl, pokaż się . -wydurniałem się na głos.-Okej, mam cię. Pryskaj mi buty. {xD} .
Dobra, teraz chyba Katy mówiła, że na dwór mam wynieść. No ok. Koło basenu...Elegancka miejscówka. Butom się spodoba :). Jeeej. Umiem prać i Sholl-ować, czy jakoś tam.

Znowu po tych schodach { -,- } -pomyślałem.- Ale no już nie będę narzekał.... Chyba. Uuuuu.. Ale kręcioł w łbie.... Huhu....Dobra... Muszę wracać do Katy, bo będzie, że sobie nie radzę. Tylko wezmę wodę. Hmm. Dla niej też wezmę szklankę wody. Hehe. Może podziękuje. Kap,  kap.... Dobra podkręcamy tempo.... O i już szklaneczka pełna.... Ja nie mogę . Hahahaha. Kręcioł w łbie.
I tak szedłem lekko uchlany .... Ale popijałem wodę w drodze do pokoju, także nie było aż tak źle. 
Wchodzę do pokoju, a tam Katy czepiła się mojego piwa !

~Oczami Katy~
Wypiłam całą puszkę, potem drugą i trzecią... Byłam tak upita, że nie pamiętam całkowicie co się stało po tym jak mąż poszedł do pralni....


-Co się czepiasz mojego piwa? - zapytał podnosząc głos Zayn-
-Ja....? Uuuu.. Głowa mnie boli. - odparłam na jego pytanie i powoli przymykały mi się oczy.-
-Ale mieliśmy testować łóżko.... 
-No dobra, 10 minut. Wystarczy ci ?
-Oki ^^.
Testowaliśmy przez 9.5 minuty, bo w połowie 9 minuty się zmęczyłam.
-Co tak krótko ? Ja się nie rozkręciłem. 
-Ale ja już nie mam siły dłużej ....
-Ej, no jeszcze jeden raz, proszę... Jesteśmy małżeństwem.
-No dobra, ale zachowujesz się jak dziecko, po co 20 minut skakać na łóżku? Chodź coś zjeść.
-No okej. Tylko, że ja sam nie lubię skakać ... A trampoliny nie mamy :c .
-To kupimy special 4 u.
-Jeeej !
-Chodź do kuchni....
Najedliśmy się i wróciliśmy do sypialni... Alkohol wyparował już... Chyba... Pomyślałam o nocy poślubnej, bo zbliżał się wieczór...Ciekawe czy Zayn też o tym myślał. 
Poszliśmy do sypialni. Zaczęliśmy się całować... Nie fajnie troszku, bo czułam tego złamanego zęba Zayn'a i haczył mi o język. I tak po woli zaczęliśmy się zbliżać do siebie...By przeżyć noc poślubną. Wszystko było okey, do póki do naszej sypialni nie wlazł Liam.
-O kur...Co tu się dzieje ? - zapytał Liam. 
Zayn zasłonił mnie, ale on sam świecił gołą dupcią.
-Liam w tej chwili zakryj oczy. -krzyczał mój zakrywacz {xD}-
 Zakrył jedno oko . 
-Nie mogę !
-Tak bardzo jara cię moja dupa ? Nie dosyć ci  twojej dupy, Daniell ? 
-O nie !
Liam poszedł do naszego łóżka zwalił z łóżka Zayn'a i kopnął go z buta w krocze.
Ja odruchowo zdarłam  z łóżka prześcieradło i się nim zakryłam, bo kołdry nie było...
Liam wyszedł z pokoju zostawiając otwarte drzwi... Zrzuciłam prześcieradło z siebie i chciałam zamknąć  drzwi, ale Harold wszedł do naszego pokoju i usiadł sobie na fotelu patrząc bezkarnie na nas. Ja szybko ukucnęłam, a Zayn nie mógł się odwrócić, tylko piszczał z bólu cały czas.
-Harold, wyjdź ! Natychmiast ! - zganiłam go -
-Ale co ja robię?
-Nie gap się na nas, kurw*. !!!!
-Odpier...
-Stul dziób !- wykrzyknął Zayn. Po chwili wziął poduszkę, podszedł do Harr-ego zakrywając się w go uderzył.- Nie mów tak do mojej żony, sk*rwielu  !
-Zayn, nie bij go ! -zaczęłam łkać.-
-Nie martw się.. Na razie go nie zabiję. -powiedział Zayn po czym podniósł swoje bokserki i je założył.- 
Wyciągnął nową kołdrę z szafy i przykrył mnie nią. Ja wróciłam na łóżko. łzy kapały mi powoli z oczu... Zayn pocałował nie w policzek . Uśmiechnęłam się.
-Kiedyś byliśmy jak bracia ! A teraz poszedłeś do tej cioty i się z nią ożeniłeś, bo k*rwa było to ci do szczęścia potrzebne !-odezwał się Hazza-
-Harry, nie znałam cię z tej strony ! I chyba już w ogóle nie chcę znać ! -wykrzyknęłam i zaczęłam mocno płakać.-
-Wypierd*laj z naszego życia, ch*ju ! Już ! Nie widzę cię !
-Wsadź sobie to w dupę ! -odpowiedział {teraz już} pyskaty Harry.-

Zayn podszedł do niego i kopnął go w plecy. Harry się odwrócił wygięty i spoliczkował go ... Po chwili się bili, a ja płakałam. Płakałam tak głośno i darłam się by przestali, że cały mokry Niall przyszedł do nas, (tłumacząc się, że brał kąpiel. ) i Lou, Liam'a za bardzo to nie obchodziło.Niall i Louis próbowali ich od siebie rozdzielić, żeby się nie pozabijali. Niall-owi ślizgały się ręce, a Lou nie miał wystarczająco sił. Ja nie mogłam podejść... Ale chyba, że....
-Niall, Lou.. Podejdźcie tutaj.
Podeszli. Poprosiłam, żeby podali mi moje ubrania ze szafy... Szybko podbiegłam do łazienki i ubrałam bluzkę i spodnie. Wpadłam pomiędzy chłopaków, mnie nie uderzą...-pomyślałam, że to najlepszy sposób.-
-Nie wpierdalaj się, s*ko ! - powiedział Hazza. -
-K*rwa, weź tak do niej nie gadaj, k*rwysynu. - bronił mnie Zayn.-
Wybiegłam z domu, a jak się okazało, Liam napisał do reporterów, żeby tutaj przyjechali, na szczęście drzwi były zakluczone..... Wyszłam tam, w samej bluzce i z a dużych spodniach. Musiałam się co chwile podciągać, a reporterzy zadawali mi pytania, co się stało tej nocy. N to super, k*rwa! -pomyślałam.-



środa, 17 lipca 2013

Rozdział 16 cz.I

Wstałam o 2 nad ranem. Poszłam do kuchni, wstawiłam wodę na kawę, a potem się rozmyśliłam i podeszłam do ekspresu. Pomyślałam sobie, że kawa z ekspresu jest smaczniejsza i pomyślałam sobie, że jestem strasznie wybredna. Wyciągnęłam kubki z podobizną każdego z 1D i oczywiście moją. Kubeczek z Zayn-em - Zayn`a, ze mną - mój itd... Nasypałam każdemu dwie łyżeczki kawy rozpuszczalnej Jacobs Krönung i zalałam wrzątkiem. Taa... Ja to jestem wybredna... Szlag ! Musiałam się oblać ! Moja ulubiona piżama ! (http://www.e-lady.pl/files/image/18515_Pi_amka_3_4_MUZZY_343_aom6.jpg 
-Arrgh ! - wykrzyknęłam - 

~Oczkami Zayn`a, Niall`a, Harrego, Louis`a i Liam`a~

-Co ?! Kto umiera ? Lub umarł ? 
-Ugh ! Nikt nie umarł i nie ma zamiaru ! Po prostu się oblałam ! Ugh ! Moja piżama ! 
-Hahahaha... - zaczęliśmy się chichrać ?

~Oczkami Katy ~ 
Z czego oni się rechocą ? Zapytałam samą siebie... Wiem, głupie.
-Zayn ku**a ! Upss...
-OMG ! Ona przeklnęła. 
-Oj tam... Wielkie halo. Ja się stresuje ! 
-A ja nie ?  
-Tsa, idź po Teasdale.
-Nie chce mi się !
-Ty lepiej siedź cicho i biegnij tam w podskokach ! Mieszka obok nas !
-Już się robi, misia.  
Poszłam na górę się przebrać. Nie wiedziałam co mam na siebie ubrać, więc wybrałam to : ( http://www.faslook.pl/media/cache/15/2e/152eab72ee30becc960b1345c2442f17.jpg. ) Poszłam do łazienki uczesałam się w to ( https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQOnVkQfMD8BhqOAjBiZEA6tSfqKS1-P_rtk8cQ-XmGKF0nX1ur ). Po około 15 minutach, zeszłam na dół. Teasdale rozmawiała o czymś z Zayn-em. 
-Halo. Jestem ! - odezwałam się jak to ja -
-Okey. Siadaj trzeba zrobić ci fryzurkę, makijaż i paznokcie. - 
Po około trzech godzinach, Teasdale skończyła. Efekt był taki : fryzura http://fryzury.info/fryzury/kok-7699.jpg, makijaż http://www.dodajmakijaz.pl/wp-content/uploads/2013/04/97.jpg, paznokcie http://www.dodajwzorek.pl/wp-content/uploads/2013/02/1.piorka2.jpg. Byłam w szoku, że tak szybko jej to poszło.
-Jeju, dziękuję ci Teasdale ! - uścisnęłam ją -
-Nie ma za co. Dobra, ja spadam, przygotować się na waszą imprezkę.
-No okey. Jeszcze raz dzięki. Do zobaczenia.
-No pa. 
Gdy tylko Teasdale wyszła z domu  poszłam na górę ubrać. Wzięłam do rąk suknie, buty, podwiązkę i koronę, po czym zaczęłam się przebierać.

~Oczkami Zayn`a ~

Wiedziałem, że Katy idzie do góry. Pomyślałem, że pewnie idzie się ubrać, więc po cichaczu poszedłem za nią.  Zamknęła drzwi - pomyślałem - No to zawsze zostaje dziurka od klucza. Ukucnąłem przy drzwiach i patrzyłem jak Katy się przebiera przez szparkę od klucza. 

~Oczkami Katy~

Skończyłam się przebierać. Uff... -pomyślałam- trochę ciężko było się w to wcisnąć, ale dałam radę. 
-A co ja tam widzę ?!
-Ojć ! 
Usłyszałam głos Zayn`a, po czym odgłos szybkiego schodzenia,, a właściwie zbiegania ze schodów.
Ubrana i cała wystrojona jak choinka zeszłam na dół. Na szczęście Zayn`a tam nie było. Chłopcy zaniemówili. Harr-emu z wrażenia otworzyła się buzia. Podeszłam do chłopców i wszystkich ich uściskałam po kolei. Harry wepchnął się do kolejki, jako pierwszy, ale i tak pierwszego uściskałam Liam`a. W końcu jego "synek" żenił się. 

Po chwili usłyszłam klakson limuzyny, którą miałam jechać na miejsce.... 
-Soreczki, Harry. Uścisnę cię miejscu....
Harry zaczął łkać.
-No dobra, chodź tu. Quick !
-Jasne, bejbe.
-Ej ! Nie pozwalaj sobie ! Wychodzę za Zayn'a, a nie za ciebie...Pamiętaj. -ostatnie słowo powiedziałam dość oschle.... Chyba przegięłam..-
-Czemu tak na prawdę wychodzisz za niego za mąż?
-Uratował mi życie.... A poza tym zakochałam się w nim chyba 2 dni po tym jak mnie uratował od Nathana, potem pomógł mi jak miałam kłopoty z Ed-em....
-Ale...
-Muszę iść. Pa chłopcy !

~Oczkami Harr-ego~

Gdy Katy wypowiedziała te słowa [ "Ej ! Nie pozwalaj sobie ! Wychodzę za Zayn'a, a nie za ciebie...Pamiętaj." ] serce mi pękło... Chciałbym być na jego miejscu.
 Wsiadła do lśniącej limuzyny i odjechała.....Powoli, aż w końcu znikła za zakrętem...
-No, co Hazza, zakochałeś się w mojej kobiecie?-zapytał znienacka Zayn-
-Co?! Nie..... Nie jest w moim typie !
-No ja tak sądzę !
-Hehe..... -poczułem się głupio.... Gdyby Katy to usłyszała.... Ech.-
Wróciłem do domu, ale zamiast iść do swojego pokoju poszedłem do pokoju Katy i Zayn'a .. Nie wiem czemu.... Chciałem zobaczyć czy mają czysto..... Ech kogo ja oszukuję... Poszedłem tam, żeby upewnić się, że to co ma się dzisiaj stać dzieje się, bo Katy tego chce. Zdziwiło mnie to, że nie mieli ani 1 zdjęcia, pamiątki ze wspólnej randki czy czegoś w tym stylu..... A jak oni nie byli nigdy na randce?  Czyli Katy zakochała się w nim z powodu "uratowania życia" ! Ale to ja ją zobaczyłem w parku, na ławce, a potem jak ją zabierał Nathan ! To ja powinienem z nią stać przy ołtarzu ! Wpadłem jak dziki do mojego pokoju, żeby się ubrać. 
Gdzie mój garnitur ?! Arrgh !  Chyba zamieniam się w Katy. -pomyślałem- Dobra, jeszcze zdążę t przerwać !
Garniak nie dopięty, krawat i buty nie zawiązane, a kwiatek mi usechł... Super ! Nie no wyglądam jak pijak ! Dobra, zrobię wszystko by odzyskać Katy !

W tym samym czasie 

-Zayn-ie Maliku, czy ty, bierzesz sobie a żonę, tę oto Katy Sheppard i przysięgasz jej wierność aż do śmierci ?
-Tak.
-A ty, Katy Sheppard, bierzesz sobie za męża, tego oto Zayn'a Malik'a i przysięgasz jemu wierność aż do śmierci ?
-Tak.
-Czy ktoś jest przeciwko temu związkowi niech przemówi teraz, albo zamilknie na wieki. 
-ZATRZYMAĆ TO ! STOP ! -nagle na uroczystość zawitali spóźnieni goście.... Jeden niechciany czyli Harry i Nathan. I wykrzyknęli chórkiem (2-osobowym xD) -
Byłam zdziwiona, że Harry nie chce tego, co ja chcę, czyli małżeństwa mojego z Zayn-em. Po policzku spłynęła mi jedna, maleńka, niezauważalna łza..... Na szczęście mam makijaż wodoodporny -pomyślałam-.
-Nie, co, jak? To nie może się dziać na prawdę ! To jakiś chory sen, Zayn , kochanie, uszczypnij mnie.
-Nie chcę cię skrzywdzić, misia.
-Dlaczego sprzeciwiacie się temu związkowi ? -odezwał się ten, tu co nam udzielał małżeństwa-
-Bo..... -znów się zmówili.- Bo, -zaczął Harry- to nie Zayn cię uratował...Tylko ja... A Zayn tylko prowadził auto.... 
-Ale jak podjechaliście w samochodzie byli tylko Zayn i Liam.
-Bo ja poszedłem do kiosku ci po jedzenie ! A oni odjechali beze mnie ! :c
-To na prawdę słodkie....-powiedziałam to po czym zaczęłam wątpić czy te "Tak." było słuszne....-
Przepraszam cię, Hazza, ale już powiedziałam "Tak." i ja kocham Zayn'a ... Już mu obiecałam wierność, aż do śmierci. Ciebie też kocham, ale jako członka rodziny.  -kolejna łza pojawiła się na mojej twarzy-  Wybacz.... To nie ja wybieram, tylko moje serce. -szepnęłam.-
-Poproszę o obrączki. - woła ten na "mini podium" .- 
Harold miał nam nieść obrączki.... Zaczęłam płakać.
-Katy, misia...Czemu płaczesz?
-To łzy radości, kochanie....
-Ja też się cieszę.
-Jeszcze raz poproszę o obrączki dla przyszłych małżonków. Nie tylko, że się spóźniłeś z obrączkami to jeszcze nie chcesz ich dać im teraz ?! -chyba się zagotował "podiumista" (XD) -
-Yyyy...- zaczął Harry.- Yyy...
Wiedziałam, że zapomniał.... Nie no. Dobrze, że wychodzę za Malika ! - pomyślałam - .
-Słucham?
-Już, niosę. 
Fakt faktem, miał obrączki.. Ale poduszeczki nie zabrał... A obrączki znalazł w kieszeni. Ech... Hazza. 
-Niesie je pan na dłoniach, phi, jak kto woli....-parsknął i zaczął już mnie wkurzać ten... ech.. nie dokończę.-
Zayn założył mi piękną obrączkę na serdeczny palec, po czym ja zrobiłam to samo.
-Ogłaszam was mężem i żoną... Możecie się lizać. 
-Ahaaaaa.. A czemu nie żoną i mężem?-zrobiłam minę WTF ?! -
-Bo to mąż całuje żonę -odezwał się "spec" czyli Malik -
Całował mnie chyba z 10 minut.... Usta mi zdrętwiały, a goście zasypiali.... Chyba nie chcę kolejnego pocałunku przez jakiś miesiąc.... Auuu....
No i zaczęli bić brawa... Goście, nawet Nathan.....Ale Harry już nie.

Po dotarciu do domu (kaprys Katy)

Zaraz będzie 1 taniec pary młodej.... My już tańczyliśmy, nie rozumiem całego cyrku.... 
-Zayn, gdzie idziesz, kotek?
-Ja , yyy.... Do łazienki.
-Ale zaraz puszczą muzykę... Chwile poczekasz, przecież pęcherz ci nie pęknie ! A teraz całuj !
Wiedziałam, że taniec go nie powstrzyma, więc kazałam mu mnie pocałować. Bolało, ale wolałabym, żeby nie zabił Harr-ego.
W końcu puścili wolną muzyczkę... [https://www.youtube.com/watch?v=ollieLK_TXo] Zayn objął mnie w talii i rytmicznie wyginaliśmy się w prawo i w lewo, powoli się kręcąc. Nie wiem czemu Zayn przez połowę piosenki miał zamknięte oczy... Chciałam ujrzeć tę tajemniczą czerń w jego oczach ponownie. Nie pozwolił mi na to. Ja też zamknęłam oczy... I to ja miałam zamknięte przez 2 połowę oczy. Taki protest.  Chciałam wyszarpnąć się z jego umięśnionych dłoni, ale nie miałam wystarczająco dużo siły, a dusiłam się.  Byłam zdana na tą męczarnię jeszcze dobre 2 minuty.... Ech.  (...) Gdy ta piosenka [nie powiem, że zła, bo bardzo romantyczna, żeby Zayn był jeszcze taki podczas tańca...] się skończyła  odetchnęłam.. Musiałam usiąść, a tu stanie na 1 nodze, bo pan młody musi mi ściągnąć brudnymi kłami podwiązkę ! "Niechcący" szarpnęłam nogą i Zayn dostał w zęby z łydy.... Ouć... Chyba bolało, a ma za ten taniec z zamkniętymi oczami ! No co, złe postępowanie się kara... Nie ma tak przyjemnie. (...) Skończył się cyrk. Ufffff.... Podeszłam do Harr-ego i cmoknęłam go w policzek. 
-A to za co? -zapytał zamyślony-
-Za to, że uratowałeś mi życie.... I poszedłeś mi po jedzenie....
-Które sam zjadłem, bo do domu była długa droga, a kupiłem ci batonik... No może jeszcze oranżadę....
-Kochany jesteś, Harry.
-Ale ty mnie nie kochasz tak jak Zayn'a !
-No nie, chociaż....
Loczek podniósł głowę....
-Czyli mam szansę? 
Uśmiechnął się .... Poczułam się źle... Że go "wkręciłam" chociaż no niby nie . 
-Nie... Chociaż fochy szczela....
Zaczął się śmiać. 
-Yyyy.. O co kaman?
-Hahahahaha ! Nic, nic.... Tylko nie wpisuj w Google "foch" .....
-No dobrze..... No to tyle. Idę do Zayn'a ... 
-Ech.
Tak na prawdę miałam iść do męża, ale podeszłam do Nathan'a . 
-Hej. -powiedziałam oschle-
-Yyyy...
-No powiedz zwykłe "Cześć !"
-Cześć !
-Czemu przerwałeś naszą "ceremonię" ?
-Bo ja ....
-Dobra, nie ważne. Na serio muszę iść do Zayn'a bo za dużo pije wódki. 
-Eche.
Podeszłam więc do męża... Nie jestem za bardzo szczęśliwa, myślałam, że pójdzie lepie, że będę z radością opowiadać to moim dzieciom ... A tak mogę jedynie powiedzieć, że wujek Harry przerwał nam ślub i zapomniał o obrączkach, tatuś w tańcu spał, a przy ściąganiu podwiązki nie zdjęłam buta i kopnęłam tatę w zęby. I ma rozwaloną szczękę... Łydką. Brzmi to śmiesznie.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 15 cz. II

Pojechaliśmy na salę. Wyszłam z limuzyny i zobaczyłam piękną salę. Weszliśmy do środka. Było jeszcze cudowniej.
-Mówiłem, że tutaj jest pięknie ! 
-Ale... moje marzenia... to... 
-No dobrze, wyobraź sobie, że domyślam się jakie masz marzenia.
A, że jestem twoim chłopakiem mam zamiar je spełniać.
-Ojeju... Zayn Kotku, to było takie słodkie.
-Oj... tam... ma się romantyzm po rodzinie.
-Zayn?
-Tak...
-Bo...bo...ja nie znam twojej rodziny. Ani razu się nie widzieliśmy !
-O ku...
-Nie waż się kończyć tego słowa ! Przecież wiesz, że nie lubię przekleństw.
-No wiem, wiem. - powiedział i dał mi buziaka w usta.
-Dobra kochanie. Idę odwołać salę, a wy wszystkie dekoracje zabierzcie. Niall niech idzie po jedzenie.
-Ale...
-Jakie ale ?!
-Już się robi szefowo !
-Od razu lepiej.
-Niall wszystko wyżre -,- ...
Powiedział po czym pocałowałam go namiętnie w usta i poszłam pogadać z właściciela tego lokalu. Szłam przez długi korytarz, aż wreszcie znalazłam napis "Właściciel". To na pewno tutaj. Pomyślałam po czym weszłam do gabinetu. 
-Dzień dobry - powiedziałam wstydliwie.
-Ach... Dzień dobry. - powiedziała z uśmiechem na twarzy szefowa. Zaraz jej pewnie zniknie ten uśmiech. Pomyślałam.
-Na jutro ta sala jest wynajęta na pana Zayn`a Malika, tak ?
-Tak, tak. Ale...No... bo ja jestem jego narzeczoną. To znaczy.... to ma być mój i Zayn`a ślub. Ja nic nie wiedziałam o tej sali... Moje marzenia, to były, żeby wesele było w domu... I ja.. chciałam odmówić wynajęciu tej sali. - powiedziałam zakłopotana.-
-Może pani usiąść ?
-Tak, już siadam. 
Właścicielka wstała i usiadła na biurku.
-Czy wyobraża sobie pani, ile dałam z siebie na tą sale dla pani?!
-Nie musiała pani. Z tego co wiem to Lou i Niall wieszali dekoracje, a Hazza i Liam prawie wszystko gotowali.- wydarłam się -
-O nie moja droga panno. Tak rozmawiać nie będziemy.
-Okey to inaczej. Nie mamy tutaj wesela, zabieramy to co nasze i spadamy ! 
-Proszę bardzo. Ale płacicie mi za trud. 
-Chyba cię coś boli.Zayn już płacił za salę, której i tak nie wynajmujemy ! I nie chcemy zwrotu pieniędzy.Niech pani się cieszy. - wyszłam z gabinetu "szefostwa".-
Właścicielka polazła za mną.
-Macie się uwinąć w 3 godziny.
-Okey. Ale spadaj już. - powiedziałam. 
Szefowa sobie poszła, na szczęście.
-Zayn ja nienawidzę tej baby.
-Czemu ? - zdziwił się
-Po pierwsze darła na mnie ryja a po drugie, widziałeś jak się na ciebie gapi ? - powiedziałam z zazdrością.
-Kochanie ?
-Co ? 
Zayn wybuchł śmiechem, a ja udałam, że się obraziłam
-Ty byłaś zazdrosna o to babsko ? - nadal się śmiał. 
Nie odpowiedziałam mu, nadal udawałam, że jestem obrażona, chociaż w duchu się śmiałam. 
-Nie mam zamiaru, się do ciebie odzywać, skoro się ze mnie śmiejesz. 
-Ojeju.. Słoneczko przepraszam. 
Zayn podszedł do mnie, stanął przede mną i zrobił smutne oczka.
-Ale...ale...
-No jakie ale ? - nie mogłam już, wybuchłam śmiechem.-
-A ty z czego się śmiejesz ?
-No ba, że z ciebie ! - powiedziałam i cmoknęłam go w policzek. - Dobra widzę, że jesteś zakłopotany, ale to najmniej ważne teraz. Trzeba pozabierać wszystko z tej sali. Jutro mamy wesele kochanie :*.
Po dwóch godzinach zabierania wszystkiego z sali, skończyliśmy. Wrzuciliśmy wszystko do tira, a my poszliśmy do limuzyny ( cudem na nas czekała, bez dzwonienia po nią ). Około godziny 
23 byliśmy w domu. 
-Kochanie, to ja idę wziąć prysznic i spadam spać. - powiedziałam.-
-Dobrze, musisz się wyspać. - odpowiedział, po czym cmoknął mnie w czubek noska.
Poszłam na górę, wzięłam czerwoną koszulkę Zayn`a, po czym poszłam do łazienki. Rozpuściłam włosy, zmyłam makijaż i weszłam pod prysznic. Nagle ktoś zapukał.
-Tak ?
-To, ja Zayn. Mogę wejść, bo chcę wziąć stąd szampon, ponieważ na dole w łazience nie ma.
-No okey. Wejdź. 
-Dziękuję. - Zayn tak, jak szybko wszedł, tak szybko wyszedł. 
Wyszłam z pod prysznica. Ubrałam czerwoną koszulkę Zayn`a, po czym położyłam się do łóżka. 
Powoli usypiałam, ale obudziły mnie hałasy z dołu. Wyszłam z łóżka, a tam chłopaki ubierają dom w weselne dekoracje.
-Idźcie już spać. - powiedziałam zaspana.-
-Ty idź. My nie musimy wstawać tak szybko jak ty. Bo się nie wyśpisz - powiedział Liam. - 
-Okey.. Ale troszkę ciszej. - zaśmiałam się. -
-Dla ciebie wszystko. A teraz spać, już. Marsz na górę. - powiedział po czym pocałował mnie namiętnie w usta. 
Poszłam na górę, grzecznie, jak kazał Zayn. Przypomniała mi siępiosenka, przy której rodzicie się poznali. Tak bardzo było mi ich brak, tak bardzo tęsknię za nimi. Jutro najważniejszy dzień mojego życia,a ich nie będzie... Myślałam tak dobrych 5 minut, po czym poleciała mi jedna łza. Szybko ją otarłam. Patrzę na zegarek. Cholera ! Już 24:00, a jutro najwcześniej o 3:00 rano muszę wstać. - powiedziałam sama do siebie. Jeszcze około 5 minut leżałam, po czym usnęłam.



--------------------------------------
Macie ask`a Marty : http://ask.fm/iLoVeRuffian. Yyyy... no tak. Możecie komentować z anonima, więc mamy nadzieję, że będzie więcej komentarzy, na których nam zależy. No i jest już bez tych durnych obrazków, więc ułatwione zadanie dodawania komów. :** 


niedziela, 14 lipca 2013

Rozdział 15 cz. I

-Dziękuję. Misia ja pójdę pogadać z lekarzem ok ?
-Dobrze idź. Ja się zacznę szykować do domu.
-Nie... 
-Ale...
-Żadne ale. Dopóki nie wrócę masz leżeć. - rozkazałem Katy.-
-No...no dobra. - odpowiedziała ze smutną minką. Wyszedłem z pokoju Katy, i udałem się w stronę gabinetu lekarza, który opiekował się stanem zdrowia Katy. Stanąłem przed drzwiami i lekko w nie zapukałem.
-Proszę.- usłyszałem głos lekarza i wyszedłem z gabinetu. - 
-Dzień dobry. - powiedziałem
-Dzień dobry. Przyszedł pan po wypis dla panny Katy Sheppard ? - po raz pierwszy nie powiedział na nią Malik.
-Tak. Da... - przerwał mi lekarz -
-Właśnie miałem do niej iść i dać jej wypis. Ale skoro pan tu jest to proszę. - podał mi karteczkę z wypisem. 
-Dziękuję panu bardzo. Bo my jutro mamy ślub i ważne było dla nas dostanie tego wypisu.
-No to szczęścia na nowej drodze życia.
-Dziękujemy. - wyszedłem z gabinetu i krzyknąłem "Jeeeeest !!!" 
-Ale proszę zachować spokój. Tu jest szpital. - powiedziała złowrogo pielęgniarka.
-Dobrze, przepraszam - poszedłem w stronę pokoju numer 69, kiedy dostałem telefon. Spojrzałem na wyświetlacz "Hazza". Odebrałem. 
-No siema stary - powiedział Harry.
-No hej - odpowiedziałem.
-I jak tam z Katy ? Martwimy się wszyscy o nią.
-Za godzinę będziemy w domu.
-No to super. Dobra to nie przeszkadzam. Czekamy.
-No ok pa.

~Oczami Hazzy~

-Chłopaki ! Katy i Zayn będą tu za godzinę. !
-To zabieramy się do roboty. Na jakiej ulicy ma się odbyć wesele ? - zapytał Lou.
-One Love - krzyknął z góry Liam.
-Dobra to ja już tam jadę, a wy dowieźcie mi dekoracji -- powiedział Louis.
-No spoko. To jedź już. - powiedziałem 
-Harry ? - zapytał Niall
-Nom co ?
-Ale jedzenia będzie dużo nie ?
-Hahahahaha - wybuchnąłem śmiechem - Pewnie, że tak. To jest wesele. 
-No to fanie - zawstydził się Niall.

~Oczami Zayn`a~ 

Wszedłem do pokoju Katy. Patrzę a ona się pakuje. 
-Co ja ci powiedziałem ? 
-Trudno. Mam to w nosie. Kurde ja już chcę do domu. - powiedziała Katy, a w jej oczach stanęły łzy.
-Kochanie nie płacz. - przytuliłem ją. - Dostałem wypis, idziemy dziś do domu.
-Co?!
-No tak.
-Matko Zayn. Nawet nie wiesz jak się cieszę.
-Oj... wyobraź sobie, że wiem. - Laty się spakowała. Oczywiście jej pomogłem. Wyszliśmy ze szpitala, wsiedliśmy w limuzynę i dojechaliśmy do domu.
-Jesteśmy ! - krzyknąłem. Chłopaki przybiegli do nas tak szybko jakby mieli motorki w dupie.
-Hej Katy ! Jak się czujesz ? Pamiętasz nas ? Jesteś...
-Chłopaaaaki !!! - wydarłem się na cały dom.
-Co ? - spytali zdziwieni
-Ona wszystko pamięta ! To po pierwsze, a po drugie gdzie jest Lou ? - zapytałem
-Pojechał przygotować salę na wesele. - powiedział Liam

~Oczami Katy ~

Jaką salę ? Przecież ja chcę wesele w naszym domu. Jest ogromny, ma basen itp.
-Zayn kochanie ! - krzyknęłam
-Tak słońce ! - odkrzyknął. Byłam w kuchni a on w salonie więc trzeba było krzyczeć.
-Mogę cię prosić ?!
-Oczywiście skarbie ! - Zayn podszedł do mnie i przytulił się od tyłu.
-Słucham ? - szepnął mi do ucha.
-Możemy pojechać na tę salę ?
-No ba, że możemy. Po za tym musimy jeszcze zawieźć Lou dekoracje.
-No właśnie. Ja chcę tam jechać, bo ja... chcę odwołać tę salę, a wesele mieć w domu.
-Cooo ?! Tam jest wszystko...
-Wiem... ale ja chcę w domu !
-No dobrze. 

Rozdział 14

(Puść tą piosenkę... pasuje do tego rozdziału http://www.youtube.com/watch?v=0G3_kG5FFfQ )
~Oczami Zayn`a~

-Kur...
-Słucham ?
Zobaczyłem Katy...
-Katy !!!
-Co?
-Nie mów, że nie pamiętasz swojego imienia !
-A ty, ty to kto ?!
-Ja...je...jestem -Zacząłem płakać- Jestem twoim narzeczonym...Poznaliśmy się na koncercie One Direction... Zakochałaś się we mnie, a ja w tobie...Twój były, Nathan Sea porwał cię i zgwałcił... Urodziłaś dziecko...On chciał je zabrać.... Obroniłem Cię...
-Tak ! I nie pozwoliłeś dziecku poznać ojca !
-Co? (...) Nie... Ty nie chciałaś...
-Spieprzaj !
-Poroniłaś. 
-Co?- miała łzy w oczach. - Jak dziecko miało na imię?
-Edward.- Zaczęła płakać... Przytuliłem ją, a ona mnie objęła wokół szyi i pocałowała.
-Wiem... Pamiętam... Zayn pomóż, kochanie.
-Cieszę się, że znów mnie znasz, misia... Za 2 dni mamy ślub... Yyyy... Jutro ! 
-Co? Nie... za szybko !
-Dobrze. Dla ciebie.Misiek. 


---------------------------------------
Sorry, że krótki. Niedługo będę prawdopodobnie pisała swój a Marta swój... Tylko trzeba skończyć ten. http://ask.fm/MiloscPotrafiZniescWszytsko - pytajcie jak coś chcecie wiedzieć

wtorek, 9 lipca 2013

Rozdział 13

~ Oczami Zayn`a ~  
Wziąłem Katy na ręce i szedłem z nią na rękach przez tony śniegu w Argentynie. 
-A...Zayn...Strasznie mi zimno.
-Już tylko 49 km, misia.
Katy zaczęła łkać.
-Ale ja chcę  już do domu. Proszę.
-Nie mogę na razie spełnić twojej prośby...
-Idę spać, pa kochanie. Dobranoc.
Bałem się, że w końcu będzie chciało jej się spać, więc zareagowałem, żeby nie zamarzła.
-Nie ! Patrz ! Jesteśmy już prawie !
Oczy jej się otworzyły. Wypadła mi z rąk... Wpadła do ogromnej zaspy u zaczęła się dusić. Nie mogłem jej stamtąd wyciągnąć...
Po chwili przestałem słyszeć jej ciężkie wdechy i wydechy powietrza. 
Pomyślałem "Chyba się udusiła. O nie moja Katy !"
Zacząłem szybko odgarniać śnieg... Nie oddychała... Znowu wziąłem ją na ręce i pobiegłem przed siebie.
Dotarłem do salonu samochodowego. Podbiegłem do tego faceta, który kierował wszystkim. Wręczyłem mu mój portfel i powiedziałem, żeby dał mi jakieś auto. 
-Ma pan... Jest tam ok. 50 milionów w czeku. Daj pan jakieś auto !
-Już. Jaki rodzaj...? Kolor...? 
-Szybko.
Przerwałem mu. -
Mogę to - wskazałem na granatową Hondę Accord - 
-Jasne.
-Thanks you. 
-Yhy... - uśmiechnął się w zakłopotaniu szef komisu - 
Szybko jechałem po lodzie na letnich oponach Hondą. Dojechałem do szpitala ale wóz... Był roztrzaskany. Wbiegłem do szpitala i krzyczę :
-POOOOOOOOMOOOOOOOCY !!! Podbiegli jacyś ludzie... Wzięli ją... A ja nic nie wiem... Cholera jasna ! 




-----------------------------------------
Macie jakieś pytania czy coś pytajcie... Mój ask http://ask.fm/MiloscPotrafiZniescWszytsko
Ask przyjaciółki http://ask.fm/iLoVeRuffian
Przepraszamy, że taki krótki. Komentarz = Szacunek i uśmiech na naszych buźkach ;*