wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 9

Przyjechaliśmy do domu, chłopaki czekali już na nas. Wbiegłam do domu, potem jak najszybciej do łazienki, Zayn za mną... zaczęłam wymiotować. Zayn trzymał mi włosy. Powiedziałam mu, że ma wyjść... Zauważyłam w szafce maszynkę do golenia. Strasznie się trzęsłam... napuściłam wody do wanny, rozebrałam się i weszłam do wody. Wzięłam tę maszynkę u zaczęłam się ciąć.         
Strasznie się bałam, bo mogłam się wykrwawić, a jestem w ciąży... Dziecku potrzebna jest krew...Woda zabarwiła się na czerwono... Zemdlałam na chwilę... Wtedy do łazienki wszedł Zayn. Szybko podbiegł do wanny i mnie wyciągnął. Obudziłam się na łóżku Zayn`a.
Zepsułam ci prześcieradło...- pomyślałam - strasznie się o mnie musiał bać, bo cały czas siedział obok. Zdziwiło mnie to, że ja byłam czysta... opatrzona i ubrana... Kocham Zayn`a.- w tym momencie przestałam mówić do siebie w myślach i odezwałam się...- 
-Auć !
-Coś cię boli ?Zadzwonić po karetkę?!
-Nie... Ała...
-Na pewno?
-Taaaaaak. Pocięłam sobie brzuch... strasznie mnie boli.
-Zawieść cię?
-Auć! Ałaaaa... ! Tak, proszę.
Wnieśli mnie na noszach do tej samej izby co zawsze numer 69... To chyba przypadek... Znowu chciałam się pociąć. Na szafce była żyletka... Kurde ! Zawsze musi być coś czym mogę wyrządzić sobie krzywdę na tej szafce. Zaczęłam ciąć sobie brzuch. Poczułam coś w kroczu.


- POMOCY !- krzyczałam -
-Co się stało !? - powiedzieli jednocześnie Zayn i lekarz. - 
-Dziecko !
-Pani się pokaleczyła !
-Ból sprawia mi przyjemność !
-To teraz pani pocierpi...
-Czemu ?
-Wywołała pani przedwczesny poród aż o 5 miesięcy ! Może pani lub dziecko umrzeć !
Zayn stał jak słup.
-No to co ! - powiedziałam perfidnie-
-Proszę... Poradzi pani sobie sama ?
Zayn kiwnął, że mam powiedzieć "nie", ale ja byłam mądrzejsza...
-Tak... mam wszystko pod kontrolą.
-Dobrze. Dowiedzenia.
-No bay,bay.
-Zwariowałaś ?!
-Nieeee...
-Urodzisz sama... Ja już nie wiem co mam robić ! Kocham cię, boję się o ciebie... a ty chcesz się zabić, co najgorsze Edzia też !

Zranił mnie tymi słowami... Wyszedł z pokoju. Urodziłam sama...

-Dzień dobry...- przyszła położna
-Troszkę się pani spóźniła...
-Nie. Skądże. Przyszłam po dziecko. Ojciec się go domaga.
-Kto ? 
-Pan Nathan Sea.
-O nie ! Nie oddam mojego synka ! Edward jest mój !
-Proszę natychmiast oddać mi dziecko !
-Nic ona nie musi pani oddawać, a na pewno nie naszego dziecka - uratował mnie Malik
-P...pa...p...pan Zayn Malik ? Z tym ochyctwem?
-Proszę się stąd wynieść ! Natychmiast !
-Dziękuję -odparłam-
-Załatwiłem Edziowi inkubator, bo jest epickim wcześniakiem. 
-Kocham cię.
-Ja ciebie też.
-Obiecaj, że w twoim życiu nigdy nie będzie innej kobiety...
-Nie mogę obiecać.
-Dlaczego?!
-Bo ta kolejna kobietka będzie wołała do ciebie "Mamusiu ! "

Już zwątpiłam... a jednak mnie kocha.





             

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz