-Hej, myszko - przyszedł do mnie Zayn ze śniadaniem - Jak się spało ?
-Bardzo źle...Yyyyy...Dobrze...
-Cieszę się że się wyspałaś...
-Ja też...
-Proszę... To twoje śniadnko... Smacznego, misia
-Yyyy... Ale po co ten kwiat... ?
-No, żeby...Żeby...Żeby..No...Noo...
-Dobra, zostaw to dla siebie.
-Jak wolisz. Przecież dla ciebie zrobię wszystko, bo ty jesteś moja i tylko moja.
-Wiem. Hmmmm... A ty wiesz, że jesteś mój i nikomu cię nie oddam. NEVER. - powiedziałam z rozbawieniem -
Kochałam Zayn`a i wiedziałam, że on kocha mnie. Jest taki uroczy, potrafi zrobić wszystko dla mnie i znieść moje humorki. Bałam się, że jak kiedyś razem z Zayn-em będziemy mieli dziecko to tak je rozpieści, że nie damy sobie z nim rady.
-Tak wiem, że nigdy nikomu mnie nie "dasz" - powiedział Malik z wyraźnym rozbawieniem - Kpisz sobie z tego, że wyznaję ci miłość Malik ?
-Jaa... ? Skądże.
Chłopak złączył nasze wargi w długi pocałunek.
-A no właśnie, Paul dał ci trochę wolnego, do przygotowań ślubnych ?
-Upsss... Zapom...
-Zayn !
-No co, miesiąc temu nagraliśmy pierwszą płytę i przy okazji wiesz ze miesiąc temu straci...
-Wiem ! Ale kurde miesiąc, miesiąc temu Zayn !
-Ojeju... Wielkie halo...
-Tak ! Wielkie ! - udawałam, że obraziłam się na Zayn`a, ale tak na serio chciałam sprawdzić co teraz zrobi. Wszystko poszło po mojej myśli. Zayn wyciągnął z tylnej kieszeni telefon i zadzwonił.
-Hej Paul. Słuchaj mega prośba (...) Dałbyś mi wolne (...) No, ale wiesz ,a, za dwa tygodnie ślub (...) Tak wiem, że to dużo czasu, ale wiesz kobiety (...) Dzięki wielkie (...) Katy by mnie zabiła , gdybyś mi nie dał urlopu.
-Słyszałam !
-Hahaha... Dobra jeszcze raz wielkie dzięki (...) No na razie.
~ Oczami Zayn`a ~
Widziałem, że Katy coś gotuje w kuchni. Po cichu podszedłem do niej i załapałem ją od tyłu w talii. Chyba się tego nie spodziewała i całą zawartość małego gorącego garnka, w którym był sos do spaghetti wylała na siebie.
-Ałć! Kurde gorące ! I widzisz co narobiłeś ?! - to była poważna sprawa, ale chciało mi się z tego śmiać. Obmyła wodą część ciała w którą się oparzyła i założyła czystą bluzkę.
~Oczami Katy~
-Kurde to na serio bolało, a ten idiota się śmieje - pomyślałam. Wyszłam z łazienki i weszłam do kuchni.
-O chłopaki dobrze że jesteście. Zrobiłam wasze ulubione danie, spaghetti. - uśmiechnęłam się do chłopców -
-Yeeeeeeah ! - krzyknęli chórkiem -
-Tylko jest mały problem...
-Co, jaki ?! - zatroszczył się nagle Liam -
-Spaliłaś je ? - zapytał już ze złą minką Niall.
-Nie, Niall gotowałam sos i nagle Zayn mnie wystraszył i po sosie !
-Zayn ! Teraz umrzemy z głodu !!! - wykrzyknął niepokoje Louis.-
-Nic wam nie będzie jaj raz zjecie na mieście !
-Nooooo, okey....-powiedział udając złego i z rezynacją Niall.-
-Okey.. Chłopaki !
-Co? - znów odezwali się chórkiem chłopcy.-
-Jedziemy z Katy po mój strój na ślub ....
-No spoczko ^^. -powiedział Liaś.-
-Kuuurdeeee..., za 2 tygodnie śluuub ! - Zdziwił się rodzinny kiciuś (Harry) -
-No.. Brawo ci ! -W końcu się wtrąciłam ubierając zielone Vansy. Moje ulubione :D-
-Dobra, spadamy, chłopki. Nara !
-Paaaaaaaaaaa ! -Po raz kolejny powiedzieli chórem chłopaki......-
Jak oni to robią? Byłam zdziwiona , że mają podobne myśli... W końcu to jedna , wielka RODZINA ! :)
Zayn otworzył mi drzwi od strony pasażera...
-No wsiadaj, piękna !
-Hahaha, chciałbyś ! Ja tu kieruję !
-Nie... To robota dla facetów !
-A niby dla kobiet nie?
-No.. Też... Ale to ja zawsze prowadziłem . Jak ja prowadzę to jest bezpieczniej...
-Jasne.. Tak bezpiecznie, że zaraz wylądujemy w szpitalu na ojonie !
-Za dużo sobie pozwalasz, Sheppard !
-Ja mam imię ! Nie prawda !
Dla świętego spokoju wsiadłam na miejsce pasażera...A Zayn za kółkiem.
Po 20 minutach byliśmy już na parkingu salonu ślubnego..... Prawa strona była dla kobiet, a lewa dla mężczyzn .
-No to idziemy do ciebie najpierw kupić , bo przy moim stroju będzie inaczej....
-O matkoooo.... Ech, zakupy z babami !
-Malik ! Nie pozwalaj sobie !
-Kopiujesz mój tekst !
-Dupa, gówno !
Weszliśmy do wielkiego sklepu gdzie były TYLKO 3 kolorki garniaków... : Beż, czerń i biel.
-Zayn, misiu.. Jaki kolor ci się podoba ?
-Yyyy.. Ten beżowy...
-Ale na pewno?
-Taak ! Na 110 % !
-Ale nie będzie pasował mi do sukni ! -zrobiłam smutną buźkę [ :c ] -
-Nooo.. Ok. - powiedział ze zrezygnowaniem narzeczony.-
Chyba z pół godziny dobieraliśmy garnitur, bo musiał być w kolorze czarnym ! Drugie pół spodnie do garniaka i trzecie pół krawat, koszulę i kwiatka by to dopełnić....
-Czyli to będzie wszystko, tak ? - zapytała kasjerka patrząc się na Zayn`a... Poczułam się zazdrosna.
-Tak,tak. Zayn, kochanie idź już powoli... Dogonię cię.
-Ale to ja mam kase...
-To daj - Zayn był "grzecznym chłopacem" więc dał mi portfel i wyszedł
-On jest mój ! Rozumie pani!?
-Spokojnie, mam taką pracę...
-Nie interesuje mnie to ! On jest mój ! Miłego dnia - zapłaciłam mówiąc to -
-Do widzenia.Wyszłam w totalnym spokoju.
-Chodź ! Teraz po moją suknię.
-Idę - powiedział marudnym głosem chłopak. -
Nie minęło 10 min, a Zayn wybrał już dla mnie buty, suknię i koronę..Razem weszliśmy do przymierzalni i ubrałam strój. Zayn zauważył , że mam obrażenie po gorącym sosie

- Z tymi obrażeniami po sosie, jedziemy do lekarza.-Co ?! Nie...
-Tak i koniec kropka - Odpuściłam mu znowu. Ubrałam wszystko. Zayn`i przyniósł mi jeszcze podwiązki...
-Wyglądasz ślicznie !-Dziękuję, ale trochę upijają mnie te podwiązki.
- E tam... Jesteś w nich taka seksowna....
-Weź, przestań ! Zobaczysz jaka seksowna jestem dopiero po ślubie !
-Ach tam...
-No tak !
-Już nie mogę się doczekać .. Kusisz dziewczyno.. Kusisz....
-Ta dziewczyna ma imię !
-No narzeczono... Kusisz !
-Ech.. Już troszkę lepiej.....
-Hi hi !
-Dobra... Podoba się?
-Bardzo...
-No to bierzemy !
-Ach.....
~Oczkami Zayn-iego~
-Dobra, misia, chodź do kasy.
-Poczekaj, misiek... Przebieram się !
-Ok.
----PRZY KASIE----
-Dzień dobry...-powiedział sprzedawca-
-Nom, siema...-odpowiedziałem.-
-Kotek, zachowuj się !
-Ciiiii.....-uciszałem narzeczoną podając sprzedawcy towar.-
-Poproszę pięćdziesiąt tysięcy, sześćset złotych i dwanaście groszy.
-Yyyyyy.....
-Jakiś problem?
-Nie.. Myślałem, że narzeczona wybierze droższe rzeczy....
Facet zrobił taką minę, że myślałem, że wybuchnę ze śmiechu !
Zauważyłem że ten debil gapi się w cycki mojej kobiety !
-Katy... Ja zapłacę idź już do samochodu. Masz kluczyki.
-No dobrze, misiek.
-Z jakiej paki do cholery jasnej gapisz się w dekolt mojej kobiety !!!? - wykrzyknąłem do tego debila.-
-Słucham? Taka laska z takim brzydakiem? Chyba tylko dla pieniędzy !
-Powiedź jeszcze słowo, a cię uduszę ! Słowo !
-Myślisz, że się ciebie boję? Że masz kasę to nie znaczy, że jesteś mężczyzną !
-Coooo?! Ja ci zaraz pryjeb** !
-Hahahaha !
-Spróbuj ino nie wkurzyć !
-Ok. Jesteś ciotą !
-A ty....
W tym momencie weszła Katy.
-Co tak długo?
-Już idę, misia.
-No dobrze... Poczekam w środku... Na dworze jest zimnooo....
-Przecież dałem ci kluczyki..
-Ale na rogu wyrwał mi je jakiś bandzior !
-Nie martw się, misia, kupię nowe auto.
-Oki.
Dałem sprzedawcy kasę i wyszedłem obejmując Katy w pasie.. Odwróciłem głowę i pokazałem sprzedawcy "FAKACZA" ... On przewrócił oczami....















