~Oczami Zayn'a~Widziałem jak Katy dostała pluskwą w brzuch... Upadła na ziemię, a ja do niej szarżuję. Popychałem ludzi, waliłem ich łokciami, byleby dostrzec do mojej, i tylko mojej kochanej Katy !
-Katy, Katy ! -krzyczałem jakbym stracił świadomość, jakbym był tylko ja i prawie nie żywa Katy.-
-Zayn, ratu..j...-powiedziała Katy z każdym slowem cichszym głosem, aż w końcu zamilkła.-
-POMOCY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! - w tym momencie podeszli do mnie ci faceci w kominiarkach. Zdjęli je i zobaczyłem ich. Moich starych kumpli.
-No,no ! Tak, to była ta żona Malika. - powiedział jeden z nich.
Nie pamiętam jak miał na imię.
-Kurde człowieku ! Ona jest w ciąży, i to zagrożonej !
-Coooo ? - odezwał się ten, taki podobny do mnie. -
-No tak ! Właśnie wyszła ze szpitala. Wielkie dzięki. Znaleźli się kumple ! Debile ! - warknąłem.
Wziąłem Katy na ręce i podszedłem do samochodu. Liam siedział w środku. Wsadziłem Katy obok Liam`a. Poszedłem na miejsce kierowcy, wsiadłem i ruszyłem z piskiem opon.
Jak moi starzy znajomi mogli mi zrobić takie coś ? Co ja im zrobiłem ? To, że powstało 1D nie znaczy, że muszą się mścić na mojej żonie i to w dodatku w ciąży !
Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Wziąłem Katy na ręce i wszedłem do szpitala. Zobaczyłem pielęgniarkę więc do niej podszedłem.
-Przepraszam panią. Ta dziewczyna została postrzelona w brzuch. Ona jest w zagrożonej ciąży. - powiedziałem pielęgniarce. -
-Dobrze, proszę zanieść ją do sali nr. 69. Tam gdzie zawsze leży pani Sheppard.
-Ok. Ale jak by co, to jest już pani Malik.
-Dobrze, dziękuję, że pan mówi, bo musimy zmienić to w karcie.
-Ok. To ja idę - powiedziałem, i ruszyłem w stronę sali nr. 69. Na szczęście daleko nie miałem.
Wszedłem do sali, położyłem Katy na łóżku i w tym momencie wszedł lekarz.
-Znowu pan ? - wooow. Miłe powitanie.-
-A co ? Przecież to jest szpital, każdy może tu przychodzić ! Nie moja wina, że to na nas spadają te wszystkie nieszczęścia. - warknąłem. -
No bo co on sobie wyobrażał ?! I to jest lekarz ?
-No dobra, dobra. Co tym razem ?
-O nie ! Skoro ma pan być taki wredny, do spadam do innego szpitala ! - syknąłem.
-Nieeeeeeeeeeeeeee ! Katy !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-wyrwałem się z tego okrutnego koszmaru-
-Kochanie, co się stało ?-zapytała tuląc mnie Katy.-
-Ś..Ś..Śniło mi się, że poszłaś do wesołego miasteczka, a na nie napadli i zostałaś postrzelona. Chyba umarłaś.
-Kochanie, skąd ten pomysł ? Przecież wczoraj byliśmy w wesołym miasteczku i świetnie się bawiliśmy. Nie pamiętasz ?
-Przepraszam cię, misia.
-Nie przejmuj się,chodź przytul się.-powiedziała Katy po czym wtuliła się w mój kaloryfer na brzuchu.-
-Kocham cię, Katy.
-Wiem o tym.
-I nasze dziecko też kocham.
Uśmiechnęła się i zasnęliśmy w wspólnym uścisku.
(...)
~Oczami Katy~
Rano obudziłam się ze strasznym bólem brzucha...Zayn jeszcze spał, a ja nie chciałam go budzić. Poszłam do toalety i zaczęłam wymiotować.
-Misia, przynieść ci coś ?- wpadł do łazienki spanikowany Zayn-
-Nie. Dzięki.
Wyszedł z łazienki i sprzątał pokój. Chyba pierwszy raz w życiu pościelił łóżko na moich oczach .
Po pól godzinie wymioty ustały. Położyłam się na łóżku i lekko przymknęłam oczy. Zayn cały czas masował moje ramię.
-Kocham cię Katy - powiedział Zayn.
-Ja ciebie też. Ale dzisiaj idziemy na zakupy. Kupimy parę ubranek, zabawek itp. dla naszego dzidziusia.
-Ja tam mogę iść, ale wiesz, że nie wiemy czy to będzie chłopiec czy dziewczynka ?
-Wiem. Mam po prostu przeczucia, że to będzie dziewczynka. Więc kupimy dla dziewczynki - pocałowałam go w usta -
-Ok. Ale jak będzie chłopiec ?
-To trudno. - uśmiechnęłam się od ucha do ucha i poszłam do łazienki.
Ubrałam to , włosy związałam włosy w niedbałego kucyka i wyszłam z łazienki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz