poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 12

Nasze  zakupy dobiegły końca. Wyszliśmy z salonu ślubnego.
-Katy ?
- Hmm ...?
-Ukradli ci kluczyki tak ? - zapytał Zayn z zaniepokojeniem.-
-No... no tak 
-Cholera jasna.
-Co się stało ?
-Na dworze -20 ˚ C. Ty w sweterku i trampkach, a mi kurde  samochód ukradli.
-Przepraszam.
-A gdzie masz kurtkę ?!
-Z...Zo... -bałam się przyznać Zayn-owi ,że zostawiłam w aucie.-
-No powiedz.
-Zostawiłam w samochodzie.
-Do domu mamy 1000 km. Kurde. Zachciało ci się najlepszego sklepu ślubnego !
-No nie krzyczy na mnie !I co teraz moja wina , hę ?
-Ale ty je tak pilnowałaś, że ci ukradli ! Zaczęłam płakać przez to, że Zayn obwiniał za wszystko mnie. Do tego zamarzałam, a do domu było 1000 km. 
-No już... Nie płacz... Bo łzy ci zamarzną, misia .... Kupię nowy samochód i pojedziemy do domku... Jaką ty tą kurtkę brałaś ?
-Tą skórzaną.... Od ciebie, misiek. Ale zostawiłam ją w samochodzie.
-No dobrze, słońce.... Kupię ci nową, ładniejszą... Ok , piękna ?
-Ok....
-Jejuniu... Ale się trzięsiesz...
No taaak... Mam genialny pomysł ! 
-Jaki ?
- Masz moją kurtkę. 
Zayn zaczął zdejmować kurtkę i założył ją na mnie.
-Zayn. Pogięło cię ?
-Ja nie jestem taki zmarzluch jak ty. - powiedział, uśmiechając się pod nosem -
-Kurde, ale Zayn do jakiegoś salonu samochodowego jest ok. 200 km. a na dworze jest  -20 !
-No tak. wolę ją zachorować, niż miałabyś być chora ty....
-W tej chwili zakładaj tą kurtkę !
-Dopóki nie znajdziemy sklepu z odzieżą ty ją mniej, misia !
Nie wybaczyłabym sobie tego, jak Zayn rozchorowałby się przeze mnie. Po chwili fanki Zayn`a zaczęły się zbiegać, prosić o autografy i zdjęcia. Trzy z nich poprosiły mnie też. Byłam w szoku ! Na bank zobaczyły, że trzymamy się za ręce, a ja mam pierścionek, bo w mediach na szczęście nie było o nas gadane. Zrobiło mi się smutno i miałam łzy w oczach, kiedy jedna z fanek powiedziała do drugiej
-Matko ! Zayn dał tej dzi*** swoją kurtkę, a on w taki mróz w krótkim rękawku ! 
Przystanęłam kiedy to usłyszałam.
-Co się dzieje misia ? - zapytał z troską narzeczony-
-Nie słyszałeś tego ?
-Czego ?
-To co gadała twoja fanka.
- Emm... Co gadała i która ?
- Ta ruda w niebieskiej kurtce gadała, że jestem dzi*** i nie zasługuję na ciebie.
-Poczekaj tu. - powiedział Zayn najwidoczniej wkurzony, bo zacisnął zęby-
-Ej ! Ty !
-Ja ?
-Ta ty !
-OMG ! Zayn Malik mnie zawołał !
-Słuchaj laluniu ! To czy sam mojej... - nie zdążył skończyć, kiedy mu przerwałam-
-Zayn ona cię nagrywa.
-Zamknij się idiotko -powiedziała bezczelna fanka.
 Co ona sobie myślała ?
-Co ty cholera powiedziałaś do mojej narzeczonej? Matko i ty jesteś Directionerką ?
-No.
-No chyba nie ! Słuchaj z tego co wiem Directionerki cieszą się z naszych związków, a ty jesteś jedynie stukniętą fanką, która myśli że ściągnę z ręki Katy pierścionek, i założę go tobie !
-No brawo !
-Wybij to sobie z głowy ! Nienawidzę takich laluniek ! 
Byłam zszokowana, że Zayn potrafi mnie tak bronić...
-No to proszę bardzo  
Stuknięta fanka chyba się ostro wkurzyła, bo podeszłą do mnie i kopnęła mnie w brzuch. Gdyby wiedziała jak bardzo mnie boli po ostatnim porodzie to uciekałaby w krzaki. Przez to, że jak byłam młodsza chodziłam na karate, to odruchowo kopnęłam dziewczynę w brzuch, tak, że ta zwijała się z bólu. 
-Matko, przepraszam cie.
-Spieprzaj ode mnie.
-Chodź kicia, nie ma co na nią tracić czasu i nerwów. 
-Idę kotku, idę.
Szliśmy już dwie godziny i nagle wpadliśmy na sklep z odzieżą.
-Chodź, misia kupimy ci kurtkę.
-D...d...dobrze.
-Dzień dobry - powiedział Zayn rozglądając się za kurtką.-
-A dzień dobry - odpowiedziała kasjerka-
-No nie wiem czy taki dobry - mruknęłam pod nosem-
-Ma pani może jakieś kurtki ?
-Przykro mi 10 minut temu sprzedałam ostatnią - powiedziała ze smutną miną kasjerka-
-Proszę, zapłacę każdą kwotę jaką pani zechce (...) Tylko błagam niech pani znajdzie jakąś kurtkę - powiedział już cichszym głosem Zayn-
-Każdą ?
-Tak.
-Dobrze, dam panu swoją.
-Super ! To ile płacę ?
-Hmm... 12 tysięcy
-Ma tu pani 20 za dobrą duszę.
-Dziękuję.
-My również.
Wyszliśmy ze sklepu z odzieżą. Zayn ściągnął ze mnie swoją kurtkę i założył tą "nową", a sam założył na siebie tą, którą miałam na sobie przez około 100 km. 
-Kotku ? - zapytał Zayn
-Słucham ? 
-Dlaczego my nie zamówimy taksówki ?
-Zayn... Na ulicy jest lód. Taksówki nie jeżdżą głuptasie. - powiedziałam z ironią i pocałowałam go w policzek.-
-A no tak.
-Ooo... ostatnia szansa na wypicie czegoś gorącego jest za tymi drzwiami. - pokazałam palcem na kawiarnię o nazwie "Czekolada... mmm... pycha..." -
-Pójdziemy na coś gorącego ? Plooosę !  
Zrobiłam "kocie oczka".
-No dobra...
-Dziękuję - powiedziałam z uśmiechem, i dałam Zayn-owi buziaka w policzek-
-Dzień dobr...- nie do kończył Zayn-
-Przepraszamy zamknięte....
-Ale...
-Do widzenia.
Wyszliśmy ze smutnymi minami 

~Godzinę później ~

-Zayn ?
-Słucham misia.
-Ja już nie daję rady.
-Ale w jakim sensie ?
-Nogi mnie bolą... Idziesz strasznie szybko, i powoli zamarzam. Wiem... jeszcze tylko 50 km., ale zadzwoń po chłopaków.
-Ale oni nie przyjadą Katy.
-Czemu ?
-Po pierwsze mają do 24:00 spotkanie z Paul-em, a po drugie tu jest gorsza droga niż w LA.
-Ja chcę do domu... - zaczęłam płakać, jeszcze nigdy nie było mi tak zimno...-
Nie mogę ruszać placami. 
-Którymi, od stóp czy rąk ?
-I tych i tych - w tym momencie poczułam, że nie mam gruntu pod stopami. Zayn wziął mnie na ręce...-
-Jesteś taki słodki.
-Ty bardziej. 

2 komentarze: