niedziela, 30 czerwca 2013

Rozdział 11

Niedługo ślub... Dzień, o którym marzy KAŻDA, albo prawie każda dziewczyna. 
-Hej, myszko - przyszedł do mnie Zayn ze śniadaniem - Jak się spało ?
-Bardzo źle...Yyyyy...Dobrze...
-Cieszę się że się wyspałaś...
-Ja też...
-Proszę... To twoje śniadnko... Smacznego, misia
-Yyyy... Ale po co ten kwiat... ?
-No, żeby...Żeby...Żeby..No...Noo...
-Dobra, zostaw to dla siebie.
-Jak wolisz. Przecież dla ciebie zrobię wszystko, bo ty jesteś moja i tylko moja.
-Wiem. Hmmmm... A ty wiesz, że jesteś mój i nikomu cię nie oddam. NEVER. - powiedziałam z rozbawieniem -
Kochałam Zayn`a i wiedziałam, że on kocha mnie. Jest taki uroczy, potrafi zrobić wszystko dla mnie i znieść moje humorki. Bałam się, że jak kiedyś razem z Zayn-em będziemy mieli dziecko to tak je rozpieści, że nie damy sobie z nim rady.

-Tak wiem, że nigdy nikomu mnie nie "dasz" - powiedział Malik z wyraźnym rozbawieniem - Kpisz sobie z tego, że wyznaję ci miłość Malik ?
-Jaa... ? Skądże.
Chłopak złączył nasze wargi w długi pocałunek. 
-A no właśnie, Paul dał ci trochę wolnego, do przygotowań ślubnych ?
-Upsss... Zapom...
-Zayn ! 
-No co, miesiąc temu nagraliśmy pierwszą płytę i przy okazji wiesz ze miesiąc temu straci...
-Wiem ! Ale kurde miesiąc, miesiąc temu Zayn ! 
-Ojeju... Wielkie halo...
-Tak ! Wielkie ! - udawałam, że obraziłam się na Zayn`a, ale tak na serio chciałam sprawdzić co teraz zrobi. Wszystko poszło po mojej myśli. Zayn wyciągnął z tylnej kieszeni telefon i zadzwonił.
-Hej Paul. Słuchaj mega prośba (...) Dałbyś mi wolne (...) No, ale wiesz ,a, za dwa tygodnie ślub (...) Tak wiem, że to dużo czasu, ale wiesz kobiety (...) Dzięki wielkie (...) Katy by mnie zabiła , gdybyś mi nie dał urlopu.
-Słyszałam !
-Hahaha... Dobra jeszcze raz wielkie dzięki (...) No na razie.

~ Oczami Zayn`a ~

Widziałem, że Katy coś gotuje w kuchni. Po cichu podszedłem do niej i załapałem ją od tyłu w talii. Chyba się tego nie spodziewała i całą zawartość małego gorącego garnka, w którym był sos do spaghetti wylała na siebie.
-Ałć! Kurde gorące ! I widzisz co narobiłeś ?! - to była poważna sprawa, ale chciało mi się z tego śmiać. Obmyła wodą część ciała w którą się oparzyła i założyła czystą bluzkę. 

~Oczami Katy~

-Kurde to na serio bolało, a ten idiota się śmieje - pomyślałam. Wyszłam z łazienki i weszłam do kuchni.
-O chłopaki dobrze że jesteście. Zrobiłam wasze ulubione danie, spaghetti. - uśmiechnęłam się do chłopców -
-Yeeeeeeah ! - krzyknęli chórkiem -
-Tylko jest mały problem...
-Co, jaki ?! - zatroszczył się nagle Liam - 
-Spaliłaś je ? - zapytał już ze złą minką Niall.
-Nie, Niall gotowałam sos i nagle Zayn mnie wystraszył i po sosie ! 
-Zayn ! Teraz umrzemy z głodu !!! - wykrzyknął  niepokoje Louis.-
-Nic wam nie będzie jaj raz zjecie na mieście !
-Nooooo, okey....-powiedział udając złego i z rezynacją Niall.-
-Okey.. Chłopaki !
-Co? - znów odezwali się chórkiem chłopcy.-
-Jedziemy z Katy po mój strój na ślub ....
-No spoczko ^^. -powiedział Liaś.-
-Kuuurdeeee..., za 2 tygodnie śluuub ! - Zdziwił się rodzinny kiciuś (Harry) -
-No.. Brawo ci ! -W końcu się wtrąciłam ubierając zielone Vansy. Moje ulubione :D-
-Dobra, spadamy, chłopki. Nara !
-Paaaaaaaaaaa ! -Po raz kolejny powiedzieli chórem chłopaki......-
Jak oni to robią? Byłam zdziwiona , że mają podobne myśli... W końcu to jedna , wielka RODZINA ! :)
Zayn otworzył mi drzwi od strony pasażera...
-No wsiadaj, piękna !
-Hahaha, chciałbyś ! Ja tu kieruję !
-Nie... To robota dla facetów ! 
-A niby dla kobiet nie?
-No.. Też... Ale to ja zawsze prowadziłem . Jak ja prowadzę to jest bezpieczniej...
-Jasne.. Tak bezpiecznie, że zaraz wylądujemy w szpitalu na ojonie !
-Za dużo sobie pozwalasz, Sheppard !
-Ja mam imię ! Nie prawda !
Dla świętego spokoju wsiadłam na miejsce pasażera...A Zayn za kółkiem.
Po 20 minutach byliśmy już na parkingu salonu ślubnego..... Prawa strona była dla kobiet, a lewa dla mężczyzn .
-No to idziemy do ciebie najpierw kupić , bo przy moim stroju będzie inaczej....
-O matkoooo.... Ech, zakupy z babami !
-Malik ! Nie pozwalaj sobie !
-Kopiujesz mój tekst !
-Dupa, gówno !
Weszliśmy do wielkiego sklepu gdzie były TYLKO 3 kolorki garniaków... : Beż, czerń i biel.
-Zayn, misiu.. Jaki kolor ci się podoba ?
-Yyyy.. Ten beżowy...
-Ale na pewno?
-Taak ! Na 110 % !
-Ale nie będzie pasował mi do sukni ! -zrobiłam smutną buźkę [ :c ] -
-Nooo.. Ok. - powiedział ze zrezygnowaniem narzeczony.-                      

Chyba z pół godziny dobieraliśmy garnitur, bo musiał być w kolorze czarnym ! Drugie pół spodnie do garniaka i trzecie pół krawat, koszulę i kwiatka by to dopełnić....
-Czyli to będzie wszystko, tak ? - zapytała kasjerka patrząc się na Zayn`a... Poczułam się zazdrosna.
-Tak,tak. Zayn, kochanie idź już powoli... Dogonię cię.
-Ale to ja mam kase...
-To daj - Zayn był "grzecznym chłopacem" więc dał mi portfel i wyszedł
-On jest mój ! Rozumie pani!?

-Spokojnie, mam taką pracę...
-Nie interesuje mnie to ! On jest mój ! Miłego dnia - zapłaciłam mówiąc to - 
-Do widzenia.
Wyszłam w totalnym spokoju.
-Chodź ! Teraz po moją suknię.            
-Idę - powiedział marudnym głosem chłopak. - 
Nie minęło 10 min, a Zayn wybrał już dla mnie buty, suknię i koronę..Razem weszliśmy do przymierzalni i ubrałam strój.  Zayn zauważył , że mam obrażenie po gorącym sosie 
- Z tymi obrażeniami po sosie, jedziemy do lekarza.
-Co ?! Nie...
-Tak i koniec kropka - Odpuściłam mu znowu. Ubrałam wszystko. Zayn`i przyniósł mi jeszcze podwiązki... 

-Wyglądasz ślicznie !
-Dziękuję, ale trochę upijają mnie te podwiązki.
- E tam... Jesteś w nich taka seksowna....
-Weź, przestań ! Zobaczysz jaka seksowna jestem dopiero po ślubie !
-Ach tam...
-No tak !
-Już nie mogę się doczekać .. Kusisz dziewczyno.. Kusisz....
-Ta dziewczyna ma imię ! 
-No narzeczono... Kusisz !
-Ech.. Już troszkę lepiej.....
-Hi hi !
-Dobra... Podoba się?
-Bardzo...
-No to bierzemy !
-Ach.....

~Oczkami Zayn-iego~
-Dobra, misia, chodź do kasy.
-Poczekaj, misiek... Przebieram się !
-Ok.

----PRZY KASIE----
-Dzień dobry...-powiedział sprzedawca-
-Nom, siema...-odpowiedziałem.-
-Kotek, zachowuj się !
-Ciiiii.....-uciszałem narzeczoną podając sprzedawcy towar.-
-Poproszę pięćdziesiąt tysięcy, sześćset złotych i dwanaście groszy.
-Yyyyyy.....
-Jakiś problem?
-Nie.. Myślałem, że narzeczona wybierze droższe rzeczy....
Facet zrobił taką minę, że myślałem, że wybuchnę ze śmiechu ! 
Zauważyłem że ten debil gapi się w cycki mojej kobiety  ! 
-Katy... Ja zapłacę idź już do samochodu. Masz kluczyki.
-No dobrze, misiek.
-Z jakiej paki do cholery jasnej gapisz się w dekolt mojej kobiety !!!? - wykrzyknąłem do tego debila.-
-Słucham? Taka laska z takim brzydakiem? Chyba tylko dla pieniędzy !
-Powiedź jeszcze słowo, a cię uduszę ! Słowo !
-Myślisz, że się ciebie boję? Że masz kasę to nie znaczy, że jesteś mężczyzną !
-Coooo?! Ja ci zaraz pryjeb** !
-Hahahaha !
-Spróbuj ino nie wkurzyć !
-Ok. Jesteś ciotą !
-A ty....
W tym momencie weszła Katy. 
-Co tak długo?
-Już idę, misia.
-No dobrze... Poczekam w środku... Na dworze jest zimnooo....
-Przecież dałem ci kluczyki..
-Ale na rogu wyrwał mi je jakiś bandzior !
-Nie martw się, misia, kupię nowe auto.
-Oki.
Dałem sprzedawcy kasę i wyszedłem obejmując Katy w pasie.. Odwróciłem głowę i pokazałem sprzedawcy "FAKACZA" ... On przewrócił oczami.... 

piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 10

Czyli mnie naprawdę kocha... A ja kochałam go... Edziu będzie wychowywany w miłości...A na tym mi zależy.
-Kochanie - zaczął Zayn - A skąd wziął ci się pomysł na imię Edward ?
-Harry ma na drugie Edward.
-Serioooo ? 
-No jasne.
-Więc to stąd ?
-Niee...
-To skąd ? - puścił mi oczko narzeczony -
- Po prostu wpadło mi do głowy.

~Oczami Zayn`a~
Wiedziałem o co kaman. Przeglądałem jej kartotekę nie jeden raz. Jej ojciec miał na imię i nazwisko Edward Sheppard. 

-No dobrze, kotku... To piękne imię... - powiedziałem - Jesteś piękna i mądra... Bardzo cię kocham, Katy !  
-No ja myślę !(...) Ja ciebie tez, kochanie (...). Pójdę zobaczyć co tam u naszego... u synka...

~Oczami Katy~

Weszłam powoli do kolorowego pokoju Eda wypełnionego pluszowymi misiami, plastikowymi samochodzikami i piłkami z gąbki . Mały był podłączony do tego ustrojstwa ! Chciałam go stamtąd wyłożyć, zabrać ze sobą i uciec ! Widziałam, że nie mogę... Przecież mógłby umrzeć. O ile teraz żyje... włożyłam rękę do otworu inkubatora Eda bo chciałam dotknąć... pogłaskać po malutkiej główce... poczuć że żyje... Był cały lodowaty !
-Zayn ! Zaaayyyyn ! Zaaaaaaayn ! Chodź !
Zayn po chwili przybiegł.
-Co się stało?!
-Ed...On...E...E...Edward !
-Co z nim?!
-Jest zimny ! Chy...chyb...yyy...chyba...chyy...a....chyba... on nie żyje !
-Coooo?! To nie...niemożliwe.!
-Zayn! Dzwoń po karetkę !
-Poczekaj zobaczę tylko czy on oddycha ! - krzyczał Zayn. To było dziecko niechciane, ale kochane.., !
-Zayn! Szybciej !
-Nie ma po co dzwonić.
-Czyli on żyje ?
-No właśnie... nie...
-To do cholery jasnej dzwoń po karetkę ! Może go uratują !
-Nie... on...on... on umarł.
-Ale...ale...ale...- zaczęłam płakać. Przytuliłam się do Zayn`a.  
-Kochanie będzie dobrze... Ciiii... no już... uspokój się, Misia.
-Straciłam właśnie swoje dziecko !!! Pierwsze !!! - tak się zezłościłam że straciłam kontrolę nad sobą i kopnęłam Zayn`a z całej siły w brzuch. Łzy stanęły mu w oczach z bólu.
-Ja...ja... Przepraszam...nie...
-Wiem rozumiem cię. Nie masz za co przepraszać. Sprowokowałem cię do tego.
-Zayn ja... ja nie mam siły...
Pobiegłam do kuchni.... Wzięłam z szafki żyletkę i nóż... Zayn cały czas chodził za mną...
-Co ty chcesz zrobić?!
-Zabić się.
-Nie rób tego ! 
-Zrobię... Mam dosyć tego moje porąbanego życia !!! Nie mam już nikogo !
-Zabraniam ci tak mówić ! Masz mnie i chłopaków ! Bardzo dobrze o tym wiesz !!!
-Dupa ! Wy mnie nie chcecie !
-Gówno prawda ! Szukasz sobie wymówki żeby się zabić ! Dobra sama tego chciałaś ! Jeżeli się zabijesz też to zrobię !
-Ty masz po co żyć ! Masz chłopków, którzy cię traktują jak brata. Masz miliony fanów! Tyle dziewczyn chce z tobą być !
-Ale ja nie chce innej. Chce ciebie ! Nikogo więcej !
-Kurde !
-Co?!
-Kocham cię najmocniej na świecie ! Nie ma dziewczyny, bardziej kochającej ciebie !
-Słowa "Kocham cię" nie wyrażą tego co do ciebie czuję. Kocham,Katy... Kocham cię bardziej niż te słowa oznacza miłość !
-Co robimy teraz z Edward-em?
-Trzeba go zawieść do kostnicy i zrobić mu pogrzeb.
-Zayn ! Ja nie chce pogrzebu. Za trudno będzie mi na to patrzeć.
-Dobrze po prostu go tam zawieziemy, a oni zrobią z nim to co trzeba.
-Dziękuję.                                               

wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 9

Przyjechaliśmy do domu, chłopaki czekali już na nas. Wbiegłam do domu, potem jak najszybciej do łazienki, Zayn za mną... zaczęłam wymiotować. Zayn trzymał mi włosy. Powiedziałam mu, że ma wyjść... Zauważyłam w szafce maszynkę do golenia. Strasznie się trzęsłam... napuściłam wody do wanny, rozebrałam się i weszłam do wody. Wzięłam tę maszynkę u zaczęłam się ciąć.         
Strasznie się bałam, bo mogłam się wykrwawić, a jestem w ciąży... Dziecku potrzebna jest krew...Woda zabarwiła się na czerwono... Zemdlałam na chwilę... Wtedy do łazienki wszedł Zayn. Szybko podbiegł do wanny i mnie wyciągnął. Obudziłam się na łóżku Zayn`a.
Zepsułam ci prześcieradło...- pomyślałam - strasznie się o mnie musiał bać, bo cały czas siedział obok. Zdziwiło mnie to, że ja byłam czysta... opatrzona i ubrana... Kocham Zayn`a.- w tym momencie przestałam mówić do siebie w myślach i odezwałam się...- 
-Auć !
-Coś cię boli ?Zadzwonić po karetkę?!
-Nie... Ała...
-Na pewno?
-Taaaaaak. Pocięłam sobie brzuch... strasznie mnie boli.
-Zawieść cię?
-Auć! Ałaaaa... ! Tak, proszę.
Wnieśli mnie na noszach do tej samej izby co zawsze numer 69... To chyba przypadek... Znowu chciałam się pociąć. Na szafce była żyletka... Kurde ! Zawsze musi być coś czym mogę wyrządzić sobie krzywdę na tej szafce. Zaczęłam ciąć sobie brzuch. Poczułam coś w kroczu.


- POMOCY !- krzyczałam -
-Co się stało !? - powiedzieli jednocześnie Zayn i lekarz. - 
-Dziecko !
-Pani się pokaleczyła !
-Ból sprawia mi przyjemność !
-To teraz pani pocierpi...
-Czemu ?
-Wywołała pani przedwczesny poród aż o 5 miesięcy ! Może pani lub dziecko umrzeć !
Zayn stał jak słup.
-No to co ! - powiedziałam perfidnie-
-Proszę... Poradzi pani sobie sama ?
Zayn kiwnął, że mam powiedzieć "nie", ale ja byłam mądrzejsza...
-Tak... mam wszystko pod kontrolą.
-Dobrze. Dowiedzenia.
-No bay,bay.
-Zwariowałaś ?!
-Nieeee...
-Urodzisz sama... Ja już nie wiem co mam robić ! Kocham cię, boję się o ciebie... a ty chcesz się zabić, co najgorsze Edzia też !

Zranił mnie tymi słowami... Wyszedł z pokoju. Urodziłam sama...

-Dzień dobry...- przyszła położna
-Troszkę się pani spóźniła...
-Nie. Skądże. Przyszłam po dziecko. Ojciec się go domaga.
-Kto ? 
-Pan Nathan Sea.
-O nie ! Nie oddam mojego synka ! Edward jest mój !
-Proszę natychmiast oddać mi dziecko !
-Nic ona nie musi pani oddawać, a na pewno nie naszego dziecka - uratował mnie Malik
-P...pa...p...pan Zayn Malik ? Z tym ochyctwem?
-Proszę się stąd wynieść ! Natychmiast !
-Dziękuję -odparłam-
-Załatwiłem Edziowi inkubator, bo jest epickim wcześniakiem. 
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
-Obiecaj, że w twoim życiu nigdy nie będzie innej kobiety...
-Nie mogę obiecać.
-Dlaczego?!
-Bo ta kolejna kobietka będzie wołała do ciebie "Mamusiu ! "

Już zwątpiłam... a jednak mnie kocha.





             

niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 8

                                            

-Kochanie.....-zaczął Zayn- Mam jedno pytanie.....
-Słucham.
W tym momencie Zayn uklęknął....Serce zaczeło mi bić mocniej.... Z czerwonego, kwadratowego pudełka Zayn wyłożył pierścionek zarenczynowy z turkusowym kryształkiem w kształcie serduszka....
-Czy ty, Katy Sheppard zostaniesz moją żoną?
-Skąd znałeś moje nazwisko?
-W twojej kartotece szpitalnej pisało....
-Aha...
-To co.. Czy zostaniesz moją.. Moją jednyną..Już na zawsze by  później złożyć sobie przysięgi małżeńskie?

Zaczęłam płakać...Nagle przybyło mi sił by wstać...Wstałam więc...I mocno przytuliłam Zayn'a....
-TAAAK ! 

~Oczami Zayn'a~
Ufff... Zgodziła się ! Matko, to mój najszczęśliwszy dzień w życiu !
Kocham ją ! 

-Kocham cię, rybko moja....!-wykrzyknąłem-
-Ja ciebie też....!

~Oczami Katy~
Nagle Zayn zaczął mnie całować... Nie opierałam się... Przez chwilę...


-Nie.
-Co nie? .... Czemu?
-Nie jestem gotowa ! Dopiero mi się zaręczyłeś.. Poza tym jestem w niechcianej ciąży !
-Nie.... Ciii.... Nie krzycz...
-BĘDĘ ROBIŁA TO CO TYLKO ZAPRAGNĘ ! - mówiąc to zaczęłam płakać.-
-Ciiii.. Kochanie... Nie przejmuj się tą ciążą... A jak nazwiemy dziecko?
-Edward- odpowiedziałam oschle - 
-A skąd wiesz, że to będzie chłopiec?
-No bo wiem !!!

----------MIESIĄC PÓŹNIEJ----------

Minął miesiąc, są wyniki ... Nie mogłam doczekać się tego dnia, a zarazem strasznie sie bałam... Gdy wsiadłam do srebnego kabrioletu złapał mnie skurcz. Zayn zapiął mój i swój pas bezpieczeństwa i włączył na najszybszy bieg. W szpitalu byliśmy po pół godzinie ... Weszłam do szpitala i powiedziałam recepcjonistce, że jestem zapisana na tą godzinę ... Pani recepcjonistka wskazała mi pokój nr. 58. Czekałam aż doktor mnie wyczyta. Trzymałam Zayna za rękę przez cały czas . Chyba czuł, że się denerwuję, więc zapytał :
-Co się stało, że cały czas się trzęsiesz ? 
-Boję się.
-Wszystko będzie dobrze ...

Po chwili doktor wyczytał mnie czyli wg niego "Panią Malik"

-Pani Malik.-wyczytał mnie doktor.-
-Yyyyy.. To chyba o mnie chodzi...-odpowiedziałam ze strachem.....-
-No to idż czekam-powiedział troskliwie Zayn-
-Chodź ze mną ! -wykrzyknęłam cicho- 
-No dobrzeee....
-Dzień dobry..-powiedział doktor- Proszę pacjentkę samą....
-Ale..... To mój narzeczo..-nie dokończyłam zdania.-
-Chciałem porozmawiać tylko z panią.
-Dobrze....
-A więc kiedy dziecko się urodzi zrobimy badania DNA, na pańskie życzenie.
-Dobrze. Ciesze się.
-Może pani domyślać się z kim poczęła dziecko?
-Yyyyy..-zakłopotałam się....-Nie... Nie wiem, nie pamiętam...To był gwałt !
-Dobrze, niech pani się uspokoi...
-Przepraszam...
-Nie ma pani za co przepraszać. Mogę kontynuować?
-Proszę.
-Ta ciąża jest zagrożona... Mówiąc delikatnie...
-Słucham !?
-Niestety. Bardzo mi przykro, ale podczas porodu może umrzeć pani, dziecko lub pani i dziecko.
-JA JESTEM ZA MŁODA ! MAM 17 I PÓŁ LAT ! TYLKO ! 
-Dobrze, ale może ten rak się dezaktywuje.
-RAK ?! JA MAM RAKA ?! MAM RAKA I DZIECKO ! YOOPPI YA YEEY ! MAM JUŻ WSZYSTKIEGO DOSYĆ !!! 

Wybiegłam z gabinetu z płaczem. Wszyscy się na mnie głupio patrzyli ... Podbiegłam do Zayn'a i mocno go przytuliłam ... 

-Mam raka i jestem w ciąży ! Mogę umrzeć !!!
-Nie, kochanie ... Będziesz żyła, a ja zawsze będę cię kochał... ZAWSZE, PRZYSIĘGAM !






niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 7

To się nie mogło skończyć. To uczucie... Lecz nagle... poczułam, że nogi mi drętwieją. Nie mogłam normalnie stać, upadłam do tyłu. Na szczęście Zayn złapał mnie w ostatnim momencie.... Zemdlałam. 

~Oczami Zayn`a ~
To było uczucie jakiego nigdy wcześniej nie doznałem. Jej usta były takie delikatne. Nagle zauważyłem że Katy upada. Złapałem ją ! Nie wiedziałem co robić, bo ona zemdlała. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem ją do jej izby. Pielęgniarka podłączyła ją do maszyn, i zawołała lekarza. Lekarz stał i się na mnie patrzył. Po chwili zapytał.
-Kim pan jest dla pacjentki ?
-Ja...ja...- nie wiedziałem co powiedzieć czy, że jestem jej chłopakiem, czy że jestem jej narzeczonym. Bo w końcu chcę się jej za parę dni oświadczyć. -
-Ja... ja... ja jestem jej chłopakiem, ale...- lekarz nie pozwolił mi dokończyć.-
-Czy pan jest Zayn Malik ? - zapytał.-
-Tak - odpowiedziałem ze zdziwieniem, że nawet lekarz mnie zna.-
-Pacjentka coś mówiła, że pan jest najbliższą jej osobą, prawda ?
- Tak. - uśmiechnąłem się gdy dowiedziałem się, że Katy tak powiedziała.-
-Mógłbym pana na słówko prosić ?
-Oczywiście - odpowiedziałem troskliwie.-
-Nie wiemy co z panią Malik.
-To nie jest jeszcze moja żona.
-Mniejsza z tym, ale ona... nie wiemy co jest w brzuchu pacjentki...Czy ma w brzuchu raka... Czy jest w ciąży.- Łzy stanęły mi w oczach. W ciąży, to tylko z Nathan-em, bo nie ma innego wyjścia, ale raka ?! -


~Oczami Katy~

Obudziłam się w pokoju. O dziwo nie było w nim Zayn`a. Zobaczyłam, że rozmawia z lekarzem. Obok łóżka na komodzie leżały nożyczki, wzięłam je i odcięłam kable. Ze zdrętwiałą już jedną nogą uciekłam przez okno. Uderzyłam się w głowę, i straciłam przytomność. Dalej nic nie pamiętam.

~Oczami Zayn`a~ 

Wszedłem do izby Katy, jakimś cudem Katy tak nie ma... Zobaczyłem otworzone okno. Moje myśli były straszne. 
Pobiegłem szybko do Katy. Leżała z roztrzaskaną głową na ziemi. Wziąłem ją na ręce, i zaniosłem ją do lekarza. 
-Proszę natychmiast ją wypisać !- krzyczałem na lekarza. -
-Jeżeli ją wypiszemy ona umrze ! -narzucał mi swoje zdanie lekarz...-
-Wiem! Załatwię jej prywatną, lepszą opiekę w domu !-myślę, że go zapewniłem....-
-Jeżeli tak, to proszę tutaj jest wypis. !
(...)  Zdziwiło mnie że lekarz tak szybko mi uwierzył....W końcu jestem Zayn Malik.


Katy nadal w śpiączce. Ja jestem totalnie załamany. Mam pełno złych i głupich myśli. Dziś mięliśmy mieć nagrywanie teledysków, wyjaśniłem Paul-owi wszystko o Katy i zostało to przełożone. Chłopaki cały czas mnie wspierają. Patrzę na zegarek godzina 13:30. Chłopaki zawołali mnie na obiad. Było spaghetti. W ogóle nie miałem ochoty, ale musiałem... żeby być przy Katy. Zjadłem trochę spaghetti, nie odzywając się. Wchodzę po schodach potem do sypialni gdzie Katy "śpi".


~Oczami Katy~
Nagle otworzyły mi się oczy..Nie wiedizłam gdzie jestem....Poznałam, że to pokój Ukochanego.... próbowałam wstać, lecz miałam za mało sił.....

~Oczami Zayn'a~

 Nie wierzę w to co widzę. Katy się obudziła!    Patrzeliśmy chwilę na siebie ....Podzeszłem do niej i zaczęliśmy się namiętnie całować.                                    Niczego w tej chwili więcej nie potrzebowałem....      

-Katy , jak ty.. jak?
-Co jak ja?
-Jak to możliwe, że się obudziłaś?
-A co, lepiej było kiedy spałam?
-Nie !!!-krzyknąłem- W życiu ! Kocham cię, nie wytrzymalbym bez ciebie, słońce! -Powiedziałem to tak głośno, że w niecałą minutę chłopaki zbiegli się do pokoju....Katy znów mnie pocałowała....-

-Harry, czy nie obrazisz się jak zaśpiewam twóją część piosenki "What Makes You Beatiful" ?
-No..Nie....Nie wiem.... ŚPIEWAJ ! 
-Dziękuję, bro.

Zacząłem więc śpiewać dla Katy : "What Makes You Beautiful", a Niall grał na gitarze.... 

(...) Patrzyła mi się prosto w oczy..... Widziałem jak powoli uciekła jej jedna łza....Później druga... I zaczęła płakać...Nie miała jeszcze tyle siły by wstać i mnie pocałować, więc ponownie zniżyłem się do niej i ją przytuliłem....Położyła swoją głowę na moim ramieniu i szepnęła mi do ucha... 

-To było cudowne, kochanie....Bardzo cię kocham...
-Dziękuję...Chciałbym ci cos po....-położyła mi palec na ustach....Wiedziałem już, że nie mam gadać...-
-Nie teraz, kochanie....Ja też mam dla ciebie niespodziankę...Mógłbyś mi poprawić poduszkę?
-Oczywiście, rybko.-odpowiedziałem troskliwie-
Katy spojrzała się na mnie i uśmiechnęła.

-Niall....Mogłabym pożyczyć gitarę?
-Jasne.

Zdziwiło mnie, że chce cos grać...Zapowiadało się na coś bardzo romantycznego.....Zaczęła tymi słowami : "Hej to ja, twoja Katy....." Akordy brzmiały wręcz jakby ćwiczyła przez całe życie....Struny gitary nie były "martretowane" jak to robi czasem Hazza.... Śpiewała.....Grała.. I wciąż miotała mi w głowie....Nie chciałem nic oprócz jej....Mojej, i tylko mojej Katy.










sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział 6

-Katy czy ty... uczynisz mnie najszczęśliwszym chłopakiem na świecie i zostaniesz moją dziewczyną ? - gdy Zayn zadał mi te pytanie, nie wiedziałam co mam zrobić.
-Ja ?
-Tak, ty. Katy KOCHAM CIĘ !!! - wykrzyknął Zayn tak głośno, że wszyscy chłopacy z zepsołu przyszli do nas... Hazza zaczął płakać, Liam bił brawa, Louis jadł marchewkę, a Niall grał nam na gitarze. I co ja mam zrobić ?! Mam mentlik w głowie...Postanowiłam, że poproszę chłopców by zostawili nas samych... Wtedy musiałam coś powiedzieć Zayn`owi.
-Zayn. Byłoby mi bardzo miło, ale chyba zrozumiesz jak powiem nie ? - w oczach Zayna stanęła łza.-Bałam się, że właśnie tak zareaguje...
-Muszę się oswoić, wczoraj straciłam Nathana... Po prostu nie jestem gotowa... Boję się nowego związku...
-Dobrze rozumiem.-powiedział płacząc Zayn.  -
-Zayn, ja cię kocham bardzo. Tylko... wczoraj rozwalił mi się związek. Zayn... czy ty mnie słuchasz ?
-Słucham... ale... ja... ja muszę wszystko przemyśleć, więc proszę wyjdź stąd !
-Zayn daj mi się wytłum...-nie pozwolił mi dokończyć -
-Wynoś się stąd rozumiesz ?!
-Wywalasz mnie ?
-Wyjdź z tego pokoju !!! - krzyknął z zaciśniętymi zębami. -Nagle Zayn uderzy mnie prosto w policzek. Zaczęłam łkać i wyszłam z pokoju. Zeszłam ze schodów. Miałam strasznie obtarte obcasy, a kafelki w kuchni  były śliskie. Poślizgnęłam się. Reszty nie pamiętam.
~Oczami Zayn`a~
Usłyszałem tylko huk... Myślałem, że to Katy trzasnęła drzwiami. Musiałem zejść i zobaczyć czy na dole wszystko w porządku. Wchodząc do kuchni zobaczyłem nieprzytomną Katy.
-Chłopaki ! Pomocy !!!
-Zayn co ty jej zrobiłeś?! -krzyknął Liam.
-Ja...ja...ja tylko powiedziałem jej... że... ma wyjść z mojego pokoju... i przypadkowo... uderzyłem ją w twarz...-powiedział zapłakany Zayn jąkając się
-Zayn... mam obok ciebie pokój. Ty nie mówiłeś, ty krzyczałeś na nią !!! - krzyknął wkurzony Niall.
-Jak można skrzywdzić tak piękną osobę ?!-krzyczał Louis 
-A ja nawet nie wiedziałem jak ona ma na imię. -zaczął płakać Hazza
-Zayn ! Dzwoń po pogotowie szybko ! -krzyczał Liam.
-No dobra, no... już dzwonię!

~Oczami Katy ~ 
Obudziłam się w szpitalu... znowu... Tym razem stał obok Zayn. Wystraszyłam się tak mocno, że serce stanęło mi chyba na 5 sekund ! Zan próbował mnie uspokoić, lecz na darmo.
-Zayn ! Co ty tu robisz ? Przecież mnie nienawidzisz !
-Nie mógłbym ciebie nienawidzić...-powiedział ze spuszczoną głową Zayn.-
-Jak to ? Przecież w domu mówiłeś co innego !!!
-Chciałem przyjść i przeprosić...
-Powiedzmy, że przyjmuję przeprosiny

~Oczami Zayn`a~
Uff... na szczęście mi wybaczyła... Nie wiem tylko czy teraz chcę by była ze mną...

~Oczami Katy~
Chciałam jakoś dojść do Zayn`a, przytulić go, ale odsuwał mnie od siebie.Myślałam że nadal chce być ze mną lecz się pomyliłam. Nie czułam już tego uczucia. 
-Zayn dlaczego mi to robisz ?
-Yyy... ale... że... że co ja ci niby robię..
Zaczęłam płakać on nic nie rozumiał. Byłam podłączona do różnych maszyn i do kroplówki. Gdy tylko usłyszałam zdanie Zayn`a, szybko odłączyłam maszyny i wybiegłam ze szpitala. Stanęłam przed tirem, kóry jechał w moją stronę. Zayn wybiegł ze szpitala. Nagle zaczął szybko biec w moją stronę. Tir był ok 60 metrów ode mnie. Zayn podbiegł do mnie wziął mnie na ręce i wbiegł na chodnik.
-Zayn dlaczego to zrobiłeś ?
-Ale co ?- i w tym momencie zaczął padać deszcz, lecz my czekaliśmy na swoje wyjaśnienia.
-Zabrałeś mnie spod kół tira ?
-Nie chciałem żeby stało ci się coś złego  !
-Zayn, posłuchaj mnie uważnie, dobrze ?
-Ok.
-Zayn, jeżeli zmieniłeś zdanie co do bycia ze mną, i już nie chcesz, to.. to dla mnie życie jest nie ważne. Nie lituj się nade mną jeżeli nie chcesz być ze mną, nie bądź. Daj mi odejść. Nathan`a nigdy nie kochałam tak bardzo jak ciebie. Wtedy na koncercie zakręciłeś mi w głowie. KOCHAM CIĘ !
-Ja... ja chcę być twoim chłopakiem ale...
-Wiem, Zayn wiem. Nie chciałam wtedy ale... żałuje, że powiedziałam nie.
-A więc Katy będziesz oficjalnie moja i tylko moja ? 
-Oczywiście że tak ! - nadal padał deszcz.  Zayn przybliżył swoje usta do moich. Całowaliśmy się w kroplach deszczu. 

piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział 5 ( cz. II )

                                     

 - Ale wiesz ja... ja... ja.. - jąkał się Zayn - Ja ... zakochałem się w tobie, gdy tylko cię ujrzałem ! - powiedział ze spuszczoną głową.
-Zayn ?
-Słucham ... ? 
-Ja czuję to samo... - uśmiechnęłam się patrząc w głęboką czerń oczu Malika. Chłopak podszedł do mnie i chciał mnie pocałować. Chciałam tego samego co on, jednak ktoś nam przerwał. Do pokoju wpadł Harry krzycząc. 
-Jestę psycholę... Upsss... chyba przeszkodziłem. Sorki.
Razem z Zayn-em zaczęliśmy się śmiać w niebo głosy. 
-Tak Harry przeszkodziłeś nam. Jesteśmy na ciebie źli. Hahahaha 
-No dobrze...  . Pseplasam...
-No dobrze, już dobrze... Nie przejmuj się ! - powiedziałam -
- Nie bądź dla niego taki niemiły...Hahaha. Jak on ma na imię ? 
-To jest Harold, ale mówimy na niego Harry lub Hazza. To jest nasz kiciuś, czy tam piesek...
-Hahaha ! - wybuchłam śmiechem. -
-No to co, mogę cię pocałować ? 
Nasze usta zbliżyły się do siebie i chciałam by nigdy się nie rozłączyły. Poczułam wtedy ogromną troskę i miłośc do Zayn`a. Nigdy nie czyłam się tak. Dostałam motylki w brzuchu. Zayn rozłączył nasze usta i powiedział :
-Katy... czy ty... 

------------------------
Bardzo przepraszamy, że taki krótki, ale ma dwie części. To dopiero drugi dzień. :) ^^



Rozdział 5 ( cz. I )

Po wydarzeniach z wczorajszej nocy, obudziłam się. W końcu porządnie się wyspałam. Sprawdzam godzinę. Kurde już 15,00 myślę. Zayn nie zmrużył oka. Całą noc siedział przy mnie. Nie wiem dlaczego chłopaki tak się mną przejmują. Byłam w szoku, że takie gwiazdy potrafią się tak troszczyć o zwykłych ludzi, a zwłaszcza Zayn. Po krótkiej ciszy Zayn w końcu się odezwał.
-Cześć kotek. Wyspałaś się ? Boli cię jeszcze głowa ? 
-Nie... wszystko w porządku... Ale jestem głodna...
-Zaraz ci przyniosę śniadanie.
-Dziękuję...
Zastanawiam się dlaczego Zayn nazwał mnie "kotku" przecież dopiero o się poznaliśmy. Chociaż on... on... on jest taki słodki...

W tym momencie przyszedł Zayn z moim śniadaniem...
-Dziękuje bardzo.
-Nie ma za co. Smacznego. 
-Dziękuje.

Ja jadłam, a on patrzył mi się prosto w oczy. Ach..., czerń jego oczu jest taka tajemnicza ! W tym momencie się zakochałam.
-Dziękuje, było pyszne. Sam robiłeś ?
-Przykro mi ale nie. Zamówiłem to z restauracji. 
-Słodki jesteś ;* ! - wymsknęło mi się
-Dzięki, a ty jesteś... śliczna - podlizywał się Zayn
-Naprawdę nie wiem jak ci dziękować. Zayn zrobiłeś tyle dla mnie. Uratowałeś i życie, co chwilę prawisz mi komplementy...-zaczęłam mówić ze łzami w oczach. Po chwili spłynęła łza z mojego oka. Zayn ją otarł swoją delikatną dłonią. Zarumieniłam się ale kontynuowałam dalej.
-Troszczysz się o mnie, przynosisz mi śniadanie do łóżka i to co najbardziej mnie śmieszy podlizujesz się co chwilę - płaczącym głosem zaśmiałam się.
-No, z tym to się zgodzę- głośno zaśmiał się Zayn.
-------------------------------------
                                            CDN ! :)

czwartek, 13 czerwca 2013

Rozdział 4

Pomału otworzyłam oczy.... Strasznie bolała mnie głowa.... Nie wiedziałam co się mogło stać, byłam w jakimś bunkrze.... Zamknięta na klucz w jednym z pokoi. 


W tym momencie zemdlałam. (...) Obudziłam się a obok mnie był posiłek na tacy.... Żadnego człowieka nie widziałam.... Wydawalo mi się, że to tylko optyczne złudzenie, ale jedzenie było realne. 

Kiedy się najadłam postanowiłam udawać, że śpię. Po 5 minutach do pokoju wszedł Nathan i zabrał tacę.... Mogłam się spodziewać,  że to on ! Jednak nawet nie drgnęłam.... Postanowiłam udawać... Może nawet tak długo, aż się mną przejmie... To był mój plan ... Plan na ucieczkę.... Gdy schyli się do mnie walnę go w głowę i ucieknę ! Nie wiedziałam jednak czy to zadziała.... 


Stalo się tak jak przypuszczałam... Przez 2 dni nic nie jadlam, ani nie piłam, leżałam.... Podszedł do mnie, sprawdzając czy oddycham... Postanowiłam na razie nic nie robić...Możeby wezwłał pogotowie ... To dopiero była myśl... Musiałam się z tamtąd wydostać ! .

~Oczami Nathana :
"O matko ! Ona chyba zemdlała..... Albo zapadła w śpiączkę, albo nie żyje ! ... I co ja teraz zrobię?!
Wiem. Zadzwonię po chłopaków, oni mi z nią pomogą ..."

Mijał czas, a mi wydawało się, że na prawdę umrę z wygłodzenia....Oczy stawały mi się coraz cięższe... I wtedy dostałam impuls... Nathan udeżył mnie kablem...Z głowy poleciała mi krew myśłałam, że umrę.... Nathan przerażony chyba zadzwonił po pogotowie, bo zasnęłam, a obudziłam się w szpitalu...To było szczęśliwe zakończenie... Dobrze, że zostawił mnie w spokoju przez 4 dni...

Wyszłam ze szpitala, gdy nagle podjeżdża do mnie samochód.... Zza szyby zobaczyłam Zayna z 1D. I powiedział :
-Cześć, czy to ty jesteś dziewczyną, którą zauważyłem na naszym koncercie? Wsiadaj ! Jak masz na imię?
-Yhy.... Jestem Katy. Auć !
-Co cię boli? W czymś ci pomóc? -Odezwał się gos Liam'a zza tylnich siedzeń samochodu...-
- Niczego nie potrzebuję, dzięki....
-Zawiozę cię do naszego domu.... Naszego zespołu... Widziałem cię w parku i chciałem ci pomóc, lecz jakiś chłopak z brązowymi włosami wraz z kolegami cie z tamtąd zabierają...
-Ale skąd wiedziałeś, że będę w szpitalu? I, że wyjdę tylnim wyjściem? 
-Temu, że przywiózł cię to ten chłopak i stoi przed szpitalem....
-No, za chwilkę będziemy w domku. Cieszycie się? -Próbował rozerwać napięcie Liam....-

I znalazłam się w domu, a właściwie willi One Direction... Tylko ciekawe po co oni zaplątają sobie mną głowy? A najbardziej Zayn.....

Okazało się, że narazie będę chyba bezpieczna... Do czasu...Aż Nathan mnie odnajdzie...



Rozdział 3

 Dogadaliśmy się z Nathanem i mieszkamy razem... Jesteśmy parą. 

W internecie znalazłam taki zespół jak One Direction... Zdobyłam na to bilety dla mnie i Nathana.  Nie kojarzyłam jaki rodzaj muzyki grają , ale poszliśmy tam. Gdy zaczęli grać Nathan sobie gdzieś poszedł, a ja nie zauważyłam nawet tego bo byłam za bardzo wpatrzona  w jednego z chłopaków z 1D.. To był chyba Zayn....
Gdy Zayn miał solówkę zeskoczył ze sceny i podszedł do mnie (stałam w 1 rzędzie ;D ), popatrzył mi się głęboko w patrzy i śpiewał tę solówkę.  

Cała zarumieniona wróciłam do domu, bez Nathana , nie wiedziałam gdzie on jest. 
Wróciłam do domu ... To co zobaczyłam przeraziło mnie i tego widoku nigdy nie pozbędę się z głowy... W tym momencie serce rozbiło mi się na  miliony kawałków.                                                     

Nathan znalazł sobie jakąś dziewczynę na boku ! Przyłapałam ich w sypialni... Moment ten był dla mnie słabym punktem, gdyż wierzyłam w wierność mojego chłopaka... KOCHAŁAM GO !

Wybiegłam płacząc z domu. Kiedy Nathan to                                                                                         zobaczył wybiegł za mną.  Na szczęście byłam daleko od niego i nie zdążył mnie zatrzymać. Nie wiedziałam gdzie mam pójść... Poszłam do parku. Spałam na ławce.... Ale obudziałam się zupełnie gdzie indziej... 



------------------------------------------------------------------
Przepraszamy że taki krótki, ale chcemy Was trzymać w napięciu ^^.


Rozdział 2

Okazało się jednak , że nic nie poszło po mojej myśli..

Nathan zaczął się do mnie przytulać... Późnej macać od dekoltu w dół.... Skamieniałam, po prostu nie wiedziałam co się dzieje, pomimo , że nic nie brałam... W końcu chciał mi się dobrać pod majtki lecz wtedy na szczęście spadałam z łóżka.... Wstałam najszybciej jak tylko umiałam, pomimo, że byłam ogłuszona...Zaczęłam uciekać, a on za mną ! Myślałam, wtedy, że to sen, uszczypnę się i obudzę... Nic nie dało siły wybudzić się z tego koszmaru ! Kiedy właśnie o tym myślałam, zaszedł mi drogę... Nie na darmo ma takie długie nogi i był jeszcze w transie... Zaczął mnie całować po szyi , a ja znów skamieniałam... wtedy powiedział :
-No więc powiesz mi jak masz na imię?
-Katy. -powiedziałam jąkając .- 
-No to już wiem wszystko .
-I co teraz mi robisz?
-Ja nic nie chciałem ci zrobić...
Pomyślałam, że jego leki przestały działać.... Ucieszyłam  się z jednej strony i w końcu zaczęliśmy normalnie rozmawiać...
-Czemu byłeś w moim domu?- zapytałam z niepokojem.- 
-Ja w twoim domu?! To raczej ty byłaś w mojej kawalerce ! Jak mogłaś wkraść się do cudzego domu?
-Miałam klucze !
-Ale skąd?!
-Moja ciotka niby wykupiła mi tę kawalerkę ! 
Krzyczeliśmy tak na siebie na środku ulicy, gdy nagle nadjechał samochód i o mało mnie nie rozjechał... Nathan zaczął nerwowo biec za tym samochodem, ruszyłam za nim krzycząc by się zatrzymał... Był wtedy w LA ogromny ruch na ulicy, a my jak jakieś świry po ulicy biegniemy pomiędzy samochodami...

Tak rozpoczęła się moja znajomość z Nathanem...

Rozdział 1

Mam na imię Katy. Mieszkam w Los Angeles. Dzisiaj kończę 16 lat. Moi rodzice zostali zabici formą ataku 2 lata temu. Byłam wtedy na wakacjach u cioci Amelii. Ciotka miałam mnie dosyć, zresztą ja jej też. Myślałam że ciotka będzie fajniejsza, a że będę mieszkała w LA to będzie jak w niebie. Jednak tak nie było, ciotka okazała się straszną jędzą. Wykupiła mi kawalerkę. Wspominała coś o problemach, ale myślałam, że po prostu chce mi zrobić na złość. 

Wchodząc do drzwi nowego domu zobaczyłam ogromny syf. Śmierdziało tam jak w chlewie. Idąc kawałek dalej zobaczyłam chłopaka leżącego w moim łóżku ! Zaczęłam krzyczeć . Jak zerwał się z nóg to walnął mnie w twarz.. Nie wiem czy to tak odruchowo, ale oddałam.  Był na prawdę przystojny...   Zakochałam się od razu !                                                                

Chłopak miał cudne niebieskie oczy i bujną brązową grzywę ;3 . Wtedy sądziłam, że to chodzący ideał...

Odsunęłam się od niego i usiadłam skulona na podłodze zakrywając twarz.










 Strasznie bałam się co teraz ma zamiar mi zrobić. Podszedł do mnie, podniósł mnie do góry ciągnąć mnie za włosy i rzucił mnie na łóżko. Serce zaczęło mi bić dużo szybciej, myślałam, że wyskoczy. Podszedł do komody i wyjął jakieś tabletki. Poszedł do kuchni, przyniósł szklankę wody i popił te tabletki. W pierwszym momencie pomyślałam, że to narkoman lub lekoman. Teraz on usiadł tak w koncie i zaczął mówić dziwne rzeczy. Przestraszona nadal siedziałam na łóżku ciężko wdychając i wydychając powietrze. Chłopak nagle się odezwał.
-Ja... ja, jestem Nathan. - powiedział lekko upitym głosem.- 
-Yyyy... - zaczęłam płakać nie wiedząc czemu.-
-No jak ?!-podchodząc małymi krokami do mnie powiedział Nathan.-
-Nie podchódź do mnie!!!
-... No co, chyba się  mnie nie boisz ? 
-Owszem... boję.
Zaczął się śmiać... 
Poszedł do mnie i zaczął głaskać mnie po ramieniu.Odruchowo drgnęłam ciałem. Przytulił się do mnie, a mi brakowało tchu ze strachu. 

Wydaje mi się że rozpoczął się właśnie nowy rozdział w moim życiu... Nie wiem jeszcze jak się zakończy.

                                        Siemka !

Jesteśmy Marta i Oliwia. :) Jesteśmy przyjaciółkami, i stwierdziłyśmy, iż połączy nas jeszcze bardziej pisanie wspólnego blogga  ^^. Będzie to blogg o One Direction :* .Na początek będziemy opisywały historię Zayna, Mamy nadzieję, że wam się  spodoba. :D 

Mile widziene komentarze, które w razie czego pomogą nam tworzyć :) :*