niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział 7

To się nie mogło skończyć. To uczucie... Lecz nagle... poczułam, że nogi mi drętwieją. Nie mogłam normalnie stać, upadłam do tyłu. Na szczęście Zayn złapał mnie w ostatnim momencie.... Zemdlałam. 

~Oczami Zayn`a ~
To było uczucie jakiego nigdy wcześniej nie doznałem. Jej usta były takie delikatne. Nagle zauważyłem że Katy upada. Złapałem ją ! Nie wiedziałem co robić, bo ona zemdlała. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem ją do jej izby. Pielęgniarka podłączyła ją do maszyn, i zawołała lekarza. Lekarz stał i się na mnie patrzył. Po chwili zapytał.
-Kim pan jest dla pacjentki ?
-Ja...ja...- nie wiedziałem co powiedzieć czy, że jestem jej chłopakiem, czy że jestem jej narzeczonym. Bo w końcu chcę się jej za parę dni oświadczyć. -
-Ja... ja... ja jestem jej chłopakiem, ale...- lekarz nie pozwolił mi dokończyć.-
-Czy pan jest Zayn Malik ? - zapytał.-
-Tak - odpowiedziałem ze zdziwieniem, że nawet lekarz mnie zna.-
-Pacjentka coś mówiła, że pan jest najbliższą jej osobą, prawda ?
- Tak. - uśmiechnąłem się gdy dowiedziałem się, że Katy tak powiedziała.-
-Mógłbym pana na słówko prosić ?
-Oczywiście - odpowiedziałem troskliwie.-
-Nie wiemy co z panią Malik.
-To nie jest jeszcze moja żona.
-Mniejsza z tym, ale ona... nie wiemy co jest w brzuchu pacjentki...Czy ma w brzuchu raka... Czy jest w ciąży.- Łzy stanęły mi w oczach. W ciąży, to tylko z Nathan-em, bo nie ma innego wyjścia, ale raka ?! -


~Oczami Katy~

Obudziłam się w pokoju. O dziwo nie było w nim Zayn`a. Zobaczyłam, że rozmawia z lekarzem. Obok łóżka na komodzie leżały nożyczki, wzięłam je i odcięłam kable. Ze zdrętwiałą już jedną nogą uciekłam przez okno. Uderzyłam się w głowę, i straciłam przytomność. Dalej nic nie pamiętam.

~Oczami Zayn`a~ 

Wszedłem do izby Katy, jakimś cudem Katy tak nie ma... Zobaczyłem otworzone okno. Moje myśli były straszne. 
Pobiegłem szybko do Katy. Leżała z roztrzaskaną głową na ziemi. Wziąłem ją na ręce, i zaniosłem ją do lekarza. 
-Proszę natychmiast ją wypisać !- krzyczałem na lekarza. -
-Jeżeli ją wypiszemy ona umrze ! -narzucał mi swoje zdanie lekarz...-
-Wiem! Załatwię jej prywatną, lepszą opiekę w domu !-myślę, że go zapewniłem....-
-Jeżeli tak, to proszę tutaj jest wypis. !
(...)  Zdziwiło mnie że lekarz tak szybko mi uwierzył....W końcu jestem Zayn Malik.


Katy nadal w śpiączce. Ja jestem totalnie załamany. Mam pełno złych i głupich myśli. Dziś mięliśmy mieć nagrywanie teledysków, wyjaśniłem Paul-owi wszystko o Katy i zostało to przełożone. Chłopaki cały czas mnie wspierają. Patrzę na zegarek godzina 13:30. Chłopaki zawołali mnie na obiad. Było spaghetti. W ogóle nie miałem ochoty, ale musiałem... żeby być przy Katy. Zjadłem trochę spaghetti, nie odzywając się. Wchodzę po schodach potem do sypialni gdzie Katy "śpi".


~Oczami Katy~
Nagle otworzyły mi się oczy..Nie wiedizłam gdzie jestem....Poznałam, że to pokój Ukochanego.... próbowałam wstać, lecz miałam za mało sił.....

~Oczami Zayn'a~

 Nie wierzę w to co widzę. Katy się obudziła!    Patrzeliśmy chwilę na siebie ....Podzeszłem do niej i zaczęliśmy się namiętnie całować.                                    Niczego w tej chwili więcej nie potrzebowałem....      

-Katy , jak ty.. jak?
-Co jak ja?
-Jak to możliwe, że się obudziłaś?
-A co, lepiej było kiedy spałam?
-Nie !!!-krzyknąłem- W życiu ! Kocham cię, nie wytrzymalbym bez ciebie, słońce! -Powiedziałem to tak głośno, że w niecałą minutę chłopaki zbiegli się do pokoju....Katy znów mnie pocałowała....-

-Harry, czy nie obrazisz się jak zaśpiewam twóją część piosenki "What Makes You Beatiful" ?
-No..Nie....Nie wiem.... ŚPIEWAJ ! 
-Dziękuję, bro.

Zacząłem więc śpiewać dla Katy : "What Makes You Beautiful", a Niall grał na gitarze.... 

(...) Patrzyła mi się prosto w oczy..... Widziałem jak powoli uciekła jej jedna łza....Później druga... I zaczęła płakać...Nie miała jeszcze tyle siły by wstać i mnie pocałować, więc ponownie zniżyłem się do niej i ją przytuliłem....Położyła swoją głowę na moim ramieniu i szepnęła mi do ucha... 

-To było cudowne, kochanie....Bardzo cię kocham...
-Dziękuję...Chciałbym ci cos po....-położyła mi palec na ustach....Wiedziałem już, że nie mam gadać...-
-Nie teraz, kochanie....Ja też mam dla ciebie niespodziankę...Mógłbyś mi poprawić poduszkę?
-Oczywiście, rybko.-odpowiedziałem troskliwie-
Katy spojrzała się na mnie i uśmiechnęła.

-Niall....Mogłabym pożyczyć gitarę?
-Jasne.

Zdziwiło mnie, że chce cos grać...Zapowiadało się na coś bardzo romantycznego.....Zaczęła tymi słowami : "Hej to ja, twoja Katy....." Akordy brzmiały wręcz jakby ćwiczyła przez całe życie....Struny gitary nie były "martretowane" jak to robi czasem Hazza.... Śpiewała.....Grała.. I wciąż miotała mi w głowie....Nie chciałem nic oprócz jej....Mojej, i tylko mojej Katy.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz